Dla Lecha Poznań po tym wszystkim mamy jedną dobrą wiadomość. Jeśli już nastawiali się na daleki wyjazd do Azerbejdżanu, to nic straconego. W kolejnej rundzie i tak czeka ich długi lot. A odkładając na bok złośliwości, to już wiemy z kim trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy zmierzą się polskie zespoły. Mistrz Polski ma na papierze zdecydowanie najłatwiejszego przeciwnika…
Przed startem wieczornych zmagań żyliśmy nadzieją, że Jagiellonia będzie jedynym polskim zespołem, który wystartuje w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy. Byliśmy spokojni, że Lech dowiezie pewną przewagę z Aarhus i po cichu liczyliśmy, że Górnik sprawi niemałą niespodziankę z Fenerbahce. Niestety, 29 lipca oficjalnie zostały przekreślone nasze nadzieje na polskiego reprezentanta w Champions League.
Z nimi zmierzą się polskie kluby w eliminacjach Ligi Europy. Koniec marzeń o Champions League…
Najprościej wyglądała sytuacja w kontekście Jagiellonii, która po zajęciu trzeciego miejsca w lidze i fakcie, że Górnik do zwycięstwa w Pucharze Polski dołożył wicemistrzostwo kraju, miejsce w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy miała z urzędu zagwarantowane. I jak już wiemy od dłuższego czasu pierwszym rywalem zespołu Adriana Siemieńca na europejskiej ścieżce w tym sezonie będzie szkockie Rangers.
Ekipa z Glasgow ostatni sezon zakończyła na trzecim miejscu w tabeli, a do mistrza, którym po raz kolejny został największy lokalny rywal – Celtic – straciła dziesięć punktów. Do drugiego Hearts osiem. Co ciekawe, tylko dwa razy w historii zdarzyło się, by polski zespół wygrał mecz z Rangers. W obu przypadkach był to Górnik Zabrze w sezonie 1969/70. Od tego momentu siedem zwycięstw Szkotów i dwa remisy.
Szczerze mówiąc, byliśmy przekonani, że nie będziemy pisać o tym, z kim zagra Lech na tym etapie, bo byliśmy pewni, że zmierzy się z Sabahem Baku w trzeciej rundzie Ligi Mistrzów. Niestety stało się inaczej i mistrzów Polski już teraz zobaczymy w Lidze Europy. Piłkarze Nielsa Frederiksena bedą mieli okazję popodziwiać uroki niewątpliwie malowniczych Wysp Owczych.
Zmierzą się z Klaksvik, czyli mistrzem kraju. W pierwszej rundzie eliminacji Ligi Mistrzów Farerzy uporali się z luksemburskim Bissen, ale w drugiej po zaciętym boju zwycięsko wyszedł Żeljko Sopić ze swoim Żalgirisem Kowno.
Z kolei Górnik jest jedynym zespołem, który po odpadnięciu z Fenerbahce (chociaż jak najbardziej należy docenić postawę piłkarzy Michala Gasparika w dwumeczu ze zdecydowanie wyżej notowanym rywalem) wciąż nie jest pewny tego, z kim teraz przyjdzie mu się mierzyć. Musi zaczekać na rozstrzygnięcie węgiersko-holenderskiego starcia.
Zmierzy się z lepszym z pary Ferencvaros – Twente Enschede. Po pierwszym meczu bliżej awansu są Węgrzy. Na wyjeździe wygrali 2:1 i na własnym stadionie bedą bronić skromnej zaliczki. Jeśli to jednak Holendrzy wywalczą awans, to Górnik zmierzy się z zespołem doskonale znanego w Polsce, a szczególnie w Poznaniu, Johna van den Broma. Jednym z jego podopiecznych jest pozyskany ze Śląska Wrocław niedawno Krzysztof Kurowski.
Przed każdym z tej trójki jeszcze dwa dwumecze w eliminacjach. Trzeba wygrać przynajmniej jeden, by jesienią znaleźć się w fazie ligowej europejskich pucharów.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix