Znamy półfinalistów FOGO Futsal Ekstraklasy. Lanie w Lubawie

Patryk Idasiak

11 maja 2026, 15:37 • 6 min czytania 4

Reklama
Znamy półfinalistów FOGO Futsal Ekstraklasy. Lanie w Lubawie

Było osiem ekip, zostały cztery. To oznacza, że za nami ćwierćfinały FOGO Futsal Ekstraklasy i znamy już wszystkich półfinalistów. Trzy starcia były dość jednostronne, natomiast ten Legii z Constractem Lubawa „dowiózł” emocjami w spotkaniu numer dwa, gdzie Warszawianie doprowadzili do karnych… na siedem sekund przed syreną! Trzeci mecz był jednak dla Legii brutalny i pod tym względem nawet historyczny w skali całej ligi. O medale powalczą: Texom Eurobus Przemyśl, Piast Gliwice, Rekord Bielsko-Biała oraz Constract Lubawa. 

Reklama

W sobotę rozegrano cztery mecze rewanżowe ćwierćfinałów play-off. Tym razem gospodarzami były drużyny, które zajęły cztery najwyższe miejsca po fazie zasadniczej. Dwa półfinały to praktycznie odhaczony awans bez żadnej historii, bo wyniki 9:2 i 6:0 świadczą o tym, że zwycięstwo było po prostu wpisem do zeszytu. Atut własnego parkietu bez problemu wykorzystały zespoły Texom Eurobus Przemyśl i Piast Gliwice.

Dwa pozostałe półfinały miały swoje osobne historie. Wydawało się, że porażka to dobry prognostyk dla GI Malepszy Leszno, bo ci we wcześniejszych edycjach aż trzy razy taką stratę odrabiali. Tym razem było jednak inaczej, bo naprzeciwko stanął siedmiokrotny mistrz Polski. No i tu mamy jedyny przypadek, że zespół niżej sklasyfikowany wyeliminował tego rozstawionego wyżej, z tym że różnica jest tu nieznaczna, bo mowa o czwartej i piątej ekipie fazy zasadniczej. 

Za to w ćwierćfinale Constract Lubawa vs Legia Warszawa (przynajmniej tym drugim) mieliśmy kilka razy więcej emocji i dramaturgii niż w trzech pozostałych! Legia doprowadziła do wyrównania w dogrywce po wycofaniu bramkarza siedem sekund przed syreną! A potem Tomasz Warszawski lepiej bronił rzuty karne od swojego vis-a-vis i sensacyjnie legioniści doprowadzili do niedzielnego spotkania. Ale tam nastąpiła bolesna lekcja futbolu i to delikatnie powiedziane… 

TEXOM EUROBUS PRZEMYŚL – AZS UŚ KATOWICE 9:2 (5:0)

W fazie zasadniczej Texom Eurobus Przemyśl pokonał AZS UŚ Katowice 8:0. Podobny scenariusz miał miejsce w ćwierćfinale play-off. Znów Przemyślanie rozgromili tego przeciwnika i awansowali do pierwszego w historii klubu półfinału. Pierwszy mecz ćwierćfinałowy tej pary został zapamiętany z fenomenalnego trafienia Semenczenki – bomby tego zawodnika w samo okienko z woleja. Znów wpisał się on na listę strzelców, ale bramką… zgoła inną, stojącą na zupełnie przeciwnym biegunie. Jak wyglądał drugi ćwierćfinał? No tutaj efektownych trafień brakowało, choć było blisko, żeby Fabio Cecilio przelobował Pawła Mieszczanina spod własnej bramki! 

Reklama

Rozpoczęło się od błędu golkipera z Katowic, który w zasadzie podał piłkę do Henrique Diniza. Później gospodarze skutecznie punktowali przeciwników, odbierając piłkę i szybko „rozklepując” ich w akcjach do pustej bramki, jakie padły np. na 4:0 i 5:0. Gra z lotnym bramkarzem przyniosła Katowiczanom dwie bramki w końcówce, ale to skutkowało też błędami, bo ostatnie tego dnia trafienie nastąpiło po stracie i strzale z dystansu Danyiła Abakszyna do pustaka. Pewny awans, w zasadzie bez jakiejkolwiek historii i emocji. 

Bramki: Diniz 9’, Abakszyn 11’, 38’, 40’, Lebid 12’, Cecilio 13’, 27’, Semenczenko 17’, Fareniuk 35’ – Popławski 38’, Kubik 39’

  • Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw: 2:0

CONSTRACT LUBAWA – LEGIA WARSZAWA 3:3, k. 1:4 (2:2, 2:0)

Co też tu się działo w Lubawie! David Mataja w trzeciej minucie sprytnie wykorzystał, że warszawski golkiper – nomen omen Warszawski – „wypluł” piłkę przed siebie. Bramkarz ten zrehabilitował się efektowną paradą, po której próbował go pokonać z daleka… bramkarz Lubawy, Roberto Gozi. Świetną okazję na 1:1 miał też Eric Sylla z wolnego. Ale w 13. minucie po golu Raszkowskiego mogło się wydawać, że gospodarze już tego nie wypuszczą. Później mieli jeszcze strzał w słupek, ale skończyło się na dwubramkowym prowadzeniu do przerwy. 

Reklama

A po niej? Legia Warszawa nie zamierzała się poddawać. Cisnęła, cisnęła i w końcu Sylla strzelił gola kontaktowego, a potem ten sam gracz odebrał piłkę obrońcy i uderzył minimalnie obok słupka. Legia była rozochocona i nakręcona. I wreszcie Sylla wypatrzył nabiegającego Ruiego Pinto, a ten doprowadził do wyrównania. Ale kluczowe było to, co wydarzyło się w dogrywce. Legia straciła tam bramkę, więc wycofała bramkarza. I na siedem sekund przed końcem oszalała, bo Sylla w trykocie lotnego bramkarza idealnie uderzył technicznie! Później Tomasz Warszawski obronił dwa rzuty karne i Legia sprawiła dużą niespodziankę. 

Bramki: Mataja 3’, Raszkowski 13’, Lemos 48’ – Sylla 27’, 50’, Pinto 35’

  • Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw: 1:1

PIAST GLIWICE – WE-MET FC GMINA SIERAKOWICE 6:0 (3:0)

Tu także ćwierćfinał bez większej historii. Mistrzowie Polski dominowali od początku. Już po 50 sekundach byli bliscy objęcia prowadzenia, a potem w czwartej minucie, ale zrobili to „dopiero” w szóstej, a w ósmej prowadzili już 2:0. Nic złego nie miało prawa się przytrafić, o czym zresztą świadczą statystyki (21:7 w strzałach celnych). Michał Widuch może cieszyć się z czystego konta.

Reklama

W ekipie Piasta błysnął Juninho, zdobywca dwóch bramek. Najpierw wykorzystał złe rozegranie golkipera przeciwników, później dopełnił dzieła zniszczenia ostatnim golem tego ćwierćfinału, a przy tym popisał się niezłą techniką, zastawiając jednego rywala, a drugiego robiąc w konia zwodem. Bramki bramkami, w porządku, jednak najefektowniejsza była chyba jego asysta do Szadurskiego, gdzie sobie zatańczył, poprzekładał nogę nad piłką, wziął na siebie praktycznie trzech rywali, skupiając ich uwagę i wystawił futbolówkę lepiej ustawionemu koledze. 

Bramki: Lazzaretti 6’, Bertoline 8’, Juninho 18’, 39’, Graca 23’, Szadurski 29’

  • Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw: 2:0

GI MALEPSZY LESZNO – REKORD BIELSKO-BIAŁA 1:4 (1:3)

Każda seria kiedyś się kończy, ta skończyła się teraz. Zespół GI Malepszy Leszno tym razem nie odwrócił losów rywalizacji w ćwierćfinale play-off i przegrał na własnym terenie. Ale też nie z byle kim, bo trafił na starych mistrzów, zdobywców Pucharu Polski, czyli Rekord Bielsko-Biała, który chyba teraz złapał najlepszą formę w sezonie. To gospodarze trafili do siatki pierwsi w ósmej minucie, ale wyszło później, że to był… ich jedyny gol. Ale trybuny aż się poderwały po efektownym rajdzie Gallego Garcii, który zbiegł po przekątnej, szybkim tempem minął przeciwnika i pozwolił uwierzyć w odrobienie strat. A potem ten piłkarz, cóż, zawiódł.

Bo jak się nie wykorzystuje kontry dwóch na bramkarza… Garcia totalnie skaszanił tę akcję, bo w ósmej minucie gospodarze powinni prowadzić dwiema bramkami, a on dograł koledze piłkę do tyłu. Ba, potem miała miejsce kolejna taka sama sytuacja! Znów dwóch na jednego, znów bardzo źle podał Garcia. No i to się zemściło. Wszystkie pozostałe gole strzelał Rekord i nawet jeszcze przed przerwą prowadził już 3:1. Ale co też miał w głowie Deiby Arango, grając takie podanie… prosto pod nogi przeciwnika? Było też blisko, żeby Varela z Rekordu Bielsko-Biała wpakował piłkę do siatki nożycami. 

Reklama

Po zmianie stron tenże Varela popisał się kapitalnym uderzeniem z rzutu wolnego, pieczętując awans Bielszczan do półfinału po dwóch meczach. Czy to był najpiękniejszy drugiej rundy ćwierćfinałów? Możemy postawić taką tezę, że tak.

Bramki: Gallego Garcia 8’ – Pawlus 13’, Kadu 15’, Kenji 18’, Varela 24’

  • Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw: 0:2

CONSTRACT LUBAWA – LEGIA WARSZAWA 12:0 (6:0)

Taki wynik musi boleć. Wyraźnie też widać, że Legia nadepnęła na odcisk piłkarzy z Lubawy, którzy postanowili odwdzięczyć się i to z nawiązką w meczu numer trzy. Emocji nie było tu żadnych, tylko ładowanie kolejnych goli bezradnemu i bezsilnemu przeciwnikowi. Klasa 8B nauczała futsalu chłopaków z klas 1-3. Inaczej się tego nie da nazwać. Jest to najwyższe zwycięstwo w historii fazy play-off FOGO Futsal Ekstraklasy. A rozpoczął to strzelanie… Roberto Gozi, bramkarz Constractu, który złapał piłkę, błyskawicznie wypuścił sam siebie, sklepał z Gabrielem Rinaldinem.

Reklama

No i potem poszło. Cały worek z bramkami. Już do przerwy było 6:0. Dwie bramki to strzały do pustaka po wycofaniu bramkarza Legii, ale był też kuriozalny swojak Mykyty Możejko. Warto też na pewno wyróżnić całą zespołową akcję na 7:0, bo piłka chodziła tam jak po sznurku. Całość zaczął asystą i zwieńczył golem z karnego Rinaldin. 12:0 – ten wynik brzmi brutalnie.

Bramki: Gozi 8’, Pedrinho 10’, Mataja 11’, 19’, Możejko 14’ (s), Raszkowski 17’, 24’, Licznerski 25’, Sendlewski 27’, 28’, Pedro Pereira 32’, Rinaldin 37’

Stan rywalizacji do dwóch zwycięstw: 2:1

Reklama

Skład półfinałów (także do dwóch zwycięstw):

  • Rekord Bielsko-Biała – Texom Eurobus Przemyśl
  • Constract Lubawa – Piast Gliwice

Pierwsze spotkania już w środę 13 maja.

Fot. FOGO Futsal Ekstraklasa

4 komentarze
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

FOGO Futsal Ekstraklasa

Reklama