W Jagiellonii rozczarował, a teraz zagra z Chelsea. Ciekawy kierunek

Maciej Piętak

08 sierpnia 2026, 15:49 • 3 min czytania 0

Reklama
W Jagiellonii rozczarował, a teraz zagra z Chelsea. Ciekawy kierunek

Nahuel Leiva dołączył do Jagiellonii Białystok w styczniu tego roku po nieudanym epizodzie w izraelskim Maccabi Hajfa i, cóż za zaskoczenie, nie sprawdził się. Minęło pół roku, a na Podlasiu wielu, jeśli nie wszyscy, zdążyło o nim zapomnieć. Hiszpański pomocnik znalazł tymczasem nowy klub – zagra na Dalekim Wschodzie.

Reklama

Nahuel Leiva w Malezji

Tak jak wyliczaliśmy w styczniu, Leiva w Izraelu rozegrał zaledwie 530 minut, miał problemy zdrowotne i strzelił tylko dwa gole. Mizerny bilans jak na kogoś, kto potrafił nas oczarować jeszcze kilka lat wcześniej w Śląsku Wrocław. Oczarował także skautów Maccabi, które wyłożyło na niego ponad dwa miliony euro.

Mimo tych wszystkich sygnałów ostrzegawczych Jagiellonia i tak pokusiła się o wypożyczenie pomocnika. W Białymstoku rozegrał łącznie 16 meczów, z czego tylko siedem rozpoczął w wyjściowym składzie. Ostatnie cztery kolejki to z kolei występy epizodyczne. Jego wypożyczenie się zakończyło i raczej nikt za nim na północnym wschodzie Polski nie płakał.

Nie widziano go w kadrze na Podlasiu, nie wiązano z nim również przyszłości na Bliskim Wschodzie. Zabrakło go w kadrze meczowej na dwa spotkania Pucharu Ligi, a przed trzecim meczem klub poinformował o rozwiązaniu kontraktu z Leivą.

Nahuel Leiva rocznie zarabiał 750 tysięcy euro, więc niewiele polskich klubów mogłoby sobie pozwolić na udźwignięcie jego wymagań finansowych. Tym bardziej, jeśli spojrzy się na jego ostatnie poczynania.

Reklama

Izraelskie portale podawały, że zawodnikiem interesowały się zespoły z Dalekiego Wschodu. Mowa o ekipach z Wietnamu czy Tajlandii – zatem dziennikarzom gdzieś dzwoniło, ale nie wiedzieli, w którym kościele, bo ostatecznie zawodnik i tak wylądował w tamtym regionie, a konkretniej w Malezji.

Rośnie nowa siła na azjatyckim kontynencie?

Nowym zespołem Hiszpana został Johor Darul Takzim. Malezyjska drużyna w poprzednim sezonie zdeklasowała konkurencję w tamtejszej Super League i sięgnęła po 12. tytuł w historii, zdobywając aż 70 na 72 możliwe punkty. W 24 spotkaniach zdobyła aż 117 bramek, tracąc przy tym zaledwie dziesięć.

Reklama

Warto wspomnieć, że w rozgrywkach ligowych Johor nie przegrał od… 108 meczów. Ostatnia porażka to 24 kwietnia 2021 roku, kiedy Terengganu wygrało 1:0. Marzeniem Johoru jest jednak podbicie Azjatyckiej Ligi Mistrzów. Miniony sezon pod tym względem był wyjątkowy. Zespół doszedł aż do ćwierćfinału, przegrywając dopiero z późniejszym triumfatorem, Al-Ahli z Arabii Saudyjskiej. Wcześniej drużynie udało się pokonać m.in. japońskie Sanfrecce Hiroszima czy Vissel Kobe.

Trudno jednak, żeby Johor nie dominował w lidze i słabo radził sobie w azjatyckich pucharach, skoro w tym zespole gra m.in. znany z występów w Milanie czy Valencii Samu Castillejo. W kadrze Johoru znajdziemy również innego, byłego zawodnika Jagiellonii, choć akurat białostoccy kibice mają lepsze wspomnienia z Nene niż z nowym nabytkiem Malezyjczyków. Portugalczyk dołączył do klubu z Dalekiego Wschodu na początku roku.

Reklama

Przed startem nowego sezonu Johor rozegra jeszcze prestiżowy sparing. Rywalem mistrza Malezji będzie londyńska Chelsea.

Fot. Newspix

0 komentarzy
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama