post Avatar

Opublikowane 21.07.2019 20:45 przez

redakcja

Przed pierwszym gwizdkiem na Łazienkowskiej – chwile pożegnań. „Do widzenia” kibicom Legii Warszawa powiedzieli Kasper Hamalainen i – naprawdę dogłębnie wzruszony – Arkadiusz Malarz. To są zawsze urocze obrazki, które przypominają, że przynależność do danego klubu piłkarskiego dla niektórych zawodników znaczy coś więcej, niż tylko codzienne podbicie karty na zakładzie. Na boisku nie było już jednak miejsca na żadne sentymenty. Na szczęście – nie zabrakło również miejsca na całkiem niezły futbol. Legia i Pogoń rozkręcały się powoli, ale – zwłaszcza po przerwie – zafundowały nam przyjemne widowisko.

Wicemistrzowie Polski pokazali się w gruncie rzeczy z lepszej strony niż w starciach z Europa FC. Jednak tym zeszli z boiska pokonani, co samo w sobie jest dość wymowne. To powinien być materiał do poważnej refleksji dla trenera Vukovicia, bo Legia jest jeszcze daleka, bardzo daleka od optymalnej formy.

Do niedawna domowe starcia Legii  z Pogonią można było generalnie postrzegać jako mecze do jednej bramki. W XXI wieku doszło do szesnastu takich gier w ramach rozgrywek ligowych. Czternaście wygrali gospodarze z Warszawy, Pogoni udało się ze stolicy przywieźć dwa remisy. I to tyle. Sęk w tym, że jeden z tych dwóch remisów padł w ostatniej konfrontacji tych zespołów. W majowym starciu podopieczni Aleksandara Vukovicia nie zdołali pokonać szczecinian, co miało kluczowe znaczenie dla ostatecznego układu ligowej tabeli. Niby zatem podział punktów, ale „Wojskowym” smakował on bez wątpienia gorzko jak najbardziej zawstydzająca porażka. Zwłaszcza, że rywale nie walczyli już praktycznie o nic, a Legia grała o najwyższą stawkę.

Mieli się dzisiaj legioniści za co „Portowcom” rewanżować. Vuković na pewno nie musiał się wznosić na wyżyny kreatywności podczas przedmeczowej pompki.

I początkowo wyglądało na to, że warszawska drużyna rzeczywiście przystąpiła do spotkania dość krwiożerczo usposobiona. Już na starcie meczu stuprocentową sytuację do zdobycia gola miał Luquinhas, ale ostatecznie 22-letni Brazylijczyk dał się zatrzymać obrońcy, bo zbyt długo wahał się przed uderzeniem na bramkę. Trzeba pochwalić Ricardo Nunesa za doskonały powrót i heroiczny wślizg, jednak fakt faktem – to trzeba było po prostu strzelić i tyle.

67224307_868507556851134_2763882416425664512_n

Swoją drogą, ten Luquinhas to niezły – wybaczcie rymowankę – ananas. Tu symulka, tam kompletnie zdominowany przez obrońcę w pojedynku bark w bark, do tego jakieś utarczki z arbitrem. Wygląda na zawodnika, którego sędziowie muszą obserwować ze szczególną pieczołowitością, bo lubi grać na granicy kantu. Ale i obrońcy powinni mieć na niego oko, bo jest piekielnie dynamiczny i ma naprawdę iście brazylijską fantazję. Gdy Legii szło jak po grudzie, on jako jedyny robił na boisku zamieszanie.

No i ta jego groźna okazja… to by w zasadzie było na tyle, jeżeli chodzi o takie naprawdę klarowne sytuacje Legii w pierwszej części gry. Cztery strzały oddali przed przerwą zawodnicy „Wojskowych”, ale żadnego celnego. Niby próbowali naciskać na rywali, usiłowali zawiązać jakąś formę pressingu na połowie przeciwnika, natomiast zawodnicy Pogoni wydostawali się z tych zasieków z dziecinną łatwością. Wymowna była sytuacja z okolic dwudziestej minuty, gdy legioniści podeszli wyżej, żeby nacisnąć na defensywę „Portowców”, tymczasem Tomas Podstawski po prostu powymijał paru rywali i w pojedynkę podholował futbolówkę do koła środkowego. Nie na tym chyba wysoki pressing powinien polegać. Widać w tym jakiś zamysł trenera, ale wykonanie na razie szwankuje. Jeden piłkarz ciśnie mocno, a dwóch pozostałych sterczy jak widły w gnoju i czeka na rozwój wypadków.

Dużo lepiej odbiór piłki na połowie przeciwnika wychodził w tym meczu gościom. Sam Kamil Drygas miał w pierwszej połowie kilka bardzo groźnych przechwytów – kapitan Pogoni potrafił doskonale korzystać na gapiostwie Remy’ego, który w – ujmijmy to delikatnie – bardzo nonszalancki sposób wyprowadzał piłkę spod własnej bramki, dostarczając najczęściej futbolówkę pod nogi przeciwnika.

Swoje szanse mieli też szczecinianie po stałych fragmentach gry, gdzie w uparty sposób wykorzystywali kiepską postawę Pawła Stolarskiego w walce o górne piłki. Raz futbolówka wylądowała na słupku, w innych przypadkach musiał się sprężać Radosław Majecki. Generalnie zatem – do przerywy oba zespoły nie zachwyciły płynnością gry, ale gdyby przyznawać punkty za styl, przyjezdni otrzymaliby ich znacznie więcej. Choćby za samą organizację w środku pola i spokój w rozegraniu akcji. Pogoń nie zaprezentowała w tych elementach żadnego mega-wysokiego poziomu, lecz i tak było o wiele lepiej niż w przypadku pogubionej Legii.

Wydawało się jednak, że druga część meczu przyniesie nam totalną odmianę przebiegu gry. W środkowej strefie rozkręcił się Walerian Gwilia, raz za razem posyłając groźne piłki w okolice szesnastki rywala. Fajnie po przerwie wszedł w mecz również 18-letni Mateusz Praszelik, dobrze na tle dość łatwego do przepchnięcia Benedikta Zecha wyglądał Sandro Kulenović.

Mało tego – Legia nie tylko stłamsiła rywala, ale i udokumentowała swoją przewagę bramką, gdy ostatni z wymienionych zawodników wygrał w polu karnym walkę o pozycję z Kamilem Drygasem – co nie należy do zadań łatwych – i wpakował piłkę do siatki strzałem głową, korzystając na świetnej wrzutce wspominanego już Gwilii.

Dlaczego zatem ostatecznie stadionowy zegar na Łazienkowskiej wskazuje 1:2 dla gości?

Cóż – z dwóch powodów. Po pierwsze – z kapitalnej strony między słupkami pokazał się kibicom PKO Bank Polski Ekstraklasy Dante Stipica. Były golkiper CSKA Sofia wykazał się niesłychaną zwinnością, w kilku sytuacjach właściwie w pojedynkę utrzymując szczecinian w meczu. Na pierwszy rzut oka 28-latek wygląda na gościa, który wreszcie zapewni w Szczecinie długo wyczekiwany spokój w bramce. Ale samymi robinsonadami golkipera się meczu przecież nie wygra – trzeba jeszcze dołożyć coś z przodu. I Pogoń dołożyła. Świetną partię w ofensywie rozegrał Zvonimir Kozulj, a jeszcze lepszy od niego był Adam Buksa, który sprawił mnóstwo, ale to mnóstwo problemów Remy’emu i Wietesce. Co tu zresztą dużo mówić – pierwszą bramkę Kozulj dograł Buksie, w drugiej sytuacji role się odwróciły.

Gol na 1:2 to kontratak jak z podręcznika do nauki podstaw futbolu. Legia się odsłoniła w poszukiwaniu trzech punktów i skończyła na deskach.

Czy Pogoń zasłużyła na zwycięstwo? Z przebiegu gry, w drugiej połowie lepsi byli chyba jednak gospodarze. Ale przyjezdni – po pierwsze – mieli bramkarza, który zrobił różnice. Po drugie – wiedzieli, jak przetrwać ciężkie chwile dzięki dobrej organizacji, czego ewidentnie brakowało Legii. I wreszcie – „Portowcy” mieli w swoim składzie ofensywnych zawodników, zdolnych przechylić szalę zwycięstwa na swoją stronę. Można powiedzieć, że o końcowym rezultacie zadecydowały w tym przypadku po prostu indywidualności. A Buksa i Kozulj wyglądali dziś na armaty znacznie potężniejszego kalibru niż Kulenović czy – dajmy na to – Vesović albo Praszelik.

67303649_2245720682212236_6814477485011369984_n

fot. 400mm.pl

Opublikowane 21.07.2019 20:45 przez

redakcja

Zaloguj się albo komentuj jako gość
Liczba komentarzy: 0
avatar
 
Zdjęcia
 
 
 
Audio i wideo
 
 
 
  Subskrybuj  
Powiadom o
Weszło
09.07.2020

Solidni Linetty i Walukiewicz, bohater Drągowski, czyli polska środa w Serie A

Polska środa w Serie A za nami. Dziś we Włoszech mieliśmy swoje małe święto, bo w sześciu spotkaniach zobaczyliśmy aż siedmiu Polaków (do tego ósmy na ławce). Tyle że nie każdy z nich miał powody do optymizmu. Najlepiej wypadł na pewno Bartłomiej Drągowski, którego włoskie media już zdążyły okrzyknąć bohaterem Fiorentiny. Nieźle w starciu z […]
09.07.2020
Hiszpania
09.07.2020

Barca wciąż ściga Real, a przy okazji spuszcza Espanyol z ligi

Wysokie zwycięstwo w starciu z Villarrealem wlało w serca kibiców Barcelony trochę optymizmu. Gra katalońskiej ekipy wreszcie wyglądała tak, jak by sobie tego życzyli fani. Barca grała dynamicznie, finezyjnie, z rozmachem. Świetnie funkcjonowała współpraca między Leo Messim i Antoinem Griezmannem. Ale dzisiejsze starcie derbowe z Espanyolem to był już powrót tej Barcelony, do której się […]
09.07.2020
Weszło
08.07.2020

Dariusz Żuraw dzisiaj nie pomógł

Tak, Lech był lepszy od Lechii (co przyznał nawet Piotr Stokowiec), tak, może mówić o pechu, bo jednak czasami piłka była jak zaczarowana, a zmarnowanie trzech karnych z rzędu można w pewien sposób podciągnąć pod złą fortunę. Ale czy możemy powiedzieć, że tak, Dariusz Żuraw zrobił dziś wszystko, by pomóc swojej drużynie postawić ostatni krok? […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lech Poznań – jeśli coś może pójść źle, to na pewno pójdzie źle

Lechowi Poznań zalałoby piwnicę, gdyby mieszkał na Saharze. Lech Poznań doznałby udaru z przegrzania na środku Antarktydy. Lech Poznań złamałby sobie ząb jedząc watę cukrową. Lech Poznań nadepnąłby na klocek Lego pośrodku Pacyfiku. Lech Poznań jest klubem przeklętym i na miejscu władz Kolejorza sprawdzilibyśmy, czy gdzieś pod murawą przy Bułgarskiej nie ma zakopanej żaby. Dzisiejszy […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lech Poznań jest klubem przeklętym

Grali u siebie półfinał Pucharu Polski. Mieli przewagę przez cały mecz. Posyłali strzał za strzałem na bramkę Lechii. A jednak doszło do rzutów karnych. Prowadzili w nich 3:2. W czwartej serii Van der Hart obronił drugą jedenastkę i to mimo kontuzji. W tamtym momencie wystarczyła Lechowi jedna udana jedenastka w dwóch ostatnich seriach. A jednak […]
08.07.2020
Anglia
08.07.2020

City – Newcastle. Mecz, na który „Sroki” nie doleciały

Tylko jeden celny strzał. Posiadanie piłki na poziomie 26%. Problemy z wyjściem z własnej połowy. Jeden rzut rożny. Mecz Manchesteru City z Newcastle nie miał większego sensu. A statystyki drużyny „Srok” dobitnie do pokazują. Maszynka Pepa Guardioli kompletnie zdemolowała drużynę Newcastle. Kompletnie. Wyglądało to tak, jakby do Manchesteru przyjechała drużyna ze środka tabeli League One, […]
08.07.2020
Blogi i felietony
08.07.2020

Jak co środę… JAKUB OLKIEWICZ

Istnieje grupa ludzi, która wierzy, że Janusz Korwin-Mikke jest podstawionym agentem mrocznych sił, który ma za zadanie kompromitować słuszne idee środowiska polskiego konserwatywnego liberalizmu. Trudno nie zauważyć, że podobnych „agentów” moglibyśmy znaleźć więcej przy innych nurtach – na przykład istnieją trenerzy „cruyffiści”, których drużyny w istocie prezentują wypaczenie futbolu wyznawanego przez Johana Cruyffa. Być może […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lech włoży wielkie pieniądze w akademię. Zaczyna się wyścig zbrojeń

Wciąż możemy wrzucać tony kamyczków do ogródków prezesów polskich klubów. Że transfery słabe, że dyrektorzy sportowi z łapanki, że zarządzanie do kitu. Ale cieszy nas pewien powolny, aczkolwiek sukcesywny zwrot ku szkoleniu. Kolejne kluby stawiają na budowę baz i na mądre zarządzanie swoimi akademiami. Jednym z pierwszych klubów w Polsce, który odkrył potencjał drzemiący w […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Na ten triumf czeka niejedna zakurzona gablota

Gdyby zebrać wszystkie tytuły i trofea Michała Probierza, Janusza Filipiaka i samej Cracovii w ostatnich dziesięciu latach, zmieściłyby się w szklance, mogłaby nawet być już zapełniona whisky. Choć trudno w to uwierzyć, finał Pucharu Polski to okazja, by przerwać aż trzy kiepskie serie – samego klubu, dość zachowawczo uzupełniającego swoją gablotę, jego trenera, który rzadko […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lechii nie stać już nawet na obóz

Na początku czerwca Lechia zamieniła 39 milionów długów na akcje dla większościowego właściciela, o co przez wiele lat zabiegał między innymi Adam Mandziara, tłumacząc, że bez tego klub wygląda jak Ferrari z silnikiem Golfa. Można było się więc zastanawiać, czy teraz będzie już pięknie i przyjemnie, jeśli chodzi o finanse. Cóż, nie mamy w tej […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Prezes podkarpackiego klubu aresztowany za treści pedofilskie

Bardzo, ale to bardzo przykra, niezmiernie bulwersująca informacja z Podkarpacia. Jak poinformował serwis TVN24.pl, jeden z prezesów klubów piłkarskich został zatrzymany w związku z posiadaniem materiałów pedofilskich. WIĘKSZA SPRAWA Cała sprawa jest znacznie szerzej zakrojona, bo to tylko jeden z elementów śledztwa rozpoczętego w 2017 roku, a w którą zaangażowała się policja z kilku krajów. […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Dlaczego Legia złapała zadyszkę?

Bilans Legii Warszawa w sześciu ostatnich meczach jest zatrważający. Tylko jedno zwycięstwo, dwa remisy i aż trzy porażki, w tym ta wczorajsza, przekreślająca szansę na dublet w sezonie 2019/20. To już nie jest tymczasowy spadek formy, to jest poważna zadyszka. Zadyszka, której prawdopodobnie nie dało się uniknąć, ale też zadyszka, która ma swoje bardzo konkretne […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lopes – van Amersfoort. Duet, który solidnie zastapił Cabrerę i Hernandeza

Airam Cabrera i Javi Hernandez – ten duet miał swoje mankamenty, ale jak na warunki Ekstraklasy wzbijał się ponad zwykłą solidność. Pierwszy zdobył w zeszłym sezonie czternaście bramek. Drugi – dziesięć. Obaj zmyli się z Krakowa po sezonie, a „Pasy” stanęły przed trudnym zadaniem – jak zastąpić ofensywną dwójkę, która dobrze funkcjonowała? DUET, KTÓRY GRAŁ Z GŁOWĄ […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Lokomotywa Lecha zdewastowana. Wiara w szare komórki autora też

Nie wiemy kto w Lechu odpowiada dokładnie za motywację zespołu, za podkręcenie jego woli i determinacji na ostatniej prostej przed ostatnim meczem – dziś ta osoba może mieć jednak wolne. Wandal wycierający sobie gębę kibicowaniem Lechii zadbał o to, by Kolejorz dzisiaj wyszedł na boisko z pianą na ustach. O co chodzi? O to, że […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Crnomarković faktycznie powtarza casus Arajuuriego?

Władze Lecha Poznań lubują się w wykorzystywaniu przykładu Paulusa Arajuuriego przy zawodnikach, którzy na początku w Kolejorzu zawodzą. Przypomnijmy – Fin przez pierwsze miesiące w Poznaniu wyglądał jak parodia piłkarza, a z czasem wyrósł na czołowego stopera ligi. I wydaje się, że dziś podobną ścieżkę przechodzi Djordje Crnomarković. Do miana jednego z najlepszych obrońców Ekstraklasy […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Damian, trzymajcie się w tym Dinamie!

Przyzwyczailiśmy się już, że w Dinamie Zagrzeb nigdy nie będzie do końca normalnie. Bo czy może być normalnie w klubie, którego nieformalny właściciel i prezes ukrywa się przed służbami ścigania w sąsiednim państwie? Ale takich żartów, jak na finiszu obecnego sezonu, mimo wszystko się nie spodziewaliśmy. Najpierw klub ze stolicy Chorwacji w wybitnie nieelegancki sposób […]
08.07.2020
Weszło
08.07.2020

Pociąg do Europy odjeżdża. Czy Lechia spróbuje go dogonić?

Lechia Gdańsk staje przed szansą na drugi z rzędu awans do finału Pucharu Polski. Jeśli jednak przyjrzeć się kadrze biało-zielonych, łatwo zauważyć, że w tym sezonie Piotr Stokowiec dowodzi w dużej mierze inną ekipą niż jeszcze wiosną 2019 roku. Czy gorszą? Patrząc po prostu na personalia – niekoniecznie. Lecz z pewnością nie tak dobrze poukładaną […]
08.07.2020
Weszło Extra
08.07.2020

„Z Polską łączy mnie dziś więcej, ale nigdy nie żałowałem gry dla Kanady”

Zapewne większość z was doskonale kojarzy postać Tomasza Radzińskiego, który jako nastolatek wyjechał z Polski, robiąc później poważną karierę i grając dla reprezentacji Kanady. Nie każdy pewnie pamięta, że podobną historię ma Michael Klukowski. Rodzice byli Polakami, urodził się już za granicą, a potem w pierwszej dekadzie tego wieku należał do najlepszych lewych obrońców ligi […]
08.07.2020