Ileż magii zaklinały w sobie godności tych dwóch. Takie dźwięczne i wdzięczne. Diego Armando Maradona. Och, te imiona, to nazwiska. Długa, czarodziejska, hałaśliwa, krzykliwa, ogłuszająca i świdrujące zbitka. Pele. Och, ta ksywka. Krótka, boska, bajkowa, mitologiczna, nieprzyzwoicie legendarna. Przecież trzeba było mieć serce z kamienia i mózg nieprzystosowany do zachwytów, żeby nie uwierzyć z miejsca i na słowo, że Maradona i Pele to ludzie, wokół których powstała wielkość piłki nożnej. 5 grudnia. Brazylia […]