W marcu przyszłego roku odbędą się wybory prezydenta FIFA. Gianni Infantino, mówiąc łagodnie, budzi duże kontrowersje, zwłaszcza podczas trwającego mundialu. Będzie jednak faworytem, choć kraje zrzeszone w UEFA chcą wystawić swojego kandydata. Znany dziennikarz, Ben Jacobs, poinformował, że mógłby nim być właściciel Legii Warszawa, Dariusz Mioduski. Potencjalny start Mioduskiego w wyborach skomentował Zbigniew Boniek. W rozmowie z serwisem polsatsport.pl były prezes PZPN sugeruje, że jego zdaniem to nie miałoby większego sensu. I tłumaczy, dlaczego.
O zaskakującej informacji, którą podał Ben Jacobs, dziennikarz TalkSPORT, pisaliśmy w tym miejscu. Fragment naszego artykułu: „Jacobs twierdzi, że wysoko postawieni przedstawiciele federacji Bośni, Norwegii, Szwecji, Niemiec i Hiszpanii byliby gotowi poprzeć innego kandydata, a tym mógłby być prezes i właściciel Legii Warszawa, Dariusz Mioduski. Jak czytamy, gdyby Al-Khelaifi (prezes PSG) nie zdecydował się kandydować, również Polska byłaby gotowa poprzeć kandydaturę Mioduskiego”.
Zbigniew Boniek o starcie Dariusza Mioduskiego w wyborach na prezydenta FIFA: Nie miałby szans
Do możliwego startu szefa Legii w wyborach odniósł się Zbigniew Boniek, który ma na ten temat jednoznaczną opinię.
– Według mnie w starciu z Infantino Darek nie miałby żadnych szans. Niby dlaczego inne kontynenty poza Europą, które uwielbiają Gianniego, bo dał im możliwość uczestniczenia w mistrzostwach świata, powiększając liczbę drużyn na turnieju, na dodatek dał im pieniądze, możliwość zaistnienia, nagle miałyby głosować na kandydata UEFA? – pyta retorycznie Boniek w rozmowie z polsatsport.pl.
I dodaje: – Jeżeli ktoś go faktycznie wystawi i Darek to zaakceptuje, to będzie musiał ponieść potężny nakład finansowy. Kto by taką kampanię sfinansował? (…) Musisz jeździć po całym świecie, rozmawiać z wszystkimi konfederacjami, musisz im obiecać więcej niż Infantino. A nie wiem, czy ktokolwiek jest w stanie obiecać więcej niż Gianni.
Fot. Newspix.pl