No jest jak jest, trochę w tych powołaniach plusów, trochę minusów, ale najlepsze i tak jest to, co miało pozostać nieco ukryte, czyli przesunięty do sekcji „pomocników” Karol Świderski. Sprytne, wmawiające nam, że to tak naprawdę nie jest napastnik, a przecież taką tezę od dłuższego czasu forsuje selekcjoner. Przekonał was tym wymyślnym fortelem? Nas nie, tym bardziej że w naszym świecie istnieje Bartosz Nowak. O tej i innych decyzjach Jana Urbana opowiada Przemysław Michalak.