Królowa wszystkich lig zakończyła letni urlop. Tak, jak przed rokiem, nowy sezon Premier League w piątkowy wieczór zainaugurowali mistrzowie Anglii. Do północnego Londynu przyjechało wracające po ćwierć wieku do elity Coventry. Podobnie, jak w poprzedni weekend Manchester City w Cardiff, podopieczni Franka Lamparda zebrali od Kanonierów łomot 0:3. Wtedy też wynik już trzy minuty po przerwie ustalił kapitan Arsenalu, Martin Odegaard.
Decyzja władz Coventry się obroniła
Po 25 latach i 94 dniach fani Coventry znów mogli zobaczyć swój zespół na boiskach Premier League. To najdłuższa przerwa od występów w tych rozgrywkach w historii. Już w 2023 roku The Sky Blues mogli wrócić do elity, ale przegrali po serii jedenastek finał play-offów. Karne na Wembley rok później zabrały im też finał FA Cup. Te – mimo wszystko – udane wyniki Coventry osiągało pod wodzą Marka Robinsa, którego jesienią 2024 roku po 6,5 roku pożegnano. Poleciał, gdy zespół miał na koncie tyle samo punktów, co otwierające strefę spadkową Plymouth.
7 lat 8 miesięcy i 1 dzień
Tyle trwała kadencja Marka Robinsa w Coventry City. Żywa legenda tego klubu. Osiągnięcia?
🏆 EFL Trophy w 2017
🔼 Awans do League One w 2018
🔼 Awans do Championship w 2020
✅ Finał Play-Offów o awans do Premier League w 2023
✅ Półfinał FA Cup w 2024 pic.twitter.com/r2qwYPi12Z— Maciej Łaszkiewicz (@maciejlasz) November 7, 2024
To zwolnienie wydawało się wówczas szokujące, ponieważ Robins przywracał klub zza światów. Sezon 2017/18, jego pierwszy pełny w West Midlands, The Sky Blues spędzili bowiem w League Two. Wybór jego następcy zaskakiwał jeszcze bardziej, gdyż został nim Frank Lampard. Wracał wówczas z półtorarocznego bezrobocia, a za sobą miał fatalny powrót do Chelsea i równie nieudany pobyt w Evertonie. Jednak kilka miesięcy później grał z Coventry w play-offach, a w następnym sezonie awansował z nim do elity bez konieczności uczestniczenia w barażach.
Havertz rozpoczął zabawę
Rewolucji w kadrze po awansie nie było – w wyjściowym składzie znalazło się aż siedmiu zawodników, którzy cały poprzedni sezon spędzili w Coventry. Do tego dochodzi jeszcze wypożyczony w styczniu Frank Onyeka. Szczególną uwagę polskich kibiców mógł zwracać napastnik Ellis Simms, którego babcia urodziła się w naszym kraju. W poprzednim sezonie zdobył 14 bramek, co było gorszym wynikiem jedynie od Hajiego Wrighta. Autor 18 goli na debiut w Premier League poczeka jednak aż do późnej jesieni, bo tuż przed startem sezonu doznał kontuzji uda.
Your City tonight. 📋 pic.twitter.com/V0nzaemLYF
— Coventry City (@CoventryCityFC) August 21, 2026
Simms przychodził do Coventry w miejsce Viktora Gyokeresa, któremu akurat nie było dane zagrać przeciwko swojemu byłemu pracodawcy, choć był na ławce. Znów Mikela Arteta postawił na Kaia Havertza i ten znów odwdzięczył się Hiszpanowi golem. Manchester City w meczu o Tarczę Wspólnoty ustrzelił w 28. minucie, teraz do siatki trafił kilkanaście minut wcześniej. Ponownie bezpośredni udział przy golu zaliczył też Riccardo Calafiori. W Cardiff Włoch już w 23. sekundzie pokonał rodaka, Gianluigiego Donnarummę, teraz to on dogrywał do Niemca.
Cała wyjściowa jedenastka Coventry razem zebrała 120 występów w Premier League, czyli mniej niż sześciu graczy podstawowego składu Arsenalu. Aż siedmiu piłkarzy gości debiutowało tego wieczora w tych rozgrywkach. Mistrzowie Anglii szybko pokazali żółtodziobom ich miejsce w szeregu. Nie minęło nawet 10 minut od bramki Havertza, a było już 2:0. Tym razem wykupionego latem z Brighton za 20 baniek Carla Rushwortha pokonał Bukayo Saka. Na dobrą sprawę to bramkarzowi, a nie Christosowi Tzolisowi Fantasy powinno przypisać asystę.
𝐊𝐀𝐈 𝐇𝐀𝐕𝐄𝐑𝐓𝐙 precyzyjnym strzałem umieścił piłkę w siatce! 🎯 Mistrzowie Anglii prowadzą z Coventry! 💪
📺 Transmisja: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/MaRvc1Lq0x
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 21, 2026
Odegaard znów szybko zadał cios
Przewaga Arsenalu była tak duża, że Davidowi Rayi mogła zacząć przychodzić do głowy jutrzejsza lista zakupów na weekend. Jeśli faktycznie pojawiły się u niego tego typu myśli, to niech się chociaż do nich nie przyznaje, bo jego poprzednik, Aaron Ramsdale, tak zrobił i źle na tym wyszedł. Przynajmniej pod koniec pierwszej połowy trochę rozruszał go Loum Tchaouna. Uderzył sprzed pola karnego i to stojąc tyłem do bramki. Piłki za kołnierz mistrzowi świata jednak nie wrzucił, bo ta wylądowała na górnej siatce.
Już na starcie drugiej połowy swój dorobek strzelecki z poprzedniego sezonu przebił Martin Odegaard. W minionych rozgrywkach kapitan Arsenalu piłkę do siatki wpakował tylko raz, a po 120 minutach nowej kampanii miał na koncie już dwa trafienia. I podobnie, jak w meczu o Tarczę Wspólnoty, bramkę zdobył raptem trzy minuty po wyjściu z szatni na drugą połowę. Paradoksalnie Norweg pomógł sobie kiksem, ponieważ przekonany, że uderzenie będzie czyste Rushworth odbił już w drugą stronę, przez co nie zdołał zatrzymać piłki.
Ładna akcja Kanonierów zakończona szczęśliwym golem Martina Ødegaarda! ⚽😅
Arsenal 3:0 Coventry!
📺 Transmisja: https://t.co/Nlao77caWq pic.twitter.com/WGHWhSmepC
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) August 21, 2026
Arsenal zaliczył już 46. z rzędu mecz bez porażki u siebie z beniaminkiem w lidze. Aż 41 z tych spotkań wygrał. Po raz ostatni na Emirates w Premier League beniaminkowi uległ 7 listopada 2010 roku. Trzy punkty z północnego Londynu wywiozło Newcastle. Tak się akurat składa, że w szesnastą rocznicę tej porażki na Emirates przyjedzie Hull i chyba w ciemno można zakładać, że ta imponująca seria zostanie przedłużona.
A propos Hull, to właśnie z Tygrysami Coventry rozegra pierwszy domowy mecz w Premier League od maja 2001 roku. Arsenal natomiast w następnej kolejce czeka wizyta w Birmingham. Na Villa Park przeciwko byłym już kolegom będzie mógł zaprezentować się Ezri Konsa. Kilka godzin przed spotkaniem z Coventry Kanonierzy ogłosili transfer reprezentanta Anglii. Za 28-letniego stopera zapłacili 51 mln funtów.
Ezri Konsa was presented to the Emirates ahead of Arsenal’s opener vs. Coventry 👋 pic.twitter.com/QbalsZejOx
— B/R Football (@brfootball) August 21, 2026
Arsenal – Coventry City 3:0 (2:0)
- 1:0 – Kai Havertz ’15
- 2:0 – Bukayo Saka ’23
- 3:0 – Martin Odegaard ’48
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix