Pieńko po zwycięstwie na Malcie. „Gramy coraz ładniej dla oka”

Marcin Ziółkowski

30 lipca 2026, 22:53 • 2 min czytania 1

Reklama
Pieńko po zwycięstwie na Malcie. „Gramy coraz ładniej dla oka”

Pomimo niemrawego początku spotkania na Malcie, Raków Częstochowa z łatwością pokonał na południu Europy drużynę Valletta FC 4:0 w rewanżu II rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Dobytek siedmiu bramek z pewnością jest zadowalający dla podopiecznych Dawida Kroczka. Jedną z bramek dla Medalików na wyjeździe strzelił Tomasz Pieńko, który otworzył tym samym własne konto bramkowe w rozgrywkach 2026/27. Zawodnik Rakowa wypowiedział się po meczu dla TV Republika.

Reklama

Tomasz Pieńko z golem. „Zadania zrealizowaliśmy w stu procentach”

Michael Ameyaw, Tomasz Pieńko, Adin Molnar oraz Patryk Makuch to piłkarze, którzy pokonali na Malcie Maringę Adilsona w eliminacyjnym rewanżu w ramach rozgrywek Ligi Konferencji. Raków poradził sobie na południowym krańcu Europy bez problemu i to pomimo niedawnej sprzedaży Jonatana Brauta Brunesa do Sparty Praga. Zadanie ułatwił Petar Sekulović, który po godzinie gry wyleciał z boiska.

Pieńko przyznaje, że udało się zrealizować wszelkie założenia na to spotkanie. Takowym między innymi było sprawne odhaczanie kolejnych bramek.

Myślę, że [zrealizowaliśmy założenia – MZ] w stu procentach. Szybko chcieliśmy strzelić kolejne gole, co pewnie ustawiło wynik. Optymistycznie patrzymy na kolejne mecze w Ekstraklasie.

Reklama

W rozmowie wspomniano o przekonującym stylu zwycięstwa Medalików. Pieńko zgodził się z przedmówcą i przyznał, dlaczego sposób gry drużyny Dawida Kroczka był tak atrakcyjny.

– Na pewno można było tak powiedzieć, jeśli kibice to oglądali. Mieliśmy dużo przestrzeni i dlatego też mamy te cztery bramki.

W kolejnej rundzie Raków zmierzy się z przegranym meczu eliminacyjnego Ligi Europy, a więc Hammarby, które poniosło porażkę w dwumeczu z Anderlechtem. Pieńko przyznał (nie wiedząc o tym, co dzieje się w Szwecji), że realnie patrząc na rzeczywistość, preferuje zagrać z Belgami.

Reklama

– Zakończyliśmy ten mecz, 90 minut, mamy kwalifikację do kolejnej rundy. Najważniejszy jest teraz kolejny mecz (…) Wydaje mi się, że Anderlecht jest w teorii większym klubem, więc fajnie by było z nimi zagrać. Na to liczymy. Kogo nam los przypisze, to się okaże po tym meczu w Brukseli.

Teraz przed Rakowem wyjazdowy mecz we Wrocławiu ze Śląskiem w ramach 2. kolejki Ekstraklasy. Zarówno w przypadku Medalików, jak i zespołu ze stolicy Dolnego Śląska w pierwszej serii spotkań „solidarnie” doszło do porażek z ich rywalami stosunkiem 1:2.

Fot. Newspix

Reklama
1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Konferencji

Reklama