Republika Zielonego Przylądka nie przestaje zaskakiwać. Co za wynik przed MŚ!

Marcin Ziółkowski

31 maja 2026, 21:07 • 2 min czytania 3

Reklama
Republika Zielonego Przylądka nie przestaje zaskakiwać. Co za wynik przed MŚ!

Cały piłkarski świat w październiku zachwycał się tym, że Republika Zielonego Przylądka postawiła stempel na awansie na mistrzostwa świata w Ameryce Północnej. Doszło bowiem do sytuacji, że na wielkim turnieju tej rangi zagra drugi najmniejszy pod względem ludności kraj w historii, bo liczący nieco ponad 500 tysięcy mieszkańców. Na kilkanaście dni przed najważniejszym meczem tej reprezentacji w dziejach, można jednak zgodzić się z tezą, że Republika Zielonego Przylądka jest przygotowana na dobrym poziomie. Serbowie przegrali trzema bramkami.

Reklama

Republika Zielonego Przylądka się nie zatrzymuje. Ogranie klasowego rywala stało się faktem

Jeśli chodzi o przygotowanie do turnieju przed najważniejszą imprezą czterolecia w futbolu, Kabowerdeńczycy postawili na sparingi z Serbią, a także Bermudami. Pierwszy z nich – jeszcze w Europie – miał za zadanie sprawdzić poziom drużyny, która ma napisać piękną historię w Ameryce Północnej. Wcześniej, w marcu w ramach FIFA Series, piłkarze z Afryki podczas zgrupowania w nowozelandzkim Auckland przegrali z Chile 2:4, a także zremisowali z Finlandią 1:1 (zwycięstwo w serii rzutów karnych).

Na Estadio do Restelo w Lizbonie, na którym na co dzień gra trzecioligowe Belenenses, piłkarze z Afryki stanęli w szranki z solidnym europejskim rywalem i wyszli z tego starcia zwycięsko. Republika Zielonego Przylądka wygrała 3:0, choć trzeba tu też dodać, że Serbowie stanęli do rywalizacji w dość eksperymentalnym składzie.

Reklama

Nie zabrakło w nim jednak Strahinji Pavlovicia z Milanu czy – po raz pierwszy razem – braci Stanković, synów słynnego pomocnika, Dejana. Aleksandar Stanković w ostatnim czasie wybrany został najlepszym młodym piłkarzem ligi belgijskiej, ale na nic to się zdało w Portugalii. Już w 11. minucie Kabowerdeńczycy objęli prowadzenie po bramce Kevina Piny. Wynik ustalili zmiennicy, którzy weszli na boisko w przerwie.

Najpierw Filipa Stankovicia pokonał Laros Duarte (na co dzień grający w węgierskim Puskas Academy), a cztery minuty później trafił Benchimol. To 24-letni zawodnik rosyjskiego Akrona Togliatti. Dla Serbów to już piąta porażka w ostatnich ośmiu meczach.

Republika Zielonego Przylądka podczas mistrzostw świata zmierzy się w grupie H z aktualnymi mistrzami Europy, Hiszpanią, a także Urugwajem i Arabią Saudyjską. Będzie to bardzo dobry test dla kadry, która niewątpliwie zrobiła ogromny progres w ostatnich miesiącach. Przypomnijmy, że w Ameryce Północnej w ośmiu grupach wyjdą trzy najlepsze zespoły, tak więc z tego tytułu Kabowerdeńczycy mogą sprawić sporą niespodziankę.

Reklama

 

Fot. Newspix

3 komentarze
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Mundial 2026

Reklama