„Oh shit, here we go again” – można w kontekście tego zespołu śmiało podstawić słynnego mema z GTA: San Andreas. Znowu to samo. Znowu przegraliśmy. Właściwie to mogliby zaczynać na dzień dobry od stanu 0:1. To czwarty sezon z rzędu, w którym zespół GI Malepszy Leszno przegrywa pierwsze starcie ćwierćfinałowe fazy play-off. Ale kontekst jest tu pozytywny, bo… za każdym razem odrabiał stratę i wchodził do półfinału.
To był jedyny ćwierćfinał, w którym zespół znajdujący się niżej w tabeli pokonał tego rozstawionego wyżej. Tyle tylko, że różnica jest tu niewielka, bo mowa o czwartej i piątej ekipie sezonu zasadniczego. Z jednej strony GI Malepszy już trzeci raz w obecnych rozgrywkach został pokonany przez Rekord Bielsko-Biała, a z drugiej – jeśli chce tę niekorzystną serię odwrócić, to za sprawą… swojej niecodziennej serii.
GI Malepszy Leszno lubi ćwierćfinałowe comebacki
W środowy wieczór drużyna GI Malepszy przegrała w Bielsku-Białej z Rekordem 1:3, choć długo utrzymywał się remis. Rekord dominował, oddał aż 18 celnych strzałów, jednak wcisnął gola dopiero w samej końcówce i potem poprawił jeszcze jednym. To stawia przegranych w trudniejszej sytuacji przed sobotnim rewanżem. Ale… czy aby na pewno? Historia trzech poprzednich ćwierćfinałów play-off pokazuje, że niekoniecznie.
Seria z poprzednich lat prezentuje się następująco:
- Sezon 2022/23: GI Malepszy przegrywa w Pniewach z Red Dragons 3:4, ale wygrywa dwa kolejne mecze w Lesznie i awansuje do półfinału.
- Sezon 2023/24: GI Malepszy przegrywa w Opolu z Dremanem Exlabesa 3:7, lecz następnie wygrywa dwa mecze w Lesznie i melduje się w półfinale.
- Sezon 2024/25: GI Malepszy przegrywa w Bochni z BSF-em ABJ 2:4, ale ponownie odwraca losy rywalizacji, wygrywając dwa spotkania u siebie i awansując dalej.
W sobotę 9 maja GI Malepszy rozegra drugi mecz ćwierćfinału play-off z Rekordem. Jeśli zwycięży, to decydujące, trzecie spotkanie ponownie odbędzie się w szczęśliwej dla nich Hali Trapez — dzień później, w niedzielę.
Comeback numer cztery jednak łatwy nie będzie. Zadanie wydaje się być trudniejsze niż w ostatnich latach. Rekord to najbardziej utytułowany klub w historii FOGO Futsal Ekstraklasy, a w majowy weekend sięgnął także po Puchar Polski. To oznacza, że zespół z Bielska-Białej ma już w swojej historii siedem tytułów mistrzowskich i siedem Pucharów Polski. Co mogło imponować, to na pewno fakt, że po męczącym, finałowym dwumeczu Rekord był w stanie już trzy dni później mocno zdominować przeciwników z Leszna.
GI Malepszy z pewnością liczy na lepszą skuteczność swojego najlepszego strzelca, Rajmunda Siecli. W pierwszym ćwierćfinale nie wpisał się on na listę strzelców, choć raz był bliski po strzale w słupek (jeszcze przy stanie 1:1). To piłkarz, który do tej pory zgromadził na koncie 24 trafienia. Rekord nie ma w swoich szeregach takiego snajpera, tam gole rozkładają się dość równomiernie. Pięciu graczy może pochwalić się dwucyfrówką.
Fot. FOGO Futsal Ekstraklasa