Sama sobie to wyrwała! Ewa Pajor pozamiatała w finale Ligi Mistrzyń

Marcin Ziółkowski

23 maja 2026, 22:43 • 3 min czytania 8

Reklama
Sama sobie to wyrwała! Ewa Pajor pozamiatała w finale Ligi Mistrzyń

O takim dniu marzy każdy sportowiec, który ma bardzo ambitne cele. Ewa Pajor, która przeniosła się do FC Barcelony przed sezonem 2024/2025 doczekała się spełnienia kolejnego ze snów i za szóstym podejściem wygrała Ligę Mistrzyń. Drużyna z Katalonii po jednostronnym finale pokonała OL Lyonnes 4:0. Polka dwukrotnie pokonała bramkarkę francuskiej ekipy i walnie przyczyniła się do wielkiego zwycięstwa.

Reklama

Ewa Pajor nie przestaje wygrywać. Najlepsza strzelczyni Ligi Mistrzyń z pucharem

W ubiegłym sezonie Pajor otrzymała nagrodę imienia Gerda Muellera za największą liczbę bramek w ciągu poprzednich rozgrywek w Europie. Jej licznik dobił do 52 trafień. Ten sezon to nadal sporo bramek, choć po zsumowaniu dochodzimy do 34 goli we wszystkich rozgrywkach na poziomie klubu i reprezentacji.

W finale w Oslo na stadionie Ullevaal Pajor dołożyła do dorobku dwa gole i asystę. Ale po kolei. Już po upływie kwadransa do siatki trafiła z bliska Lindsey Heaps. Na nieszczęście Amerykanki, była ona na spalonym i gol został unieważniony. Kilka minut później, Pajor miała doskonałą sytuację po tym, gdy wyprzedziła rywalkę w biegu do piłki. Wykorzystała dodatkowo wyjście z bramki Christiane Endler, ale jej lob wylądował na bocznej siatce. Była to jedna z dwóch dobrych sytuacji Polki.

Reklama

Choć Barcelona wygrała finał czterema bramkami to pierwsza z nich padła dopiero po przerwie. Po akcji środkiem pola Patricia Guijarro wypatrzyła Ewę Pajor. Polka strzałem po przekątnej pokonała Endler w 54. minucie. Kwadrans później polska napastniczka zbiegła ze skrzydła do środka pola. Rozegrała akcję do boku, a po drobnym zamieszaniu otrzymała w dogodnej sytuacji piłke od Salmy Paralluelo i Pajor miała na koncie dublet.

Rywalki dobiła wspomniana już 22-letnia Hiszpanka. Najpierw w 90. minucie po kapitalnym uderzeniu z lewej nogi trafiła w okienko, a 180 sekund później w sytuacji sam na sam pokonała bramkarkę z Chile. Pajor po kilkudziesięciometrowym sprincie wystawiła piłkę Paralluelo, dokładając do dubletu także asystę.

Ewa Pajor tym samym wygrała swój szósty finał Ligi Mistrzyń. Wcześniej pięciokrotnie przegrywała decydujący mecz – najpierw w barwach Wolfsburga (2016, 2018, 2020, 2023) a w ubiegłym roku już w Barcelonie (2025 – porażka 0:1 z Arsenalem). 11 goli w tej edycji dało jej koronę dla najlepszej strzelczyni rozgrywek.

Barcelona jak ze snu

Aby podkreślić to jakim mocarstwem w tym sezonie była Barca Femeni, przybliżmy liczbę bramek tej drużyny z podziałem na wszystkie rozgrywki.

Reklama
  • 124 gole w 28 meczach ligowych
  • 17 goli w 5 meczach Copa de la Reina
  • 41 goli w 11 meczach Ligi Mistrzyń
  • 5 goli w 2 meczach Superpucharu Hiszpanii

To daje łącznie 187 trafień w 46 spotkaniach w oficjalnych rozgrywkach w tym sezonie. Średnio to niewiele powyżej czterech bramek na mecz. Absurd, kosmos, absolutnie najwyższy poziom. Z kronikarskiego obowiązku dodamy także, że Barcelona wygrała trofeum we wszystkich wspomnianych rozgrywkach. Ewie Pajor serdecznie gratulujemy spełnienia kolejnego piłkarskiego marzenia!

 

Fot. Newspix

Reklama
8 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama