Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Miłość cierpliwa jest. Skąd na Bari prawie 50 tysięcy widzów

Mateusz Janiak

Autor:Mateusz Janiak

30 grudnia 2022, 10:31 • 9 min czytania 12 komentarzy

Kibice SSC Bari mogliby udzielać lekcji przetrwania. Tylko w ostatnich latach nie dali się złamać bankructwu, degradacji do IV ligi, karnym punktom, zmianom nazwy czy pandemii koronawirusa, która pozamykała stadiony na cztery spusty. Nie dali się, by w ostatni poniedziałek pobić rekord frekwencji Serie B i w sile niemal 49 tysięcy dopingować ukochanych Biancorossich.

Miłość cierpliwa jest. Skąd na Bari prawie 50 tysięcy widzów

27 729 – to średnia liczba widzów na meczach Bari w trwających rozgrywkach. Najwyższa w lidze, ósma we Włoszech. Więcej fanów przyciągają domowe spotkania Milanu, Interu, Romy, Lazio, Napoli, Juventusu oraz Fiorentiny. Kibice Biancorossich to fenomen, ponieważ mowa o ekipie, której największym sukcesem jest samo istnienie. Bo kto by pamiętał siódme miejsce w Serie A z sezonu 1946/47?

Bari i rekordowa frekwencja – historia

Bari to największe miasto i stolica Apulii, regionu wchodzącego w skład Mezzogiorno, jak Włosi nazywają południe półwyspu od czasów Giuseppe Garibaldiego, który zjednoczył kraj w drugiej połowie XIX wieku. Zjednoczył formalnie, bo w głowach nie dokonało się to do dzisiaj. Północ z Turynem, Mediolanem i Genuą – wyrosłe na kupieckich miastach-państwach – była bardziej rozwinięta gospodarczo niż leżące na południu terytoria dawnej monarchii Burbonów, rolnicze i niepiśmienne, a dodatkowo nowe władze przedsiębiorstwom z góry „włoskiego buta” przyznały ulgi, natomiast dołowi nakazały płacić wyższe podatki i jednocześnie dawały mniej na inwestycje i wydatki publiczne. Różnice rosły, poczucie jedności malało.

Wskaźnik rozwoju społecznego to miernik rozwoju danego obszaru, na który składają się oczekiwana długość życia, średnia liczba lat edukacji otrzymanej przez mieszkańców w wieku 25 lat i starszych, oczekiwana liczba lat edukacji dla dzieci rozpoczynających proces kształcenia oraz dochód narodowy per capita w USD, liczony według parytetu siły nabywczej danej waluty. Według badań z 2017 roku siedem najgorszych pod tym względem regionów Italii leżało w Mezzogiorno, Apulia była na 18. miejscu (na 21), ze wskaźnikiem na poziomie Chile. Dla porównania – Trydent to Japonia, a Emilia-Romania to Austria.

Według raportu z 2018 roku siedem regionów z najwyższym odsetkiem mieszkańców zagrożonych ubóstwem to przedstawiciele Mezzogiorno, Apulia tym razem piąta od końca, z 36% ludności. Z kolei zgodnie z doniesieniami sprzed świąt i badanami Istat aż 800 tysięcy miejscowych musiało skorzystać z pomocy, by cokolwiek zjeść z okazji Bożego Narodzenia, bo żyją poniżej granicy ubóstwa. To 27,5% ogółu i najwyższy rezultat w Italii.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Ekonomia przekłada się na boiska, nieprzypadkowo tylko trzykrotnie ekipy z miast położonych poniżej Rzymu zdobywały scudetto – raz Cagliari (1970) i dwukrotnie Napoli (1987 i 1990). Tifosi US Bari – jak nazywał się klub przez większość istnienia – nie mieli nawet mgnienia, w którym mogliby uwierzyć, że mistrzostwo jest im pisane. W sumie Biancorossi 33 sezony spędzili w ligowej elicie, ale sufitem nie do przebicia okazała się siódma pozycja i to osiągnięta dawno, dawno temu, w odległych czasach, kiedy karabiny po II Wojnie Światowej jeszcze nie zdążyły ostygnąć. Potem była głównie bieda i rozczarowanie.

Najlepiej o tym świadczą rzewne wspomnienia jedynego roku w Bari reprezentanta Anglii Davida Platta, który może i sieknął 11 goli w 30 meczach, tyle że koledzy dołożyli ledwie 15 i rozgrywki 1991/92 skończyły się spadkiem (trenerem tamtej ekipy był Zbigniew Boniek). Ewentualnie równie żywe są obrazki z grudnia 1999, kiedy to 17-letni miejscowy chłopak Antonio Cassano w drugim występie w seniorach wbił bramkę Interowi i dzięki temu Biancorossi wygrali z potentatem z Mediolanu 2:1. Długo u siebie nie pokopał, bogata północ prędko wyciągnęła po niego łapska.

Mieliśmy wiele wspaniałych momentów. Pamiętam Bari Eugenio Fascettiego, który prowadził zespół w latach 1995-2001, z tego przez trzy sezony z rzędu w Serie A. Bari Antonio Conte, który wygrał Serie B w 2008 roku. Bari Giampiero Ventury, z którym zajęło 10. pozycję w sezonie 2009/10. Ale wcześniej też mieliśmy wielkie zespoły, jak choćby za trenera Enrico Catuzziego, który dowodził w II i III lidze między 1981 a 1983 rokiem. Za Giuseppe Materazziego, który pracował w latach 1993-95 i w tym czasie awansował do Serie A. Albo za Gaetano Salveminiego, który w rozgrywkach 1988/89 wprowadził nas do elity, a później u niego zaczął występować Platt. Powiedzmy, że to był rollercoaster – tłumaczył The Guardian jeden z ultrasów, niejaki Giancaspro, który całe życie kibicuje Biancorossim.

Nieśmiertelni

Lipiec 2018. Szefostwo Juventusu zgadza się płacić Cristiano Ronaldo w przeliczeniu na tydzień ponad 600 tysięcy euro. Władze Bari nie mają sześciu tysięcy euro, by zapłacić rachunek za wodę, więc odcięto jej dopływ na Stadio San Nicolo. W tych dwóch wydarzeniach sprzed ponad czterech lat zawiera się całe przeznaczenie Biancorossich. Nie walka o trofea z bogatymi, a o przeżycie. Kiedy inni tygodniowo wydają fortunę na jednego zawodnika, oni muszą się głowić jak zapewnić swoim bieżącą wodę.

Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama
Reklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • ReklamaReklama • Reklama • Reklama • Reklama • Reklama

Najnowsze problemy zaczęły się w czerwcu 2011, kiedy nagle, po 28 latach rządów, rodzina Matarrese uznała, że wystarczy. Basta! Finito! I zostawiła klub samemu sobie. Świeżutko po spadku do Serie B. Efekt? W lutym 2014 długi wynosiły 30 milionów euro i należało szybko działać, by przestały rosnąć. Jedyne rozwiązanie – ogłoszenie bankructwa. Podczas pierwszych dwóch przetargów upadłościowych nie pojawiła się ani jedna oferta spełniająca wszystkie kryteria. Agonia trwała.

Wreszcie za trzecim razem znalazła się grupa inwestorów, której twarzą był Gianluca Paparesta, dawniej sędzia piłkarski, swój człowiek, urodzony w Bari. Zapłacono cztery miliony euro, zmieniono nazwę z US na FC i rozpoczęto poszukiwania bogatszego właściciela. Szeroko zakrojone, bo zakończone w Malezji. Noordin Ahmad miał być zbawicielem. Ratownikiem. Bohaterem. A okazał się fatamorganą, która tak szybko zniknęła, jak się pojawiła. W kwietniu 2016 podpisano wstępną umowę w sprawie przejęcia przez niego 50% akcji Biancorossich, a już w czerwcu było wiadomo, że nic z tego. Człowiek rozpłynął się w powietrzu.

W międzyczasie dowodzenie przejął Cosmo Giancaspro, lokalny potentat, ale skończyło się tym niezapłaconym rachunkiem za wodę. Ostatnią deskę ratunku stanowił awans do Serie A i kto wie, może przy odrobinie farta udałoby się go osiągnąć, jednak przecież biednym zawsze wiatr wieje w oczy, nigdy w plecy. Co prawda drużyna zakwalifikowała się do play-offów, tyle że ze względu na dwa ujemne punkty dostała trudniejszą ścieżkę drabinki. Zamiast jako piąta ekipa zmierzyć się z ósmą Venezią na swoim obiekcie, jako siódma musiał pojechać do szóstej Cittadelli. Skończyło się 2:2, a że na tym etapie rozgrywano jeden mecz i awansował ten, kto był wyżej po fazie zasadniczej, Biancorossi odpadli. Znowu bankructwo, tym razem z poważniejszymi konsekwencjami – degradacją do IV ligi.

Kiedy zabijasz koguta, kiedy odcinasz mu głowę, żyje jeszcze przez jakiś czas. Bari nigdy nie umiera. Mieszkańcy Bari nigdy nie umierają. Zmartwychwstanie rozpocznie się ponownie od Serie D. Będziemy tam z naszymi szalikami, śpiewając, oddając cześć dzisiaj, wczoraj i na zawsze biało-czerwonym barwom – zapowiadał na łamach The Guardian kibic Alfred Ricci.

Może w tym tkwi tajemnica? Przecież w herbie Bari jest właśnie kogut, a drugi z przydomków zespołu to Galletti, czyli Koguciki?

Skandal korupcyjny

Ale najgorszą rzeczą, która nam się przytrafiła w minionych latach i której kibice nie mogą zapomnieć, jest skandal związany z ustawieniem meczów. To coś, czego nie da się wymazać i za każdym razem, gdy dzieje się coś, co nie pasuje, zaczynają się podejrzenia – powiedział La Repubblica Roberto Traversa, założyciel strony na Facebooku „Gli Amici della Bari”.

Afera wybuchła w czerwcu 2011, a zamieszanych w nią było sporo znanych postaci świata calcio, jak choćby były reprezentant kraju Giuseppe Signori czy piłkarze Serie A –  Mauro Bressan, Stefano Mauri lub Cristiano Doni. Śledztwem objęto również Conte, byłego zawodnika Milanu Kachę Kaladze czy Domenico Criscito, wówczas aktualnego kadrowicza. Premier Mario Monti zasugerował, że wszystkie rozgrywki w Italii powinny zostać zawieszone na dwa lata, a selekcjoner Squadra Azzurra Cesare Prandelli stwierdził, że „nie miałby problemu”, gdyby jego zespół został wyrzucony z mistrzostw Europy 2012 w następstwie tego skandalu.

Bari pojawiło się dopiero w marcu 2012, jako element tzw. trzeciej linii śledztwa i koniec końców zostało ukarane odjęciem pięciu punktów i 80 tysiącami euro grzywny. Do tego posypały się dyskwalifikacje dla działaczy i piłkarzy, np. dla Andrei Masiello, który później stał się podstawowym stoperem rewelacyjnej Atalanty Bergamo. Środkowy obrońca jako zawodnik Biancorossich ustawiał spotkania: Salernitana – Bari, Bari – Sampdoria, Palermo – Bari, Bari – Lecce i Bologna – Bari. Został za to zawieszony na ponad dwa lata.

Ale jakimś cudem na tym wszystkim i tak wyrosła miłość kibiców do drużyny, z której przecież tak trudno być dumnym…

Serie A coraz bliżej

Ultrasi pojawili się w III lidze w 1976 roku. Niejaki Franco Marvulli, ksywa „Florio”, zjednoczył najbardziej zaangażowanych kibiców pod banerem „Alè Grande Bari Club Ultras”. Zawsze zajmowali miejsca na północnej trybunie za bramką, jeszcze starego stadionu – Stadio della Vittoria. Później tworzyły się następne grupy, których oprawy zachwycają, ale mimo liczebności stanowią cząstkę w rzeszy tych kochających Koguciki.

Kibice Bari to wyjątek. Wszędzie indziej ochłonęli, a tutaj nie. Kult i miłość, jakimi darzą swój zespół, są wyjątkowe – przekonywał Mauro Pulpito, dziennikarz sportowy z Apulii.

Ostatnich 10 sezonów to dziewięciokrotnie najwyższa frekwencja w lidze, bez względu na rozgrywki, w którym Biancorossim przyszło rywalizować. Oto średnie liczby widzów na Stadio San Nicolo, wybudowanym z okazji mistrzostw świata w 1990 roku, ze względu na kształt nazywanym „Statkiem Kosmicznym”:

  • 2013/14 – 11 569: 1. w Serie B
  • 2014/15 – 19 272: 1 w Serie B
  • 2015/16 – 21 413: 1. w Serie B
  • 2016/17 – 16 331: 1. w Serie B
  • 2017/18 – 15 800: 1. w Serie B
  • 2018/19 – 10.412: 1. w Serie D
  • 2019/20 – 12. 198: 2. w Serie C (1. Ternana – 12 408)
  • 2020/21 – ze względu na pandemię grano bez kibiców
  • 2021/22 – 10.288: 1. w Serie C
  • 2022/23 – 27 729: 1. w Serie B

Od dziewięciu lat przeciętna frekwencja na Bari nie spadła poniżej 10 tysięcy. W trwających rozgrywkach Serie B tylko w stolicy Apulii przekraczano barierę 30 tysięcy widzów na meczach:

  • 1. vs Genoa – 48 877
  • 2. vs Ternana – 38 800
  • 3. vs Palermo – 35 377
  • 4. vs Ascoli – 31 570

Kibiców obudziły dobre wyniki i awans do Serie A, majaczący gdzieś na horyzoncie. Co prawda zespół trenera Michele’a Mignaniego poniósł porażkę z Genoą 1:3 i pozwolił Rossoblu na ucieczkę na trzy punkty, ale i tak zajmuje czwartą pozycję, gwarantującą rywalizację w barażu o Serie A. A Bari nie grało w elicie od spadku w 2011 roku.

Tylko jakim w ogóle cudem nastąpiło kolejne zmartwychwstanie? Tym razem za sprawą rodziny De Laurentiis. W 2018 roku Aurelio – właściciel Napoli – zdecydował się podjąć próbę przywrócenia do żywych Biancorossich, zmienił nazwę na SSC, powierzył funkcję prezesa synowi Luigiemu i rozpoczął odbudowę. Tyle że… gdyby udało się awansować, familia będzie musiała sprzedać swoje udziały, bo włoskie prawo zakazuje, by dwa kluby tej samej ligi miały tych samych właścicieli.

Jeśli to się wydarzy, zrobimy wszystko, by przekazać drużynę najlepszej możliwej organizacji, skoro już będziemy do tego zmuszeni – powiedział Luigi kilkanaście dni temu.

Jeśli to się wydarzy… Choć pewnie nawet gdyby znowu się nie udało, liczba tifosich drastycznie nie spadnie. Ich uczucie do Bari to żywy przykład Listu do Koryntian. Ich miłość cierpliwa jest, wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję. I wszystko przetrzyma.

CZYTAJ WIĘCEJ O PIŁCE WŁOSKIEJ:

foto. YouTube

Rocznik 1990. Stargardzianin mieszkający w Warszawie. W latach 2014-22 w Przeglądzie Sportowym. Przede wszystkim Ekstraklasa i Serie A. Lubi kawę, włoskie jedzenie i Gwiezdne Wojny.

Rozwiń

Najnowsze

Ekstraklasa

Stal umie w napastników, ale w bramkarzy najwyraźniej też [KOZACY i BADZIEWIACY]

Paweł Paczul
0
Stal umie w napastników, ale w bramkarzy najwyraźniej też [KOZACY i BADZIEWIACY]
1 liga

Oficjalnie: Mecz Odry z Wisłą Kraków odbędzie się w Opolu

Piotr Rzepecki
0
Oficjalnie: Mecz Odry z Wisłą Kraków odbędzie się w Opolu

Piłka nożna

Ekstraklasa

Stal umie w napastników, ale w bramkarzy najwyraźniej też [KOZACY i BADZIEWIACY]

Paweł Paczul
0
Stal umie w napastników, ale w bramkarzy najwyraźniej też [KOZACY i BADZIEWIACY]
1 liga

Oficjalnie: Mecz Odry z Wisłą Kraków odbędzie się w Opolu

Piotr Rzepecki
0
Oficjalnie: Mecz Odry z Wisłą Kraków odbędzie się w Opolu

Komentarze

12 komentarzy

Loading...