Waży się przyszłość Rodriego, który zresztą sam również puszczał oczko do Realu Madryt. Hiszpan po wybitnym wręcz mundialu musi zastanowić się nad swoją przyszłością. Robi się bardzo, bardzo poważnie. Jak poinformowali dziennikarze The Athletic, Królewscy zamierzają zintensyfikować działania, by grał na Santiago Bernabeu jeszcze tego lata. Manchester City tymczasem, z którym łączy go kontrakt do 2030 roku, dąży do przedłużenia powoli wygasającej umowy.
Mają rozmach w tym Madrycie! Real przystąpił bowiem latem do prawdziwej ofensywy transferowej. Tylko w tym okienku Los Blancos sprowadzili w swoje szeregi Marca Cucurellę, Ibrahimę Konate, Bernardo Silvę oraz Denzela Dumfriesa. A to nie koniec. Według dziennikarzy The Athletic na celowniku Jose Mourinho i spółki tym razem znalazł się sam Rodri. To byłby dopiero gamechanger – lider mistrzów świata, najlepszy gracz mundialu i zdobywca Złotej Piłki 2024.
– Real rozpoczął intensywne prace nad sprowadzeniem Rodriego z Manchesteru City. Choć kluby nie usiadły jeszcze do oficjalnych negocjacji, w Madrycie panuje przekonanie, że do tego transferu dojdzie jeszcze w tym okienku – przekazał David Ornstein, czyli nie byle kto. Topowy insajder w świecie futbolu. Kiedy on pisze, to już wiadomo, że jest poważnie.
🚨 Real Madrid working on deal to sign Rodri from Manchester City. Clubs not yet in talks but #RMFC now operating on basis of midfielder joining this summer. #MCFC still hope #Spain captain stays with/without new contract. W/ @MarioCortegana @TheAthleticFC https://t.co/MVGhS094pU
— David Ornstein (@David_Ornstein) July 24, 2026
Rodri i nie tylko. Real kontynuuje transferową ofensywę
Pierwotnie Real miał nie być przesadnie zainteresowany transferem Rodriego, jednak na Santiago Bernabeu zmienili zdanie pod wpływem mistrzostw świata, na których 30-latek dyrygował środkiem pola i poprowadził Hiszpanię do złotego medalu. Wielu pewnie nie spodziewało się, że po kontuzji jest w stanie tak fantastycznie grać. Dość powiedzieć, że kapitan La Furia Roja został wybrany MVP całego turnieju. Marc Cucurella mówił, że Rodri kontroluje wszystko podczas ich gry.
– Myślę, że czasami nie chodzi tylko o strzelanie goli czy asysty. Myślę, że kontrolował wszystko. On organizował drużynę, decydował, kiedy naciskamy, kiedy atakujemy i to jest dla nas bardzo ważne. Za każdym razem, gdy jesteśmy pod presją, daje nam szansę, żeby oddać mu piłkę. Nigdy jej nie traci i myślę, że zasłużył na to trofeum.
„He controlled everything”
Marc Cucurella heaps praise on Rodri for his Golden Ball performances in Spain’s triumphant World Cup run 🏆 pic.twitter.com/ugRd9Lr4s3
— Sky Sports Football (@SkyFootball) July 20, 2026
To skłoniło do rewizji planów transferowych.
Operacja nie jest jednak prosta, bo Manchester City nie rozważa sprzedaży laureata Złotej Piłki z 2024 roku. Co więcej, Obywatele już od dłuższego czasu prowadzą z nim negocjacje w sprawie przedłużenia wygasającej w czerwcu 2027 roku umowy, lecz jak dotąd strony nie doszły do końcowego porozumienia. Czas wydaje się być sprzymierzeńcem piłkarza, który właśnie wkracza w ostatni rok kontraktu. No i wiosną puszczał oko do Realu, co wywołało poruszenie w Manchesterze:
– Gra w Atlético nie uniemożliwia mi gry w Realu Madryt. Są inni piłkarze, którzy poszli tą drogą. Nie bezpośrednio, ale ostatecznie. Nie można odrzucać najlepszych klubów świata. Chciałbym wrócić do Hiszpanii, tak, oczywiście.
No więc z niewolnika nie ma pracownika. W Realu spotkałby zarówno tak ciepło mówiącego o nim Cucurellę, jak i byłego kumpla Bernardo Silvę, z którym trochę poprztykał się w meczu z Portugalią na mundialu i musiał go potem przepraszać.
Zanim Hiszpan trafił w 2019 roku na Etihad Stadium, reprezentował barwy Villarrealu oraz Atletico Madryt, którego jest wychowankiem. Dla Manchesteru rozegrał 298 meczów, strzelił 28 goli i zanotował 32 asyst. Z Obywatelami sięgnął m.in. po Ligę Mistrzów, gdzie sam trafił do siatki w finale. Ma też cztery tytuły mistrza Anglii.
Nie tylko Rodri. Real chce też kolejną gwiazdę!
Jak się okazuje, Rodri to nie jedyny cel Realu w tym okienku transferowym. Według Fabrizio Romano Królewscy ruszyli też po Yana Diomande z RB Lipsk. 19-letni Iworyjczyk jest jedną z najjaśniejszych gwiazd Bundesligi. Miała zostać złożona już nawet oficjalna oferta opiewającą na 100 milionów euro, lecz Byki oczekują za reprezentanta Wybrzeża Kości Słoniowej wyższej kwoty i odrzuciły propozycję. W kontakcie z otoczeniem Diomande pozostaje również Paris Saint-Germain, ale porozumienia wciąż brak.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix