Zwolińskiemu ku przestrodze. Czy da się trafić z Turcji na Zachód?

redakcja

Autor:redakcja

07 sierpnia 2015, 10:39 • 3 min czytania

Reklama
Zwolińskiemu ku przestrodze. Czy da się trafić z Turcji na Zachód?

Przed Łukaszem Zwolińskim trudna życiowa decyzja – odejść do Bursasporu czy pograć jeszcze chwilę w Polsce i wyjechać gdzieś na Zachód? Gdyby napastnik był pewny, że to drugie niedługo nastąpi, to pewnie długo by się nie zastanawiał i poczekał w Szczecinie na ofertę. Tej pewności jednak nie ma, więc oferta Bursasporu jest kusząca. Zarobków nawet nie ma co porównywać, liga coraz silniejsza, a stadiony ładniejsze i kto by nie chciał zmierzyć się face to face z Robinem van Persiem? Problem w tym, że o ile przejście do Turcji to dobry ruch z wielu względów, to z jednego może okazać się kiepski – to też ustawienie sobie kariery na wiele lat. I wejście na takie tory, które ciężko będzie zmienić.

Reklama

Modelowy przykład, który tłucze się do głowy każdego piłkarza, to Robert Lewandowski. Praca, systematyczne przechodzenie szczebel wyżej, zdobywanie korony króla strzelców w każdym miejscu i transfer do lepszego zespołu. Znicz, Lech, Borussia, Bayern. Zwoliński porównań z Lewandowskim nie uniknie, bo dziś przypomina go z pierwszego sezonu w Lechu. Napastnika jeszcze nie oszlifowanego, ale już z widocznym dużym potencjałem.

Czy da się jednak dojść na poziom Borussii czy Bayernu z tureckiej ligi? Można zajść nawet wyżej, bo w 1999 roku z Fenerbahce do Realu za 15 mln euro przechodził Elvir Baljić, który dziś jest uznawany za jeden z najgorszych transferów w historii hiszpańskiego klubu. Był też Arda Turan, który w 2011 roku trafił z Galatasaray do Atletico Madryt. Ale gdzie Turan, a gdzie Zwoliński – wówczas Turek od lat miał uznaną w Europie markę. Podczas Euro 2008 niemal sam poprowadził kadrę do półfinału. Wcześniej byli też Nihat Kahveci czy Hakan Sukur – im również udało się przejść do zachodniej piłki. Teraz do Manchesteru City trafił 18-letni Enes Unal z Bursasporu. Anglicy od razu wypożyczyli go do belgijskiego Genk.

Zagranicznym piłkarzom w Turcji jest znacznie trudniej. Przekonał się o tym niemal każdy Polak, który potem musiał wracać do kraju z podkulonym ogonem. Zobaczyli, że na jedną pozycję jest po trzech zawodników, trener wymaga walki o skład, a cały czas dochodzą nowi piłkarze. Przekonali się też inni. Prześledziliśmy też jak radzili sobie młodzi, najwyżej 23-letni zawodnicy ze Wschodniej Europy po dużym, jak na wschodnioeuropejskie warunki, transferze do Turcji. Jakie wnioski? Najlepiej wyszedł Bułgar Ivelin Popov – ten pomocnik w 2010 roku przeszedł z Liteksa Łowecz do Gaziantepsporu za trzy miliony euro, a po dwóch latach jego cena spadła i trafił za dwa miliony do Kubania Krasnodar. Grał nieźle i tego lata przeszedł do Spartaka Moskwa. Duży klub z tradycją i historią, ale nie jest to szczyt marzeń żadnego poważnego piłkarza.

Nieźle zahaczył się też Filip Holosko, który w wieku 22 lat odchodził ze Slovana Bratysława do Manisasporu. Trafił w końcu do Besiktasu Stambuł, grał w Lidze Mistrzów, ale teraz jako 30-latek gra w Australii, a w takim wieku w Europie można jeszcze przecież pokopać. Było również kilku, którzy szybko musieli wracać do siebie. Ondrej Vanek w Kayserisporze pograł pół roku i wrócił do Czech. Już nie do Jablonca, ale do Pilzna. Turcy stracili na nim 200 tys. euro. Chorwat Drago Gabrić w 2009 roku przeszedł za dwa miliony do Trabzonsporu, a po dwóch latach wrócił za darmo do Hajduka Split. Tomas Jun w 2005 roku do Trabzonu trafił jako król strzelców czeskiej ligi, a po roku wrócił do Sparty Praga, żeby odzyskać formę, potem grał w Teplicach. Większość kariery spędził na wypożyczeniach.

Reklama

Prawie nikomu ze Wschodniej Europy jednak nie udało się przebić z Turcji do poważnej zachodniej ligi. To oczywiście może się zmienić, bo przykład młodego Unala pokazuje, że skauci nawet najsilniejszych klubów mimo wszystko obserwują ten rynek, ale grać trzeba regularnie, a tego Zwolińskiemu nikt nie zagwarantuje, tym bardziej nad Bosforem. Z jednej strony to dobrze, ale z drugiej zasada w Turcji jest prosta – nie sprawdzasz się, ściągamy kolejnego napastnika. I kolejnego, i następnego, a na końcu i tak wypromowany zostanie Turek.

Fot. FotoPyK

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej

Mikołaj Duda
0
Łubik zły na siebie. Przy trzech bramkach mógł zachować się lepiej
Ekstraklasa

Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

Paweł Paczul
24
Legia za Astiza nie wygrałaby tego meczu. Ale to już Legia za Papszuna

Weszło

Reklama