Po 36. kolejce sytuacja w czołówce La Liga mocno się pokomplikowała. W sobotę dwa punkty zgubiła Barcelona i, jak się wydawało, straciła wszelkie szanse na uratowanie sezonu. Niedziela przyniosła kolejne niespodzianki – porażkę Atletico i remis Realu Madryt. Między Blaugraną i Królewskimi został zachowany status quo, a obydwie drużyny zmniejszyły dystans do Los Colchoneros o jeden punkt. Jak w tym momencie wygląda sytuacja trzech pretendentów do tytułu? Sprawa nie jest do końca oczywista. Pamiętajcie, że w Hiszpanii, przy równej liczbie punktów, o kolejności w tabeli decyduje bilans bezpośrednich spotkań.
Mecze Atletico:
Malaga (dom)
Barcelona (wyjazd)
Los Colchoneros jako jedyni zależą wyłącznie od siebie, bo mają trzy punkty przewagi nad Barceloną i pięć nad Realem, który ma jedno spotkanie zaległe. Do wygrania ligi wystarczy im zdobycie czterech oczek – zwycięstwo nad Malagą i remis z Barceloną lub odwrotnie. Ł»eby móc pozwolić sobie na porażkę w ostatnim meczu, muszą liczyć na potknięcia Realu i Barcelony, co jednak wydaje się mało prawdopodobne. Co ciekawe, podopieczni Simeone powinni trzymać kciuki za lokalnego rywala. Jeżeli Królewscy zgubią gdzieś punkty, w ostatniej kolejce Barcelona zagra o pełną pulę.
Mecze Barcelony:
Elche (wyjazd)
Atletico (dom)
Barcelona traci trzy punkty do Atletico i ma dwa punkty przewagi nad Realem. Gdyby wczoraj Valencia nie dała sobie wydrzeć zwycięstwa w 92. minucie gry, wszystko zależałoby wyłącznie od piłkarzy Barcelony. Katalończycy muszą teraz liczyć na potknięcie Realu, który po rozegraniu zaległego spotkania może wyprzedzić ich o jeden punkt. Minięcie Atletico jest kwestią wyniku meczu bezpośredniego – w przypadku zwycięstwa Barcelona będzie mieć lepszy bilans (w Madrycie było 0:0) i wyprzedzi Los Colchoneros.
Mecze Realu:
Valladolid (wyjazd)
Celta Vigo (wyjazd)
Espanyol (dom)
Real musi liczyć nawet nie na potknięcie, ale na wyłożenie się na glebie Los Colchoneros, którzy muszą stracić trzy punkty, by dać się wyprzedzić Królewskim. Przypomnijmy, że Atletico wygrało na Bernabeu 1:0, a na Calderon był remis 2:2. Natomiast piłkarze Ancelottiego nie muszą, a nawet nie powinni liczyć na potknięcie Barcelony. Jeżeli ta straci punkty z Elche, w ostatniej kolejce zagra mecz bez stawki, w którym może sięgnąć po głębokie rezerwy. Z kolei potknięcie z Atletico przekreśla szanse Królewskich na wyprzedzenie Los Colchoneros. Idealny scenariusz dla Realu to komplet zwycięstw – własnych oraz największego rywala z Katalonii.
Ostatnia kolejka pokazała, że każde rozstrzygnięcie w La Liga jest jeszcze możliwe. Końcówka sezonu zapowiada się pasjonująco, a zwłaszcza mecz na Camp Nou z równoległym słuchaniem meldunków z Madrytu. Kto wie, czy Real nie powinien obrać szczególnej taktyki na swój ostatni mecz z Espanyolem – nie obejmować prowadzenia do 70-80 minuty, by zmotywować Barcelonę do gry na całość. A potem, w ostatnie dziesięć minut gry, zapewnić sobie mistrzostwo Hiszpanii.
