Flota Świnoujście póki co pokonuje wyłącznie dziennikarzy bez wyobraźni

redakcja

Autor:redakcja

28 kwietnia 2013, 02:24 • 3 min czytania

Reklama
Flota Świnoujście póki co pokonuje wyłącznie dziennikarzy bez wyobraźni

Każdego dnia, gdzieś w cieniu Ekstraklasy i trwających wokół niej dyskusji, odbywa się twarda, krwawa i brutalna walka. To walka dziennikarzy, którzy opisują pierwszą ligę i starają się wyszukać coraz to nowe metafory, porównania i określenia na mecze w których murowani faworyci stanowią tło dla zespołów skazanych na pewną i szybką śmierć. Musimy przyznać – na tym polu Flota Świnoujście często jest zwycięzcą. W przeciwieństwie do futbolowej murawy.
Tym razem nad morze przyjechał Stomil Olsztyn, całkiem zgrabna ekipa, na rozkładzie ma prawie całą czołówkę, ostro straszy każdego faworyta, ma tylko jeden mankament – znajduje się w strefie spadkowej, a nawet kiedy z niej się wygrzebie (bo Warta Poznań jest w totalnym dołku), raczej nie wyjdzie ponad czternastą lokatę. No i Flota, już z Kafarskim za sterami, który zaczął od ostrzelania Arki, od razu 3:0. Niektórzy uwierzyli, że nowa miotła pozamiata pokład na tyle, by znów punktować w wyścigu o awans (a trzeba dodać, że niemoc Floty nie została w żaden sposób wykorzystana przez resztę stawki, która nadal jest w zasięgu świnoujścian). Tymczasem Flota najpierw wyłapała w czapę od Gieksy Katowice, będąc zarazem zespołem zdecydowanie słabszym, a dziś przegrała na własnym terenie, oddychając tym słynnym nadmorskim powietrzem z jedenastką z Olsztyna. W Świnoujściu zimą pieprznęło wszystko, łącznie z mikroklimatem, którzy rzekomo utrudniał grę przyjezdnym. Efekt? Flota ponownie jest w zasięgu, nie tylko Zawiszy, czy GKS-u Tychy, ale nawet Miedzi Legnica i Olimpii Grudziądz.

Reklama

W kolejnym meczu Cracovia dość gładko pokonała Bogdankę Łęczna, w dodatku po dwóch golach Boljevicia. Początkowo mieliśmy zamiar obejrzeć ten mecz pod kątem wybrania kilku zawodników z Krakowa, których już teraz widzielibyśmy w Ekstraklasie, ale spotkania Wisły z Widzewem i Polonii z Bełchatowem odwiodły nas od podobnych pomysłów, bo bylibyśmy gotowi wepchnąć do Ekstraklasy nawet chłopaków z Polonii Bytom, byle nie patrzeć na Chavezów i Chrapków. Cracovia… zrobiła swoje. Nic więcej, nic mniej. Bohaterem dnia i tak został Midzierski z Bogdanki, który wyszedł twardo przed kamery i nawiązał w pomeczowej wypowiedzi do klasyków gatunku, z którymi ścierał się dziś na boisku, czyli do legendarnych autozjebek Ł»ytki i Budzińskiego. Zawodnik Bogdanki na początku zaznaczył, że to on zawalił pierwszą bramkę dla gości, a następnie dostał furę okazji do zrehabilitowania się, ale wszystkie zmarnował. Podsumował, że aż mu głupio, że chłopaki „zapier” (w porę się ocenzurował), a on tak gra. Cóż, lepsze to niż wyskok z banałem, że dał z siebie wszystko.

Kolejkę zamknął mecz Olimpii z Miedzią, wygrali ci pierwsi 2:0, dzięki czemu tracą do Floty zaledwie cztery „oczka”, do drugiego miejsca zaś – siedem. No i dogonili swoich dzisiejszych rywali.

Jutro starcie na szczycie w Niecieczy, gdzie tamtejsza Termalica podejmie fenomenalny i niepokonany od siedmiu meczów Dolcan. Zawsze chcieliśmy użyć w jednym zdaniu określeń „na szczycie”, „Niecieczy, gdzie tamtejsza Termalica” oraz „niepokonany Dolcan”. Powiedzcie nam, że to się nie dzieje naprawdę…

Najnowsze

Reklama
MLS

Była gwiazda Lecha Poznań lepsza od Lewego. Dublet w MLS

Kacper Korpak
2
Była gwiazda Lecha Poznań lepsza od Lewego. Dublet w MLS
MLS

Lewandowski obrażany przez de Paula: „Kim ty jesteś głupku?”

Kacper Korpak
37
Lewandowski obrażany przez de Paula: „Kim ty jesteś głupku?”

Weszło

Reklama