Zieliński po remisie z Legią: Bardziej ewidentnego karnego dawno nie widziałem

Mikołaj Duda

09 sierpnia 2026, 08:57 • 3 min czytania 13

Reklama
Zieliński po remisie z Legią: Bardziej ewidentnego karnego dawno nie widziałem

Korona w swoim drugim meczu w tym sezonie zdobyła pierwszy punkt. Mimo że przegrywała z Legią, to za sprawą trafienia Mariusza Stepińskiego zdołała doprowadzić do wyrównania. Jacek Zieliński chwali swój zespół za bardzo dobre spotkanie i sugeruje, że z przebiegu meczu jego podopieczni zasłużyli na zwycięstwo. 

Reklama

Jacek Zieliński był gościem jednego z programów na antenie Canal Plus. Niedługo po zakończeniu meczu z Legią przyznał, że wśród jego podopiecznych panuje spore poczucie niedosytu. Uważa, że jego zespół długimi fragmentami dominował przeciwników, jednak do zwycięstwa zabrakło skuteczności czy szczęścia, gdy sędzia nie odgwizdał rzutu karnego po zagraniu ręką Roberta Deziela Juniora.

– Myślę, że w szatni jest duże uczucie niedosytu. Zdajemy sobie sprawę, że graliśmy z Legią, z zespołem poukładanym, takim pragmatycznym, ale myślę, że my tę Legię piłkarsko w dużych fragmentach zdominowaliśmy. Zabrakło nam czasami po prostu chłodnej głowy. Czasami wykończenia, czasami szczęścia jak przy tym niepodyktowanym rzutem karnym.

– Jestem z chłopaków naprawdę bardzo dumny, bo zagraliśmy bardzo dobre spotkanie. Długimi fragmentami nasza dominacja nie podlegała dyskusji, ale liczy się to, co wpadnie do sieci. Wpadło po równo, więc jest remis. Za chwilę nikt nie będzie patrzył czy ten remis był sprawiedliwy czy nie. Punkt jest punkt. My go szanujemy, bo myślę, że na tym, w jaki sposób my go wyszarpaliśmy można budować optymizm na przyszłość – powiedział trener Kielczan.

Odbyła się też konferencja prasowa, tam Jacek Zieliński wyraził już dużo mocniejszą opinię na temat niepodyktowanego rzutu karnego:

Reklama

Szkoda, że sędzia nie był tak skoncentrowany, jak trzeba było na VAR ocenić sytuację z rzutem karnym. I to jest właśnie najgorsze w tym wszystkim. Teraz po mundialu my się nagle podniecamy tymi pięcioma sekundami – z jednej, z drugiej strony, ręka idzie w górę, palce opadają, a dalej bałagan w ocenie ręki jest taki, jaki był. To mnie najbardziej martwi i niepokoi, bo bardziej ewidentnego karnego to ja dawno nie widziałem

Korona gotowa jest na grę w różnych ustawieniach. „Generalnie tu grają ludzie”

Wróćmy jeszcze do wywiadu, ale telewizyjnego. W nim Zieliński przyznał również, że jego pomysłem na mecz była gra skrzydłami ze względu na to, że Legia ma mocno obstawiony środek pola. Korona z pewnością sporo straciła na urazie Dawida Błanika, natomiast całkiem nieźle zaprezentował się debiutujący w pierwszym składzie Morgan Fassbender.

– Mieliśmy pomysł, żeby kłuć Legię skrzydłami. To nieźle funkcjonowało, natomiast przy niedyspozycji Ariela Mosóra musieliśmy szybko reagować, zmienić system gry, przejść na czwórkę. Nie osłabiło to naszych skrzydeł, chociaż więcej spodziewałem się po Stjepanie Davidoviciu. Zabrakło nam równowagi na skrzydłach, ale Morgan Fassbender jak na debiut w pierwszym składzie zagrał naprawdę poprawny mecz. Szkoda, że nie wykorzystał tej sytuacji w końcówce, bo byłby bohaterem. 

Reklama

Trener Kielczan odniósł się też do zmiany ustawienia, jakie nastąpiło w drugiej połowie. Ariela Mosóra, zmagającego się z problemami zdrowotnymi, zastąpił wspomniany już Davidović. Zieliński stwierdza, że systemy nie są najważniejsze, ale jego zespół jest gotowy, by grać w rożnych konfiguracjach. Jest też zadowolony z funkcjonowania środka pola bez Tamara Svetlina.

– Piłka to nie jest kwestia systemów. Czasami zbyt dużą wagę przywiązujemy do tego, czy gramy czwórką, trójką, piątką czy szóstką, a generalnie tu grają ludzie. Przede wszystkim tu trzeba umieć szybko zareagować. W trakcie meczu przejść z jednego systemu na inny. Nam się to udało i jesteśmy przygotowani na różne warianty. Nie było z nami Dawida Błanika, który doznał lekkiego urazu i nie zdążyliśmy go postawić na nogi, zabrakło też Tamara Svetlina, ale Patrik Hellebrand i Kamil Jakubczyk zagrali bardzo dobre spotkanie. 

Korona pierwszego zwycięstwa w tym sezonie poszuka w meczu czwartej kolejki. W niej zmierzy się w Łodzi z Widzewem.

Reklama

Fot. Newspix

13 komentarzy
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Mosór zmagał się z gorączką. I przy okazji wbił szpilkę Rakowowi

Mikołaj Duda
1
Mosór zmagał się z gorączką. I przy okazji wbił szpilkę Rakowowi
Ekstraklasa

Trafi do Legii, choć chciała go Korona! „Nie był zainteresowany”

Mikołaj Duda
9
Trafi do Legii, choć chciała go Korona! „Nie był zainteresowany”