Szalony mecz w Opolu! Siedem goli w 40 minut, cztery w ostatnim kwadransie

Maciej Bartkowiak

Opracowanie:Maciej Bartkowiak

07 listopada 2026, 09:40 • 4 min czytania 0

Reklama
Szalony mecz w Opolu! Siedem goli w 40 minut, cztery w ostatnim kwadransie

Derby Krakowa? W Opolu to dopiero była przejażdżka kolejką górską. Po pierwszej połowie nic nie wskazywało, że będzie tu jakiś szalony mecz, ale po wyjściu z szatni „rozkręcili się chłopcy”. Unia w niecały kwadrans wyszła ze stanu na 0:1 na 3:1, tuż przed upływem podstawowego czasu gry dała sobie wbić dwa gole, jednak w doliczonym czasie to Odra dwa razy musiała wyciągać piłkę z siatki. A przywracająca beniaminka Betclic 1. Ligi na prowadzenie bramka – palce lizać!

Reklama

Wydawać by się mogło, że odpalanie meczu dwóch ostatnich drużyn Betclic 1. Ligi zamiast derbów Krakowa, na które czekano ponad cztery lata, nie jest najlepszym pomysłem. Jednak ci, którzy odpalili spotkanie Odry z Unią, bawili się chyba lepiej niż widzowie rywalizacji Wisły z Cracovią. W Opolu padło bowiem aż osiem goli, z czego siedem tylko w drugiej połowie. Końcówka to już w ogóle była jazda rollercoasterem.

Spotkanie dwóch rannych

Ale od początku. Absolutny beniaminek Betclic 1. Ligi do Opola jechał po trzeciej porażce z rzędu. Z Wartą Unia na luzie powinna co najmniej zremisować, jednak skończyło się 0:1 po szybkim ciosie na własne życzenie. Potem w Skierniewicach Polonia Bytom odwróciła wynik, choć w doliczonym czasie Unia mogła jeszcze wyrównać, ale Mateusz Stępień w ostatniej akcji meczu obił z karnego poprzeczkę. Po tym meczu była zresztą rozmowa pod płotem, która skończyła się… ochrzanem od trenera. W zeszły weekend po łamaczku przegrała natomiast w Gdańsku.

Reklama

Trzy porażki w trzech poprzednich ligowych meczach poniosła też Odra. Po drugiej z rzędu, przeciwko Pogoni Siedlce, robotę stracił Łukasz Tomczyk, którego przecież dopiero co zatrudniono. Jak to w Odrze, jak trwoga to do Piotra Plewni. Już piątą kadencję (i to w ciągu 8,5 roku) w tym klubie zaczął od wyrzucenia z Pucharu Polski Śląska. Potem jednak był oklep 0:3 od Polonii Bytom. No i teraz przyszła szósta porażka w siedmiu ostatnich ligowych meczach. Odra strzeliła chociaż trzy gole, czyli tyle, co w poprzednich siedmiu meczach razem wziętych.

„Rozkręcili się chłopcy” po przerwie

Tym razem to Unia zrobiła łamaczek, bo na przerwę schodziła z wynikiem 0:1 po bramce Krystiana Palacza. Tuż przed upływem godziny gry wyrównała, a już kwadrans później wygrywała 3:1. Prowadzenie z karnego podwyższył wracający do formy po słabym starcie sezonu Bartosz Bida – strzelił piątego gola w ciągu sześciu ostatnich meczów. Po chwili okazało się, że karnego sprokurował bohater Odry z pierwszej połowy. Do weryfikacji widzowie potrzebowali powtórkę, bo przez mgłę mecz w czasie rzeczywistym był z cyklu „szkoda, że państwo tego nie widzą”.

Reklama

W pierwsze tempo widać już za to widać było karnego dla Odry, gdyż w międzyczasie mgła zaczęła nieco ustępować. Jedenastkę wywalczył Michał Feliks i sam poszkodowany wziął na swoje barki ciężar jej wykonania. Nie zdążyliśmy nawet mrugnąć, a Odra już remisowała. Gola po wrzutce z rożnego strzelił Branislav Spacil. Między tymi dzielącymi obie bramki dwiema minutami Odra spokojnie mogła jeszcze trafić z gry, lecz Unia skutecznie odparła oblężenie. Ale z tym wyrównaniem niczym u syna Miauczyńskiego z angielskim – wszystko jak krew w piach.

W doliczonym czasie winy za zmarnowanego karnego z Polonią odkupił Mateusz Stępień. Kapitan Unii huknął wolejem sprzed szesnastki, a piłka dostała rotacji i spłatała bramkarzowi figla. Kilkadziesiąt sekund przed końcowym gwizdkiem goście wbili gwóźdź do trumny Opolan. Wynik zamknął Miłosz Szczepański, który dopiero dzień wcześniej dołączył do beniaminka. Wszedł zaledwie dziesięć minut przed swoim golem, a na boisku pojawił się pierwszy raz od pół roku. Zeszły sezon kończył w rezerwach ŁKS-u Łódź i spadł z nimi do Betclic 3. Ligi.

Reklama

Unia odniosła pierwsze zwycięstwo od 13 września i 3:2 z Pogonią Grodzisk Mazowiecki u siebie. To jej czwarta wygrana w tym sezonie, z czego trzecia w delegacji. Dzięki temu zwycięstwu zamieniła się z Odrą pozycjami. Teraz to zawodnicy Piotra Plewni szorują po dnie tabeli Betclic 1. Ligi. Na ten moment Odra traci dwa punkty do bezpiecznej strefy, Unia natomiast ma tyle samo punktów, co zajmujący ostatnie bezpieczne miejsce Chrobry. Tegoroczny finalista baraży o Ekstraklasę swojego meczu w tej kolejce jeszcze jednak nie rozegrał.

Odra Opole – Unia Skierniewice 3:5 (1:0)

  • 1:0 – Krystian Palacz ’17
  • 1:1 – Damian Gąska ’57
  • 1:2 – Jan Mierzwa ’62
  • 1:3 – Bartosz Bida ’70 (rzut karny)
  • 2:3 – Michał Feliks ’84 (rzut karny)
  • 3:3 – Branislav Spacil ’86
  • 3:4 – Mateusz Stępień ’90+3
  • 3:5 – Miłosz Szczepański ’90+5

fot. Newspix

0 komentarzy
Maciej Bartkowiak

Przede wszystkim fan uniwersum polskiej piłki i rodowity poznaniak, więc zainteresowanie Ekstraklasą było mu pisane. Kiedy pada zdanie, że "po takich historiach młodzi chłopcy zakochują się w piłce", to czuje się wywołany do tablicy w związku z mistrzostwem Leicester City. W wolnych chwilach lubi zmęczyć się bieganiem, a po nim zasiąść do czytania kryminału.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Piłka nożna

Komu strzelają polscy napastnicy? Świderski wypada bardzo blado

AbsurDB
0
Komu strzelają polscy napastnicy? Świderski wypada bardzo blado
Ekstraklasa

Mariusz Jop uderza w Klicha: Dziwię się, że ma problem z kontrolą emocji

Maciej Piętak
5
Mariusz Jop uderza w Klicha: Dziwię się, że ma problem z kontrolą emocji

Betclic 1. Liga

Reklama