Tottenham w letnim okienku transferowym wydał ponad 360 mln euro. Ta liczba sama w sobie zwala z nóg, ale gdy zestawi się ją z wynikami „Kogutów” na początku sezonu 26/27 jest jeszcze bardziej szokująca. Drużyna Roberto De Zerbiego zaledwie bezbramkowo zremisowała z Evertonem i po czterech kolejkach ma na koncie 2 punkty i 0 zdobytych goli. Jeszcze nigdy w historii Tottenham nie zaczął sezonu od czterech meczów na zero z przodu.
Bilans finansowy, punktowy i bramkowy Spurs musi boleć kibiców tej drużyny, tak jak wszystkich bolały oczy od oglądania pierwszej połowy. Była nudna, choć rozpoczęła się obiecująco. Po dośrodkowaniu Andy’ego Robertsona z rzutu wolnego uderzał Jan Paul van Hecke. Strzał Holendra poszybował nad poprzeczką. Była 5. minuta, więc można było liczyć, że na stadionie w północnym Londynie będzie się działo.
Im strzelać nie kazano
Ale się nie działo. Gospodarze dłużej utrzymywali się przy piłce, ale w konstruowaniu ataków byli całkowicie bezzębni. Everton ograniczał się do prób kontr, z naciskiem na słowo „prób”. Gwizdek sędziego kończący pierwszą połowę był jak wybawienie. 0:0 po stronie zdobytych goli i nikczemnie małe ułamki w rubryce xG. Liczby bardzo dobrze opisywały to spotkanie.
Po przerwie wydarzyło się ciut więcej, ale to wyłącznie za sprawą gości. Gdybyśmy mieli przewidywać, co David Moyes powiedział swoim podopiecznym w szatni, to pewnie było to coś w stylu: „Chuja grają, opierdolimy ich”. The Toffees zagrozili bramce rywali już po kilku minutach. Po dośrodkowaniu z lewej strony główkował Thierno Barry, ale na posterunku był Antonin Kinsky. Czech mógł być antybohaterem kwadrans później, gdy źle podał piłkę. Przejął ją Kiernan Dewsbury-Hall, ale golkiper Londyńczyków naprawił swój błąd, wyczuł intencję strzelca i zatrzymał nogą jego strzał.
📸 – TOTTENHAM WERE SUPER CLOSE TO GOING BEHIND! pic.twitter.com/Bu9OVDzdA8
— The Touchline | 𝐓 (@TouchlineX) September 12, 2026
Dewsbury-Hall nie strzelił gola, a dziesięć minut później asysty pozbawił go Brennan Johnson. Były piłkarz „Kogutów” otrzymał piłkę mniej więcej na 11. metrze, ale przeniósł ją nad poprzeczką. Sytuacja – jeśli litościwie dla Johnsona nie określimy jej mianem stuprocentowej – co najmniej bardzo dobra.
W 89. minucie na Kinsky’ego zapatrzył Jordan Pickford. Anglik źle podał. Futbolówka trafiła do Lucasa Bergvalla. Szwed podciągnął parę metrów, a potem posłał mocny i precyzyjny strzał. Pickford na linii spisał się jednak bez zarzutu.
Pozytywy z perspektywy Tottenhamu? Złośliwie można powiedzieć, że to już drugi ligowy mecz bez porażki. Widmo spadku, stary przyjaciel Spurs z ostatniego sezonu, nieco się oddaliło. Ale chyba nie po to wydano miliony monet i wymieniono lekko licząc pół składu, by cieszyć się z bezbramkowego remisu z Evertonem.
Tottenham – Everton 0:0
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix