Do jego końca kariery coraz bliżej. Na horyzoncie mundial i potencjalnie kolejne dwa trofea, bowiem jego zespół gra o mistrzostwo kraju. Thiago Silva zapisał się w XXI wieku jako jeden z najlepszych stoperów. W rozmowie z The Sun defensor wrócił do tematu powrotu do Brazylii i transferu do FC Porto, w którym występuje u boku trójki Polaków.
41-letni stoper klasy światowej – Thiago Silva
Thiago Silva przyznał, że powrót do ojczyzny dwa lata temu nie był zbyt fajnym doświadczeniem dla niego. Brazylijczyk odszedł wtedy z Chelsea do Fluminense, co było dla niego ponowną szansą na grę w klubie swojego dzieciństwa.
Po wszystkim ma jednak mieszane uczucia. Czasu z rodziną tak bardzo mu brakowało, że zdecydował się ponownie podpisać umowę z Porto. Ponownie, bowiem 20 lat wstecz był częścią drużyny B Smoków. Krótko później Thiago Silva poważnie zachorował i realnym zagrożeniem był koniec kariery. Los jednak chciał inaczej i po dwóch dekadach gry dla topowych europejskich klubów, zadebiutował w seniorskiej drużynie już jako piłkarska legenda ostatnich lat wśród stoperów.
🇧🇷 Thiago Silva przyznaje, że odejście z Chelsea i rozłąka z rodziną były trudne:
🗣️ „Chelsea to był bardzo ważny etap w mojej karierze. To były bardzo ważne decyzje w moim życiu. Powrót do Brazylii i zostawienie rodziny w Londynie nie było łatwe. Bardzo za nimi tęskniłem i…
— The Blues Polska (@BluesPoland) April 16, 2026
– Chelsea była naprawdę ważnym momentem w mojej karierze. Tam podjąłem bardzo ważne decyzje dla mojego życia. Powrót do Brazylii, opuszczenie rodziny w Londynie, to nie było przyjemne uczucie. Okrutnie brakowało mi najbliższych, myślałem, że będę lepiej to znosił.
– Decyzja, aby wrócić do Europy, była podjęta także z uwagi na nich, by być ich bliżej (…) Powołanie od Ancelottiego byłoby czymś, czego nie można odmówić. Jestem spokojny, robię to, co mam robić. Na koniec sezonu kto wie, może pojadę na piąty mundial.
Transfer do FC Porto z powrotem pozwolił mu być blisko rodziny. Ta mieszka w Londynie. Isago oraz Iago, dwaj jego synowie, są częścią akademii Chelsea. 41-letni Brazylijczyk to członek defensywy Smoków, która składa się też z „polskiego muru” Jakub Kiwior – Jan Bednarek. Gdy po raz pierwszy trafił do Porto, jego aktualnego kolegi z drużyny, czyli Oskara Pietuszewskiego, nie było jeszcze na świecie. Silva jest zdania, że w swojej sytuacji najzwyczajniej w świecie nie może dawać z siebie mniej niż 100 procent.
– Wydaje mi się, że to są chwile, w których mogę wygrać swoje ostatnie trofea w swojej karierze. Jej czas powoli dobiega końca – dodał w wywiadzie, który przeprowadzono przed rewanżem z Nottingham Forest.
CZYTAJ WIĘCEJ O WYSTĘPACH PORTO NA WESZŁO:
- Bednarek antybohaterem w LE. Nottingham po 40 latach w półfinale w europejskich pucharach
- Hajto stanął w obronie Jana Bednarka. „W takim meczu wychodzisz grać agresywnie”
- Estoril pokonane. Pietuszewski wściekły na rywala
Fot. Newspix