Król Unai Emery V. Aston Villa wygrała Ligę Europy!

Wojciech Górski

20 maja 2026, 22:54 • 4 min czytania 19

Reklama
Król Unai Emery V. Aston Villa wygrała Ligę Europy!

Aston Villa wywiązała się z roli faworyta i w finale Ligi Europy pokonała 3:0 SC Freiburg! Unai Emery triumfował w tych rozgrywkach już po raz piąty, prowadząc do zwycięstwa swoją trzecią drużynę. The Villians mogą odświeżyć gablotę – po 44 latach znów zdobyli europejskie trofeum.

Reklama

Unai Emery jest królem Ligi Europy, tak jak lew jest królem dżungli. No nie ma w tych rozgrywkach na niego mocnych!

Hiszpański trener doszedł już do finału Ligi Europy po raz szósty z czterema różnymi klubami. Decydującego meczu nie udało mu się wygrać tylko raz, z Arsenalem.

Prześledźmy to po kolei:

  • 2013/14 – wygrany finał Sevilli z Benficą,
  • 2014/15 – wygrany finał Sevilli z Dnipro,
  • 2015/16 – wygrany finał Sevilli z Liverpoolem,
  • 2018/19 – przegrany finał Arsenalu z Chelsea,
  • 2020/21 – wygrany finał Villarrealu z Manchesterem United,
  • 2025/26 – wygrany finał Aston Villi z Freiburgiem.

Nikt nie może powiedzieć, że dzieje się to przez przypadek.

Reklama

SC Freiburg – Aston Villa. Wyrównany początek

Samo spotkanie długo wyglądało tak, jak często wyglądają finały. Dużo walki, dużo bezpiecznych zagrań, niewiele ryzyka. Dużo długich piłek, sporo drobnych fauli, asekuracja, podwajanie, lekka nerwowość.

To wszystko sprawiło, że sędzia po kartkę sięgnął pierwszy raz już 5. minucie, gdy ukarany został Philipp Treu. Za chwilę dostało się też Emiliano Buendii za uderzenie łokciem Jana-Niklasa Bestego, a w 21. minucie sędzia ukarał również Matty’ego Casha. Reprezentant Polski mógł się cieszyć, że skończyło się tylko na żółtej kartce.

Reklama

Ciut lepiej w mecz weszli gracze Aston Villi, ciekawy strzał oddał Morgan Rogers, ale jedynie rozgrzał nim Noaha Atubolu. Z biegiem czasu mecz się wyrównał, Freiburg nie dopuszczał rywala pod swoje pole karne, oglądaliśmy starcie dwóch równorzędnych przeciwników.

Aktywny starał się być Johan Manzambi, który też próbował zaskoczyć Emiliano Martineza strzałem z dystansu. Innym razem ładnie zakręcił rywalami w polu karnym i mocno zagrał wzdłuż bramki – gdyby nawet trafił w obrońcę przeciwnika, bita z taką siłą piłka mogła wpaść do bramki przeciwnika.

Freiburg, zgodnie z oczekiwaniami, niebezpieczny był też po stałych fragmentach gry. Przed przerwą najgroźniejszą akcję w ten sposób stworzył w 17. minucie. Z rzutu wolnego dośrodkowywał Vincenzo Grifo, piłkę wybili gracze Emery’ego, ale koledzy Grifo tylko na to czekali. Na linii szesnastego metra ustawionych było trzech graczy Freiburga, do piłki dopadł Nicolas Hoefler i uderzył tuż obok słupka. By wyjść na prowadzenie, zabrakło centymetrów.

Siedem minut, które wstrząsnęło Stambułem

Gdy wszyscy powoli zaczynali szykować się na przerwę nadeszło siedem minut, które zdecydowało o losach finału.

Reklama

Aston Villa obawiała się stałych fragmentów Freiburga, ale to ekipa Juliana Schustera „zginęła” od tej broni. Kilka minut przed końcem pierwszej połowy gracze Aston Villi wyjątkowo sprytnie rozegrali korner, po którym do bramki trafił Youri Tielemans.

Rzut rożny został rozegrany krótko, zawodnicy Villi weszli głęboko w pole karne i zablokowali obrońców Freiburga. Tym z radarów zniknął Tielemans, który przyczaił się przed szesnastką i nagle wbiegł w pole karne, mając przed sobą ogrom przestrzeni. Belg uderzył z woleja, mocno, płasko, pokonując Atubolu.

Reklama

A co jest gorszego od straty gola „do szatni”? Strata drugiego gola „do szatni”.

W trzeciej minucie doliczonego czasu gry Aston Villa znów miała korner. Tym razem Freiburg mógł już poczuć, że opanował sytuację – piłkę z pola karnego udało się wybić dwukrotnie, ale za każdym razem zbierali ją gracze Emery’ego.

W końcu zagapił się Manzambi, nie zauważył, że za plecy wbiega mu Emiliano Buendia i Aston Villa stworzyła przewagę liczebną. Buendia dostał podanie i cudownie uderzył w okienko bramki. 2:0, po takim strzale nie ma już czego zbierać.

Reklama

Aston Villa z pierwszym trofeum od 44 lat

Piłkarze Freiburga nie mieli wyjścia – musieli się otworzyć i próbowali z animuszem zaatakować przeciwnika. Ale dość szybko nadziali się na kontrę.

Niespełna kwadrans po zmianie stron Aston Villa zaatakowała lewą stroną, w pole karne z boku wpadł Buendia i zagrał wzdłuż bramki. Tam Rogers uprzedził próbujących interweniować Lienharta i Atubolu i umieścił piłkę w bramce przy bliższym słupku.

3:0. Można się rozejść.

Reklama

Co prawda w Stambule taki wynik w finale już odrabiano, ale to zdecydowanie nie był ten finał. Aston Villa do końca meczu kontrolowała przebieg spotkania, nie dając Freiburgowi żadnych nadziei na odwrócenie rezultatu.

Po triumf w Lidze Europy angielski zespół sięga zasłużenie. I 44 lata od zwycięstwa Champions League znów ma co włożyć do klubowej gabloty!

Reklama

SC Freiburg – Aston Villa 0:3 (0:2)

  • 0:1 – Tielemans 41’
  • 0:2 – Buendia 45+3’
  • 0:3 – Rogers 58’
19 komentarzy
Wojciech Górski

Uwielbia futbol. Pod każdą postacią. Lekkość George'a Besta, cytaty Billa Shankly'ego, modele expected Goals. Emocje z Champions League, pasja "Z Podwórka na Stadion". I rzuty karne - być może w szczególności. Statystyki, cyferki, analizy, zwroty akcji, ciekawostki, ludzkie historie. Z wielką frajdą komentuje mecze Bundesligi. Za polską kadrą zjeździł kawał świata - od gorącej Dohy, przez dzikie Naddniestrze, aż po ulewne Torshavn. Korespondent na MŚ 2022 i Euro 2024. Głodny piłki. Zawsze i wszędzie.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Europy

Reklama
Ekstraklasa

Górnik, Jaga, Raków i GKS w pucharach. Z kim się zmierzą?

AbsurDB
75
Górnik, Jaga, Raków i GKS w pucharach. Z kim się zmierzą?