Kiedy Real Madryt przegrywał w derbach z Atletico, wydawało się, że wiele w ekipie Królewskich się psuje i trudno będzie o walkę z Barceloną o tytuł mistrzowski. Z Racingiem Santander Los Blancos zaliczyli jednak szóstą wygraną z rzędu we wszystkich rozgrywkach i nastroje, które panują w drużynie Jose Mourinho wydają się iść wyłącznie w górę. W starciu z Estadio El Sardinero rozstrzygnęli sprawę już w pierwszej połowie.
Trzy gole na trzy punkty. Real Madryt spokojnie wygrał
Villarreal (1:0), Roma (4:3), Sevilla (4:1), Lipsk (4:1) i Barcelona (2:1). To ostatnie pięć meczów Realu Madryt przed starciem z Racingiem Santander. Pierwsze dwa Królewscy przepchnęli, nie były to jeszcze najlepsze występy, ba daleko im było do takich. Mecze z Sevillą i Lipskiem były już jednak naprawdę solidne, a ten z Barceloną był starciem, w którym to Real wyglądał znacznie lepiej i zdaje się, że powinien wygrać wyżej. Natomiast niezależnie od rozmiarów, to właśnie ta wygrana była najważniejsza – zmniejszyła straty do lidera, podbudowała ekipę Jose Mourinho.
Po Klasyku piłkarze Królewskich dostali dodatkowo kilka dni odpoczynku, bo w środku tygodnia tym razem grać nie musieli. I dopiero w niedzielę polecieli do Santander, nad Zatokę Biskajską, na mecz z beniaminkiem.
Wszyscy oczekiwali więc, że Los Blancos wygrają, idąc w ślady Atletico i Barcelony, które swoje mecze rozegrały wczoraj. I dokładnie tak się stało, Real szybko wbił rywalom trzy bramki, a potem sprawę – jak to on – kontrolował. Choć to nie tak, że nie będzie po tym meczu tematów do rozmów. Kilka się znajdzie, a nie pomógł sobie – to w końcu Hiszpania – sędzia.
Raz, dwa, trzy. Real szybko poszedł po swoje
Zaczął, w 11. minucie, Kylian Mbappe. Już wcześniej goście mieli swoje okazje, ale raz w bramkę nie trafił Arda Guler, a kilka minut później główkę Jude’a Bellinghama znakomicie wybronił Julen Agirrezabala. Niedługo potem stanął jednak przed znacznie większym wyzwaniem – rzut karny wykonywał bowiem wspomniany Mbappe. On też był faulowany… to znaczy, trudno w zasadzie powiedzieć, czy był. To taki karny, że sędzia niby może się wybronić, ale będzie musiał skonstruować do tego niezłą mowę.
Był tam jakiś kontakt, było zahaczenie ręką, ale jeśli mamy gwizdać coś takiego, to trudno byłoby arbitrowi w normalnym meczu wziąć nawet wdech pomiędzy kolejnymi gwizdkami.
Real szybko wychodzi na prowadzenie! Kylian Mbappe wykorzystuje rzut karny 💪
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/kfk01HK0fo https://t.co/FBxQEapwZx
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 1, 2026
W każdym razie: Mbappe trafił na pewniaka. Dziesięć minut później było już 2:0, po znakomitej akcji przeprowadzonej przez Real. Z okolic linii bocznej długą piłkę zagrał Dean Huijsen, dobrze przyjął ją i zastawił Kylian Mbappe, odegrał do Ardy Gulera, a ten posłał Jude’a Bellinghama do sytuacji sam na sam. Anglik ominął jeszcze golkipera i władował na pustka. A Agirrezabala mógł mieć mnóstwo pretensji do kolegów z defensywy, bo ci po prostu zostali przez Real objechani szybkimi podaniami.
Przy 3:0 trudno było mieć już pretensje do kogokolwiek. Piłkę bowiem obrońcy skutecznie wybili przed pole karne – no, może lepiej powinien zareagować zawodnik przed szesnastką, ale został zmylony zmianą kierunku lotu piłki – tyle że tam idealnie nabiegł Yan Diomande. Iworyjczyk wyrasta na nowego bohatera Realu i potwierdził to po raz kolejny – nie zastanawiał się ani chwili, przyłożył z półwoleja i trafił do bramki tak, że piłka najpierw zahaczyła o górną siatkę, dopiero potem o tył.
Fenomenalny gol, idealne połączenie siły z precyzją.
𝐂𝐎 𝐙𝐀 𝐆𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐎𝐋!
Diomande z kolejnym niesamowitym trafieniem 😍
📺 Oglądaj w CANAL+: https://t.co/kfk01HK0fo https://t.co/BQooHTawCK
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) November 1, 2026
Real wyszedł więc na 3:0 i w zasadzie skończyły się emocje. Ale trzeba było jeszcze zagrać drugą połowę.
Drugie 45 minut? Odbyło się
Real Madryt ma to do siebie, że jeśli zdobędzie komfortowe prowadzenie, to raczej nie robi wszystkiego, by je podwyższyć. To znaczy – zwykle i tak ma sytuacje, w tym meczu też tak było. Próbowali Guler, Mbappe, Bellingham, spróbował Endrick, który wszedł z ławki. Nie była to jednak sprawa życia i śmierci, po prostu Królewscy grali na spokojnie i jak się trafiła okazja na strzał, to strzał oddawali. Zrobił to też na przykład Aurelien Tchouameni, który przyłożył potężnie, acz niecelnie.
W bramkę nie trafił. Zebrało się za to młodemu kibicowi gospodarzy, którym mogło to wstrząsnąć.
Tchouameni what have you done 😭😭 https://t.co/ha9ZdChZcO
— fan (@NoodleHairCR7) November 1, 2026
To też Tchouameni był najbliżej podarowania rywalom gola. W polu karnym dotknął piłki ręką. No i tak, dotknął, to fakt niezaprzeczalny. Natomiast – najpierw była odbitka od jego nogi. I tu wchodzą do gry wytyczne, które każą raczej takich jedenastek nie dyktować. Sędzia więc najpierw wskazał na wapno, a potem – po interwencji VAR-u – jednak odwołał. Raczej słusznie, choć w połączeniu z tym karnym na Kylianie z pierwszej połowy… no cóż, narracja dla niektórych sama będzie się tu tworzyć.
Racing poza tym wykreował sobie kilka okazji, ale skuteczność nie była ich mocną stroną. Karny mógłby to zmienić, ale finalnie go nie było. Więc zagrali na zero z przodu. Finalnie więc Real wygrał pewnie, Real dalej jest w zasięgu meczu od Barcelony i Atletico.
A te za tydzień zagrają ze sobą, w lidze może więc być naprawdę ciekawie.
Racing Santander – Real Madryt 0:3 (0:3)
- 11′ Mbappe (karny) – 0:1
- 21′ Bellingham– 0:2
- 36′ Diomande – 0:3
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix