Rodri z dramatycznym apelem. „Albo się zatrzymamy, albo nie dotrwam”

Jan Broda

Autor:Jan Broda

23 kwietnia 2026, 21:59 • 2 min czytania 5

Reklama
Rodri z dramatycznym apelem. „Albo się zatrzymamy, albo nie dotrwam”

Napięty do granic możliwości terminarz staje się coraz większym problemem współczesnego futbolu. Głos w tej sprawie zabrał Rodri. Zdobywca Złotej Piłki z 2024 roku w wywiadzie dla DAZN w szczerym i dramatycznym apelu skrytykował zjawisko natłoku meczów, którego negatywnie odbiło się na jego zdrowiu. 

Reklama

Rodri przez lata uchodził za maszynę nie do zdarcia. W Villarrealu, Atletico i Manchesterze City miał wręcz gwarantowane miejsce w podstawowym składzie. Zresztą, co tu dużo mówić, liczby mówią same za siebie:

  • sezon 17/18 – 47 meczów, 3 tys. 892 minut na boisku
  • sezon 18/19 – 47 meczów, 3 tys. 678 minut na boisku
  • sezon 19/20 – 52 mecze, 3 tys. 679 minut na boisku
  • sezon 20/21 – 53 mecze, 3 tys. 992 minut na boisku
  • sezon 21/22 – 46 meczów, 3 tys. 928 minut na boisku
  • sezon 22/23 – 56 meczów, 4 tys. 447 minut na boisku
  • sezon 23/22 – 50 meczów, 4 tys. 327 minut na boisku

A przecież, przypomnijmy, mowa tylko o rozgrywkach klubowych, nie licząc spotkań w reprezentacji, w której Rodri też odgrywał istotną rolę. Regularność w połączeniu z wysoką formę zaprowadziły go na sam szczyt. W 2023 roku Hiszpan poprowadził Manchester City do upragnionego trypletu, za co sam został nagrodzony Złotą Piłką. W kolejnym roku wygrał z La Furia Roja Euro 2024.

Rodri z dramatycznym apelem. „Albo się zatrzymamy, albo nie dotrwam…”

Wydawało się, że Rodri jest niezniszczalny i przed nim kolejne lata obfitujące w splendor, chwałę i tytuły. Nic bardziej mylnego. W szczerym wywiadzie dla DAZN przyznał wprost, że turniej w Niemczech punktem kulminacyjnym dla jego przeciążonego organizmu.

Kiedy skończyły się te mistrzostwa Europy, które wygraliśmy, czułem ogromne wyczerpanie po 5–6 latach z rzędu docierania do faz finałowych we wszystkich rozgrywkach. Bardziej niż pod względem fizycznym, byłem wycieńczony psychicznie – przez to zmęczenie nie wiedziałem, jak podejść do kolejnych lat

Reklama

Po wspomnianych ME, zdrowie Rodriego zaczęło się sypać. Najpierw zerwał więzadło krzyżowe, przez co stracił cały sezon. Problemy nnatury zdrowotnej w dalszym ciągu nie dają mu spokoju. W bieżącej kampanii zmagał się z urazem uda i innymi drobnymi kontuzjami.

– Albo się zatrzymamy, albo nie dociągnę do trzydziestki dwójki… Trzeba umieć dozować siły, bo organizm ma swoje granice. Każdy z nas ma swoją datę ważności – zaapelował. 

Reklama

CZYTAJ WIĘCEJ NA WESZŁO:

Fot. Newspix

5 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Thomasberg o dymisji Grzegorczyka: „Nie chciałem, by odchodził”

Jan Broda
3
Thomasberg o dymisji Grzegorczyka: „Nie chciałem, by odchodził”