Atalanta wstała z grobu, gdy wszedł Zalewski. Milan najadł się strachu

Patryk Idasiak

18 października 2026, 20:23 • 5 min czytania 0

Reklama
Atalanta wstała z grobu, gdy wszedł Zalewski. Milan najadł się strachu

Przez godzinę w piłkę nożną grał jeden zespół, a drugiemu pomyliły się sporty i odbijał rękami w polu karnym. Aż tu nagle po wejściu na boisko Nicoli Zalewskiego Atalanta się przebudziła. Niewiele brakło, żeby z pozycji już totalnie stłamszonej wywalczyła tutaj punkcik. Fanom Milanu musiało w końcówce szybciej bić serce. W kluczowym momencie pojedynek sam na sam wygrał Mike Maignan i Rossoneri to przetrwali. 

Reklama

Powiedzieć per szpital o składzie Atalanty byłoby niewystarczające. Franck Kessie, Odilon Kossonou, Isak Hien, Giacomo Raspadori, Giorgio Scalvini, Kamaldeen Sulemana nie są zdrowi, a do tego Eljif Elmas pauzował za czerwoną kartkę, którą otrzymał za bardzo brzydki atak na nogę Thorira Johanna Helgasona. Przecież to jest pół pierwszego składu! Kiedy, jak nie teraz Milan miał przełamać bardzo złą serię przeciwko La Dei – wynosiła ona siedem kolejnych meczów bez zwycięstwa.

Jest taki słynny gif, na którym Undertaker wstaje z trumny i straszy w ten sposób Jona Heidenreicha. To właśnie Atalanta tak przez godzinę leżała w bezruchu, żeby nagle się poruszyć i przestraszyć Milan.

Reklama

Ba, było nawet blisko, żeby ze stanu 0:3 zdobyła punkty. Serie A jest w tym sezonie absolutnie zwariowana. To nie pierwszy, nie drugi i nie trzeci taki mecz z taka dramaturgią.

Debiutant dał koszmarną zmianę

Jeśli ktoś szykował się na nawalankę z obu stron, to musiał być srogo rozczarowany – przede wszystkim postawą Atalanty, która już od początku miała taki pomysł, żeby cofnąć się głębiej i wypychać gospodarzy, bronić się bez piłki. To się przez jakiś czas udawało. Właściwie pierwsza dobra okazja Milanu zakończyła się trafieniem Christiana Pulisica. Atalantę uratowało koślawe przyjęcie piłki przez Goncalo Ramosa. Bo to po tym piłka trafiła do Amerykanina. VAR wychwycił, że Ramos był na ofsajdzie i należało tę akcję cofnąć.

Jakby kontuzjowanych graczy było mało, to jeszcze Sead Kolasinac w pierwszej połowie usiadł na murawie i zasygnalizował, że nie jest w stanie grać. Sarri tak bardzo nie ma ludzi, że musiał na obronę wpuścić debiutanta, który na co dzień gra w Serie C – Relję Obricia. I to właśnie on już po dwóch minutach sprokurował rzut karny. Miał pecha po strzale Musaha – wystawił rękę akurat tak, że z bliska w nią oberwał, ale ewidentnie poszerzył tzw. obrys ciała. Goncalo Ramos tego nie zmarnował.

Reklama

Milan za wiele szans sobie nie stworzył, ale nie miał takiej potrzeby. I tak na przerwę schodził z dwubramkowym prowadzeniem. Diego Moreira znalazł w środku Adriena Rabiota, ten jeszcze nawinął Obricia i pokonał Carnesecchiego. Debiutant tylko bezradnie rozłożył ręce. W 25 minut zaliczył szkołę życia w Serie A. Statystyka Rossonerich? Dwa celne i dwa gole.

Atalanta przez 60 minut nie grała

Pod drugą bramką za wiele się nie działo. Jedyna sensowna akcja Atalanty w pierwszej części gry wzięła się z tego, że Mike Maignan niepotrzebnie wybiegł z bramki i został minięty przez Krstovicia. Napastnik za bardzo jednak się wypuścił do lewej strony i nie był w stanie wpakować piłki do siatki. A stało się to dosłownie chwilę przed pierwszym golem Milanu. Ta niewykorzystana szansa zemściła się momentalnie.

Atalanta odstawiała sabotaż – zwłaszcza w wystawianiu rąk przy strzałach. Thomas Kristensen zrobił w zasadzie DOKŁADNIE to samo, co jego młodszy kolega i debiutant, chociaż może nawet jeszcze bardziej ordynarnie, bo tamten to chociaż zagrał przypadkowo. Duńczyk specjalnie jeszcze ruszył ręką do piłki, żeby zatrzymać strzał. Karny to był mus.

Reklama

Atalanta się obudziła i nawet mogła zremisować

Ale tym razem Marco Carnesecchi wyczuł Goncalo Ramosa i obronił jego strzał. To zresztą ekspert od jedenastek – w sezonie 2025/26 więcej ich obronił niż wpuścił (bilans 3:2). Bramkarz mógł się jednak załamać postawą kolegów, ponieważ od razu rzut rożny został zamieniony na bramkę. Na bliższym słupku piłkę przedłużył Adrien Rabiot, a na dalszym akcję zamknął Mario Gila.

W 60. minucie na boisku pojawił się Nicola Zalewski i grał na lewej stronie (to nie jest regułą). Trzeba przyznać, że dał świetną zmianę. Łatwo sobie radził z Moreirą. Błyskawicznie zanotował asystę do Gaetano. Wtedy wydawało się, że to będzie tylko gol honorowy, bo przecież Atalanta była do tego momentu totalnie beznadziejna, nie oddała ani jednego celnego strzału. Chwilę wcześniej sygnałem ostrzegawczym był strzał w słupek Krstovicia. Atalanta w zasadzie nagle, totalnie z czapy ożyła. I duża w tym zasługa Polaka.

Reklama

I cisnęła dalej, napierała, uwierzyła w comeback. Okazało się, że wcale tak dużo nie brakowało. W 81. minucie Krstović zdobył bramkę kontaktową, a w szeregach Milanu widać było już strach. Nicola Zalewski wygrywał kolejne pojedynki na skrzydle. Powinien mieć nawet drugą asystę, ale Davide Zappacosta zmarnował sam na sam z Maignanem. Francuza musiało to zaboleć, bo przyjął mocny strzał prosto na klejnoty. W dwie minuty mogły paść dwie bramki!

Polak dobrze współpracował na lewej stronie z Włochem, Milan sobie tam kompletnie nie radził. Taką żywiołową zmianą zasłużył na to, żeby w kolejnym spotkaniu wyjść w podstawowym składzie.

Reklama

W samej końcówce Rossoneri chcieli już tylko przetrwać. I to im się udało. Ale co się nastresowali w meczu, który przecież mieli w garści w 60. minucie…

Fot. Newspix

Reklama

Milan – Atalanta 3:2

  • 24′ Ramos (karny) – 1:0
  • 43′ Rabiot – 2:0
  • 58′ Gila – 3:0
  • 66′ Gaetano (as. Zalewski) – 3:1
  • 81′ Krstović – 3:2
0 komentarzy
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama