Lazio przegrało w sądzie. Poszło o ciążę zawodniczki

Marcin Ziółkowski

24 czerwca 2026, 18:47 • 3 min czytania 0

Reklama
Lazio przegrało w sądzie. Poszło o ciążę zawodniczki

W ostatnich miesiącach Lazio zdecydowanie nie jest przykładem dla innych futbolowych przedsiębiorstw na to, jak właściwie funkcjonować w piłkarskim ekosystemie. Dzięki decyzji Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu mamy na to kolejny dowód. Maja Gothberg wygrała w CAS apelację dotyczącą zerwania przez klub jej kontraktu. Rzymski zespół rozwiązał jej umowę, gdy zaszła w ciążę. To bardzo ważna decyzja dla realiów piłki kobiecej.

Reklama

Jak nie postępować – po raz kolejny uczy Lazio

Lazio to klub, który na wielu poziomach jest bałaganem, jeśli chodzi o sekcję męską. Claudio Lotito średnio chce dokładać pieniędzy do interesu, a wskaźnik płynności finansowej powoduje, że by kogoś kupić, trzeba najpierw sprzedawać. Dzieje się tak od kilku lat.

To wszystko po tym, gdy zimą pozbyto się cennych aktyw w postaci Matteo Guendouziego i Valentina Castellanosa, których zastąpili choćby Petar Ratkov (Maurizio Sarri otwarcie przyznał, że go nie zna) czy nasz rodak, Adrian Przyborek (1 występ w pierwszym zespole) Tym razem jednak klub poniósł dużą wizerunkową wpadkę. Chodzi o temat Mai Gothberg.

Reklama

CAS orzekł, że rzymski klub nie miał prawa rozwiązać umowy z byłą pomocniczką. Temat sięga lata 2024 roku. Obydwie strony dyskutowały w sprawie nowej umowy. Szwedka jeszcze nie podpisała dokumentu, ale było porozumienie pod kątem najważniejszych spraw. Gothberg chciała być transparentna i poinformowała przed końcem umowy Lazio, że jest w ciąży. I tu zaczęły się problemy.

Lazio utrzymuje, że nie istniało żadne porozumienie, ani też nie było podpisanego żadnego kontraktu z pomocniczką. Gothberg z kolei uważa, że po poinformowaniu o ciąży, klub się wycofał. Wniosła więc sprawę do Izby Rozstrzygania Sporów FIFA, która wydała wyrok na jej niekorzyść. Odwołała się do CAS, a tu finał był zgoła inny.

Wątpliwości wyjaśniły wiadomości z WhatsAppa. Lazio wiedziało o ciąży – to odegrało kluczową rolę w decyzji CAS. Klub miał też wyjawić informację o nadchodzącym czasie macierzyństwa bez zgody zawodniczki, co także miało wpływ na końcowy wyrok.

Reklama

Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) w Lozannie orzekł o winie Lazio, które dokonało rozwiązania umowy bezprawnie. Rzymski klub będzie musiał wypłacić Gothberg rekompensatę finansową (kwoty nie ujawniono). To prawdziwy precedens w świecie piłki kobiecej.

W Lazio w minionym sezonie grały dwie reprezentantki Polski – Małgorzata Mesjasz oraz Nikola Karczewska.

Piłkarki pragnące zostać matką? Milan dał w tym przykład

Zupełnym przeciwieństwem w tym temacie jest choćby Milan. Latem 2024 roku klub ogłoszono, że zarejestrowane formalnie zawodniczki i pracowniczki będą zabezpieczone w trakcie ciąży umową na takich samych warunkach. Chodziło o wsparcie przyszłych mam pod koniec ich umów i na początku ciąży. W ramach porozumienia zawarto też opieki nad dzieckiem w godzinach treningów. Wszystko celem bezproblemowego powrotu do pracy.

Reklama

Według badań FIFPRO blisko połowa zawodniczek decydowała się o ciąży pod koniec kariery, a tylko 2 procent w jej trakcie. W maju 2024 roku BBC informowało, że piłkarki w angielskiej ekstraklasie otrzymują podczas urlopu macierzyńskiego zasiłek w wysokości 100 procent tygodniowego wynagrodzenia przez czas 14 tygodni. Po upłynięciu tego okresu, stawka spada do ustawowej kwoty, a więc 170 funtów tygodniowo.

Reklama

 

Fot. Newspix

0 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Mundial 2026

Mundial szokujących remisów, ale bez żadnej sensacji

AbsurDB
3
Mundial szokujących remisów, ale bez żadnej sensacji

Piłka nożna

Reklama
Mundial 2026

Mundial szokujących remisów, ale bez żadnej sensacji

AbsurDB
3
Mundial szokujących remisów, ale bez żadnej sensacji