Obrońca tytułu gorszy od Lecha? Tylko w jednym kraju w Europie

AbsurDB

Autor:AbsurDB

04 lutego 2026, 16:56 • 6 min czytania 7

Obrońca tytułu gorszy od Lecha? Tylko w jednym kraju w Europie

Dziś w Europie obronić tytuł jest znacznie trudniej niż dawniej. Mija już era taśmowych zwycięstw w lidze przez wiele lat z rzędu. Rozbudowa europejskich pucharów powoduje, że łączenie wielu rozgrywek jest zdecydowanie bardziej wymagające zarówno fizycznie, jak i finansowo. Zaledwie co czwarty aktualny mistrz jest dziś w swojej ligowej tabeli na czele. Jednak… niżej od dziewiątego Lecha plasuje się w swoim kraju tylko ubiegłoroczny triumfator ligi rumuńskiej!

Reklama

Wyniki zeszłorocznych mistrzów krajów w tabelach ligowych

To nie jest sezon, w którym obrońcom tytułu w ligach europejskich idzie jakoś wybitnie dobrze. Powiedzieć wręcz można, że ich wyniki generalnie są bardzo kiepskie. Minęły (lub właśnie mijają) w większości lig czasy seryjnego zdobywania tytułów. Oczywiście u nas nie było tak od czasów komuny, a w ostatnich siedmiu sezonach mistrz Polski obronił swoją lokatę tylko raz. Jednak w wielu krajach dominatorzy zaczynają mieć poważne problemy z utrzymaniem się na szczycie.

Zjawisko to dość mocno się nasila. Wydaje mi się, że może być skutkiem reformy europejskich pucharów. Najpierw powstanie Ligi Konferencji, a potem stworzenie rozbudowanej fazy ligowej powoduje, że dla ponad setki drużyn sezon w rozgrywkach UEFA jest niewiele mniej wyczerpujący niż boje na krajowych podwórkach. Pieniądze do zgarnięcia w Europie są tak duże, że kilkadziesiąt drużyn stawia wszystko na pojedynki pucharowe nieco odpuszczając sezony ligowe, szczególnie ich pierwszą połowę.

Reklama

Paradoks polega na tym, że zmniejszają tym samym swoje szanse na start w eliminacjach Ligi Mistrzów w kolejnym roku, a w niektórych przypadkach mogą wręcz mieć problem, by w ogóle znów zakwalifikować się do jakichkolwiek rozgrywek. My znamy to dobrze od lat, ale w Europie takie zjawisko dopiero zaczyna być coraz częściej zauważalne także w ligach, które dotąd miały zacementowaną czołówkę.

Warto zwrócić uwagę na Bayern

Oczywiście nie wszędzie tak jest. Bayern czy PSV pewnie zmierzają po obronę tytułu. Prowadzą w lidze – podobnie jak w zeszłym sezonie – Barcelona, PSG, Union Saint Gilloise, Galatasaray, Slavia Praga, Crvena Zvezda, Slovan Bratysława, Differdange i The New Saints. I tyle.

Jedenastu ubiegłorocznych mistrzów na ponad czterdzieści lig grających w systemie jesień-wiosna prowadzi dziś w tabeli. To bardzo słaby wynik. W dodatku naprawdę dużą przewagę z tego grona poza liderami Bundesligi i Eredivisie mają właściwie tylko Slovan i The New Saints.

Co ciekawe, PSV nie awansowało do fazy pucharowej w Lidze Mistrzów, a paradoks jest tym większy, że było w stanie ośmieszyć Napoli (6:2 u siebie) oraz Liverpool (4:1 na Anfield). Slovan skompromitował się w Lidze Konferencji, a Walijczycy w ogóle nie przebrnęli eliminacji. Wychodzi więc na to, że jedynym zeszłorocznym mistrzem, który dominująco prowadzi w tabeli i spełnia oczekiwania w Europie jest Bayern.

Tabela rozgrywek dostarczona przez Superscore

 

Koniec wieloletniej hegemonii

Oczywiście jest parę klubów, które są tuż za plecami obecnego lidera, jak choćby Ferencvaros czy Zrinjski Mostar. Kilka z nich ma już jednak niepokojąco znaczącą stratę – Sporting, Celtic, a nawet Karabach i Lincoln.

Kilku zajmuje trzecią lokatę. Do tego grona należą między innymi Napoli, Olympiakos, Maccabi Tel-Awiw, Sturm Graz, a nawet Łudogorec tracący już siedem punktów do Lewskiego Sofia. Wiele wskazuje na to, że bułgarski hegemon po raz pierwszy (!) w swojej historii zajmie w najwyższej lidze miejsce inne niż pierwsze.

Naprawdę duże problemy zaczynają mieć obrońcy tytuł zajmujący czwarte miejsce. Zaliczają się do nich choćby Basel czy Dynamo Kijów, ale także rewelacja Ligi Konferencji – Drita. Okazuje się, że występy w pucharach trudno łączyć nawet z ligą kosowską. Także czwartą pozycję z olbrzymią stratą do Celje zajmuje Olimpija Lublana, a gdyby uwzględnić bezpośredni bilans z zespołami z takim samym dorobkiem punktowym zajmującymi dwa dalsze miejsca, to można ją sklasyfikować nawet na szóstej lokacie.

Liverpool – europejski doktor Jekyll i ligowy pan Hyde

Kopenhadze i Pafos bardzo niewiele zabrakło do niespodziewanego awansu do fazy pucharowej Ligi Mistrzów. Łączy ich także to, że są w swoich ligach dopiero na piątym miejscu. Mogą tam się pojawiać obawy nie tylko o obronę tytułu, ale wręcz o kwalifikację do europejskich pucharów na przyszły sezon. Na tej samej pozycji są obecnie dwaj uczestnicy baraży w Lidze Konferencji – Noah Erywań i Rijeka.

W stu procentach na Ligę Mistrzów postawił Liverpool. Ominą go play-offy fazy pucharowej, dzięki czemu będzie mógł się skupić na odrabianiu czternastu punktów straty (!) do Arsenalu w Premier League. Szóste miejsce The Reds to jedna z najgorszych lokat obrońcy tytułu w Europie, ale pocieszając jest to, że ryzyko braku pucharów na Anfield za rok jest minimalne.

Tym bardziej, że niemal wszystko wskazuje na pięć miejsc w Champions League. Ale o mistrzostwie LFC może zapomnieć.

Niżej od ekipy Arne Slota są w Europie tylko trzej aktualni mistrzowie (w tym Lech). Budućnost Podgorica jest w Czarnogórze siódma. To sam w sobie słaby wynik, ale jeszcze bardziej niepokojące jest to, że ósma drużyna w tabeli będzie musiała grać w barażach o utrzymanie. Rywale Śląska z eliminacji Ligi Mistrzów sprzed czternastu lat są przez to jedynym obrońcą tytułu realnie zagrożonym dziś spadkiem z ligi.

Mecz Śląsk Wrocław – Fk Budnucnost Podgorica w 2012 roku

No chyba, że uznamy, że grozi to… dziewiątemu w Ekstraklasie Lechowi. To lokata niby daleka od strefy spadkowej, ale w naszej najbardziej wyrównanej lidze w Europie wszystko jest możliwe, a przewaga Kolejorza nad Widzewem to tylko sześć punktów.

Gra Lecha w 1. lidze nie jest dziś realnym scenariuszem, ale już sam fakt, że to rozpatrujemy, wskazuje na to, że dość niepostrzeżenie, w cieniu „wyczynów” Legii, Poznaniacy są w wielkim dołku.

Kompromitacje roku? Legia w czołówce europejskiej

Wciąż są typowani do zajęcia miejsca na podium, ale perspektywa mistrzostwa mocno się po fatalnym starcie w lidze oddaliła. Mało tego, trzeba się będzie przy Bułgarskiej trochę napracować, by wywalczyć choćby awans do pucharów. Ratunkiem będzie dodatkowe piąte miejsce dla polskiego klubu w rozgrywkach UEFA, które otrzymamy tego lata (także dzięki wcześniejszym staraniom Lecha).

Jedyni gorsi od Lecha

Tylko jeden obrońca tytułu zajmuje miejsce gorsze od drużyny Nielsa Frederiksena! FCSB, czyli dawna Steaua jest dopiero jedenasta. Drużyna, która wiosną nie przegrała żadnego meczu w grupie mistrzowskiej w Rumunii, dziś znajduje się na miejscu dającym występy w grupie… spadkowej.

Tylko sześć najlepszych zespołów zagra o tytuł, a na sześć kolejek do końca fazy zasadniczej klub z Bukaresztu traci pięć punktów do tej lokaty. Przegrał już osiem spotkań. Gorszego wyniku nie zanotował nigdy, odkąd liga dzielona jest na grupy. Tak więc Lech ma to szczęście – nie jest na dziś najgorszym mistrzem w Europie. Wszystko dzięki Rumunom.

Klub Gigiego Becalego nie spadnie, bo ma aż trzynaście punktów przewagi nad trzynastą Unireą Slobozia. Nawet uwzględniając podział punktów – jest to przewaga trudna do roztrwonienia. Swoją drogą, FCSB ma średnią punktów na mecz… wyższą od Lecha.

Nie zmienia to faktu, że przyszłość piłki w stolicy Rumunii rysuje się ciekawie, biorąc pod uwagę, że na zapleczu całkiem nieźle radzi sobie CSA Steaua Bukareszt, czyli klub który uznaje się za jedynego prawowitego kontynuatora tradycji wojskowej drużyny i wygrał on z FCSB proces o prawo do nazwy i wizerunku.

Na domiar złego, o mistrzostwo walczą obecnie Rapid i Dinamo, czyli derbowi rywale Czerwono-Białych.

Lech jest w o tyle lepszej sytuacji od Rumunów, że po pierwsze – liga nie jest już u nas dzielona na grupy, więc nie będzie zmuszony do walki o utrzymanie, po drugie – gra dalej w pucharach, gdy FCSB niewiele zabrakło do awansu z Ligi Europy, a po trzecie – derby mu nie grożą, choć Warta w 2. lidze po kiepskim starcie radzi sobie dziś rewelacyjnie.

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO O LECHU POZNAŃ:

Fot. 400mm.pl

7 komentarzy

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Reklama