Ołeksandra Olijnykowa to ukraińska tenisistka, która znana jest z dwóch rzeczy – po pierwsze tego, że wychodzi na kort z nietypowymi ozdobnikami na twarzy (w Rumunii miała np. nietoperze) oraz z tego, że otwarcie zabiera głos na temat wojny. Po rozbiciu Rosjanki Jeleny Pridankiny paradowała z ukraińską flagą po korcie, a później opowiedziała o tym, jak działa propaganda. Teraz zagra w II rundzie French Open.
Olijnykowa nie boi się mówić o wojnie
Ołeksandrę Olijnykową bardzo łatwo rozpoznać – pewnie ma na twarzy jakieś kreski, kropki, malunki. Tak samo było w I rundzie French Open. Choć wygrała niby 6:1, 6:2, to spotkanie wcale nie było tak krótkie, bo trwało ok. półtorej godziny. Ważniejsze było jednak to, co stało się później – przemarsz z ukraińską flagą i słowa na konferencji prasowej.
Tenisistka wyjęła telefon i zaczęła pokazywać to, co dzieje się w jej kraju. Pokazała między innymi korty, na których trenowała w dzieciństwie. Zbombardowane: – Są to korty, na których spędziłam dzieciństwo. Trenowałam tam przez wiele lat. Kiedy to zobaczyłam… jest to wielka część moich wspomnień z dzieciństwa. Gdy widzę coś takiego, bardzo mnie boli, to jest naprawdę takie bolesne. Możecie zobaczyć, co dzieje się z kortami tenisowymi na Ukrainie. Wielu naszych sportowców poszło na wojnę i zginęło. Niektórzy we własnych domach.
Następnie opowiedziała o tym, że między innymi gracze tenisowi są również częścią propagandy: – Milczą i w ten sposób wspierają reżim. Dają temu swoją zgodę. Wielu aktywnie uczestniczy w tej propagandzie. Chodzi o aktywność w mediach społecznościowych, udział w turnieju Gazpromu: są wtedy aktywnymi zwolennikami Putina.
🇺🇦 Ukrainian tennis player Oleksandra Oliynykova scored her first-ever win over a russian opponent at Roland Garros and then openly spoke about double standards in WTA.
“Many russian athletes actively participate in propaganda, play in Gazprom-linked tournaments, and openly… pic.twitter.com/QQz2qbIhJl
— Saint Javelin (@saintjavelin) May 27, 2026
Rosyjską flagę porównała do swastyki. Ubolewała nad tym, że propaganda mocno przenosi się w takie kraje jak Polska, Estonia czy Litwa, gdzie w pewien sposób już normalizuje się wojnę.
Ukrainka w II rundzie o godz. 11:00 zmierzy się z Australijką Kimberly Birrell i jest w tym starciu faworytką.
Nie pierwsze ukraińsko-rosyjskie starcie na Roland Garros. Wojenne starcia odżywają
Inna Ukrainka – Marta Kostiuk – przeżyła bardzo wiele przed meczem I rundy. Najpierw dowiedziała się, że rosyjski pocisk spadł bardzo blisko jej rodzinnego domu. Wyszła na kort mimo trudnego stanu psychicznego, i pokonała… Rosjankę, która od niedawna reprezentuje Hiszpanię. Później Kostiuk nie podała jej ręki i opowiedziała mediom o tym, co się wydarzyło, nie kryjąc wzruszenia.
Mówiła: – Dziś rano, 100 metrów od domu moich rodziców, rosyjski pocisk zniszczył budynek. Miałam wyjątkowo ciężki poranek. Gdyby pocisk spadł 100 metrów obok, prawdopodobnie nie miałabym mamy i siostry.
A później jeszcze dodała: – Płakałam dzisiaj przez część poranka. Nie wiedziałam, jak poradzę sobie na korcie. Ale nie chcę już mówić o sobie. Moje myśli wędrują do wszystkich mieszkańców Ukrainy. Sława Ukrainie! Ci ludzie są dla mnie największym wzorcem. Budzę się i myślę o tych, którzy tam budzą się i żyją kolejny dzień w miejscu, gdzie dzieją się takie rzeczy.
Kilka dni temu Rosja przeprowadziła zmasowany atak na Kijów. Wybuchy nastąpiły w całym mieście. Witalij Kliczko poinformował, że w nocnym ataku rannych zostało 56 osób. W jednej z dzielnic uszkodzony został budynek szkoły, w której schronili się mieszkańcy.
Fot. Newspix