Robert Deziel Jr.: Jeden słaby sezon nie definiuje takiego klubu [WYWIAD]

Wojciech Piela

21 lipca 2026, 09:24 • 8 min czytania 34

Reklama
Robert Deziel Jr.: Jeden słaby sezon nie definiuje takiego klubu [WYWIAD]

Robert Deziel Jr. jest pierwszym Amerykaninem w Legii od czasów Briana Iloskiego. Ma z pewnością nadzieje na zdecydowanie większą karierę choćby ze względu na to, że szlify zbierał w młodzieżowych ekipach Realu Madryt i Bayernu Monachium. W okresie przygotowawczym pokazał się z niezłej strony strzelając gola z Radomiakiem i wywierając presję na bardziej doświadczonych stoperów.

Reklama

W rozmowie z 21-latkiem wracamy pamięcią do jego nietypowej ścieżki. Już w wieku 9 lat wyjechał bowiem z Florydy do Madrytu, gdzie podglądał choćby Sergio Ramosa. Przez Unię Adarve i Celtę Vigo trafił do Bayernu. W trzecioligowych rezerwach poznał tam smak dorosłej piłki, ale teraz wykonał przełomowy krok, który może przybliżyć go choćby do wyjazdu na Igrzyska Olimpijskie.

Robert Deziel Jr.: Chcę być nowoczesnym środkowym obrońcą [WYWIAD]

Robert Deziel Jr. zdradza, dlaczego nie miał żadnych wątpliwości przy transferze do Legii, jak ocenia treningi Marka Papszuna i jakie cele stawia sobie w nowym klubie. Zapraszamy!

*

Już jako bardzo młody chłopak przeniosłeś się z Florydy do Realu Madryt. Jak dziś patrzysz na swoją drogę?

Reklama

Nie sądzę, żeby wielu piłkarzy miało za sobą taką ścieżkę jak ja: pobyt w wielkich klubach, w różnych krajach. To bardzo dużo mnie nauczyło – Hiszpania, Niemcy, a teraz przyjazd do Polski. To wszystko uczyniło mnie człowiekiem, którym jestem dzisiaj.

Wyobrażałeś sobie kiedyś inną pracę, czy od dziecka pasją był tylko futbol?

Na ten moment liczy się dla mnie wyłącznie piłka. Kariera piłkarza nie jest jednak długa, jeśli porównać ją z tym, ile lat się żyje. Ważne jest, aby mieć szersze horyzonty i w przyszłości interesuje mnie biznes. Myślę, że to kierunek, w którym chcę się rozwijać.

W Ameryce popularna jest droga przez uniwersytet i sport akademicki. Nadal czujesz więź ze Stanami Zjednoczonymi?

Reklama

Mimo że w Europie mieszkam już dłużej niż w USA, wciąż jestem Amerykaninem. To nadal mój dom. Myślę, że kiedy skończę karierę, choć to jeszcze odległa perspektywa, mógłbym tam wrócić i ułożyć sobie życie na nowo.

Miałeś w dzieciństwie jakiegoś idola, wzór do naśladowania wśród obrońców?

Numerem jeden był Sergio Ramos. Chodziło przede wszystkim o pasję, z jaką grał. Kiedy byłem młodym chłopakiem i trenowałem w Realu, widziałem go kilka razy. Chodziłem na wiele meczów na Santiago Bernabeu. Oczywiście nie poznałem go osobiście, ale to było wspaniałe – być w Realu Madryt i oglądać go u szczytu formy.

Reklama

Przez wiele lat Sergio Ramos był ostoją i kapitanem Realu Madryt

Który okres ukształtował cię najbardziej jako piłkarza? Co miało dla ciebie największą wartość?

Powiedziałbym, że czas w Bayernie, kiedy zostałem wypożyczony na dwa lata do klubu z czwartej ligi w Niemczech – VSG Altglienicke. Miałem 17-18 lat i grałem z o wiele starszymi facetami. To był pierwszy raz, gdy tego doświadczyłem. Złapałem sporo minut, więc mogłem okrzepnąć w pojedynkach z silniejszymi rywalami.

Jakie są twoje wrażenia po pierwszych tygodniach w Legii?

Reklama

Są świetne, wręcz niesamowite. Od sztabu szkoleniowego, przez zawodników, po infrastrukturę w LTC – to najwyższy poziom. Wszystko jest ułożone tak, by piłkarze mogli dawać z siebie maksimum i grać na najwyższym możliwym poziomie.

Odczułeś dużą intensywność na treningach Marka Papszuna?

Tak, intensywność jest tu chyba nawet nieco większa niż na treningach w Niemczech. Ale jestem zawodnikiem, który lubi ciężko pracować. To nie jest coś, na co mógłbym narzekać. Oczywiście trzeba być mądrym i nie robić zbyt wiele, ale ciężka praca to najlepsza droga do sukcesu.

Nie grałeś w Legii w zeszłym sezonie, ale na pewno widziałeś w tabeli, co się wydarzyło. Brak europejskich pucharów i walka o utrzymanie nie może się powtórzyć?

Reklama

Zdecydowanie. Nie rozmawiamy dużo o celach, bo chcemy skupić się na tym, gdzie jesteśmy tu i teraz, ale drużyna jest głodna sukcesu. Każdy nie może doczekać się startu sezonu.

Chcemy kontrolować to, co zależy od nas. Najważniejsze – trzymać się razem. Wciąż nad tym pracujemy jako zespół, bo sezon zawsze może potoczyć się w nieprzewidziany sposób. Czy w dobrych, czy w gorszych momentach, trzeba konsekwentnie dążyć do celów.
Czuję jednak, że to nie będzie problem, bo mamy świetną grupę, a atmosfera jest znakomita. Podczas przygotowań jesteśmy na dobrej drodze.

Kto pierwszy w szatni podszedł do ciebie, zaoferował pomoc, doradził coś?

Pierwszy był Antonio Colak. To bardzo przyjazny gość. Grał w Niemczech, więc automatycznie nas to połączyło, mogliśmy porozmawiać w tym języku. Trzymam za niego kciuki, aby szybko wrócił do zdrowia.

Reklama

Co pomyślałeś, gdy pierwszy raz usłyszałeś o zainteresowaniu Legii?

Byłem bardzo podekscytowany. Wiedziałem wcześniej, jak wielkim klubem była Legia, bo w przeszłości oglądałem jej mecze w europejskich pucharach.

Naprawdę?

Na wypożyczeniu w Berlinie poznałem Chrisa Jastrzembskiego. To mój najlepszy przyjaciel, był wówczas w sztabie szkoleniowym. Mamy świetny kontakt, odwiedzamy się nawzajem. Dzięki temu ciągle słyszałem o polskiej piłce, oglądaliśmy razem mecze.

Reklama

Czuję więc, że dobrze znam polską piłkę: kluby, drużyny, bazy kibiców. Wiem chyba więcej niż przeciętny zawodnik, który tu przychodzi.
Od razu wiedziałem, że Legia to największy klub w Polsce i jak świetne jest miasto – Warszawa. Byłem całkowicie przekonany, żeby tu przyjść.

Robert Deziel Jr podczas meczu towarzyskiego Legii

Podczas meczów towarzyskich Robert Deziel Jr. wypadł obiecująco

Nie miałeś żadnych wątpliwości? Legia nie jest teraz w najlepszym położeniu w swojej historii.

Reklama

Jeden słaby sezon nie definiuje klubu. Patrzyłem raczej na możliwości, które możemy osiągnąć w przyszłości. Najważniejsze jest to, jak zareagujesz w kolejnym sezonie i w nadchodzących meczach. Więc to nie było coś, na co zwracałem uwagę.

Miałeś inne oferty, zanim trafiłeś do Legii? Na przykład z klubów MLS?

Mój agent rozmawiał z kilkoma innymi zespołami. MLS było jedną z opcji, ale gdy tylko usłyszałem, że w grze jest Legia, wiedziałem, że to właściwy krok.

Gdzie widzisz największe atuty Legii przed nowym sezonem?

Reklama

Świetny sztab szkoleniowy, który każdego dnia pomaga nam wyciągać z siebie to, co najlepsze. Widać to, czy w analizie wideo, czy na treningu. Wszystko jest nastawione na to, by drużyna i każdy zawodnik z osobna się poprawiali. Nie doświadczyłem wcześniej niczego takiego, więc jestem bardzo ciekaw, jak bardzo mogę się rozwinąć.

Nie masz wielkiego doświadczenia w seniorskim futbolu. Co zatem możesz i chcesz wnieść do Legii jako obrońca?

Chcę być nowoczesnym środkowym obrońcą. Dużo pracuję nad grą pod presją, rozegraniem piłki od tyłu, nawet gdy rywal wysoko naciska. A w grze bez piłki wykorzystuję swoje warunki fizyczne. Wierzę, że mam wszystko, czego potrzeba, by jak najbardziej pomóc Legii.

Oczywiście wciąż jestem młodym graczem, dlatego w każdej z tych rzeczy mogę być jeszcze lepszy. Poza rozwojem piłkarskim, chcę pracować nad kwestiami mentalnymi. Mam 21 lat, w przyszłości mogę stawać się liderem w defensywie, być bardziej głośnym.

Reklama

Jak widzisz swoją rolę pod względem taktycznym?

Bez piłki gramy trójką z tyłu, ale grałem już w tej formacji wcześniej. Nie jest to dla mnie nic nowego. Bardzo lubię tę rolę, myślę, że jest dla mnie idealna. A przy piłce nie sądzę, żeby moim zadaniem było robienie czegoś wyjątkowego. Po prostu pomagam drużynie utrzymywać się przy niej i rozprowadzać ją.

Co wyniosłeś z czasów w Bayernie i Realu? Da się jako młody zawodnik poczuć tę wielką mentalność w takich miejscach?

Tak. Od najmłodszych lat uczy cię to szacunku do meczu, oddawania wszystkiego dla klubu i zrozumienia, dla kogo grasz. Gra dla tych dwóch klubów przygotowała mnie na to, by przyjść tutaj i lepiej odnaleźć się w Legii.

Reklama

Gdzie widzisz siebie za pięć lat?

Szczerze, nie jestem typem, który za dużo patrzy w przyszłość. Skupiam się raczej na tym, co tu i teraz: na budowaniu dobrych nawyków. Futbol jest zbyt nieprzewidywalny, nigdy nie wiesz, co się wydarzy.

Robert Deziel w meczu U15 Polska USA

W reprezentacji USA U15 Deziel Jr. miał okazję rywalizować przeciwko Polsce

Reklama

A może jako reprezentant Stanów Zjednoczonych? Ewentualnie piłkarz, który ma już na swoim koncie występ na Igrzyskach Olimpijskich. To twój cel, twoje marzenie? Jesteś w wieku, w którym możesz dostać powołanie.

Masz rację, to zdecydowanie jeden z moich większych celów. Gra dla reprezentacji zawsze jest zaszczytem. A występ na igrzyskach to byłoby coś wyjątkowego – tym bardziej że będą w Los Angeles.

Widzieliśmy podczas mundialu, że Amerykanie złapali zajawkę na “soccer” i zainteresowanie wzrosło. Byłoby wspaniale tam być, ale na razie skupiam się na tym, żeby dawać z siebie wszystko w Legii. Reszta ułoży się sama.

Widziałeś, że Steven Cherundolo został trenerem reprezentacji olimpijskiej USA? On też spędził wiele lat w Niemczech, więc może będzie ci łatwiej się z nim dogadać.

Reklama

Nie rozmawiałem z nim, natomiast latem dostałem powołanie do reprezentacji U21. Bardzo się ucieszyłem, ale negocjacje transferu do Legii były na finiszu. Zdecydowałem więc, że nie pojadę i skupię się na przyjściu tutaj.

Może więc pojawi się szansa na kolejne, jeśli będziesz grał w Legii? Liczysz na to?

Nie było mnie w drużynach narodowych już jakiś czas, ale czuję, że mam jakość, żeby tam grać i im pomóc. Kolejne powołanie byłoby więc czymś świetnym.

Z jakiego wyniku na koniec sezonu będziesz zadowolony w Legii?

Reklama

Celem jest zrobić najwięcej, ile się da. Każdy tutaj chciałby wygrać ligę i zagrać w Europie w następnym sezonie – to jasne. Na razie patrzymy jednak na pierwszy mecz z Pogonią. Chcemy tam pojechać, pokazać naszą najlepszą grę i po prostu wygrać.

fot. Newspix

34 komentarzy
Wojciech Piela

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama