Niespodzianka na Camp Nou. Real zwycięski w El Clasico!

Braian Wilma

Autor:Braian Wilma

25 października 2026, 23:14 • 4 min czytania 11

Reklama
Niespodzianka na Camp Nou. Real zwycięski w El Clasico!

Zdecydowanym faworytem El Clasico była Barcelona, która do tej pory nie straciła w lidze żadnych punktów, wygrywając wszystkie dziewięć meczów. Dla Realu porażka w Klasyku oznaczałaby potężną stratę punktów do lidera tabeli. Już przed meczem wynosiła ona sześć punktów, ale plan Jose Mourinho wypalił i jego zespół odniósł zasłużone zwycięstwo. Pierwsze na terenie Barcy od 2023 roku.

Reklama

– Ludzie, którzy tydzień temu uważali, że Barcelona nas rozgromi, teraz myślą tak samo. Nie sądzę, że mecze z PSG czy Lipskiem zmieniły nastawienie tych ludzi. Nie wpływa na mnie to, że mówi się dobrze o Barcelonie – mówił przed meczem Jose Mourinho.

I nie wpłynęło to także na jego zespół.

Zasłużone zwycięstwo Realu Madryt

Choć w tabeli La Ligi Barcelona wyraźnie przeważa nad Realem, to na Camp Nou nie było tej różnicy widać. Podopieczni Hansiego Flicka byli ślamazarni w ataku, a nawet kiedy dochodzili do dobrych szans, nie potrafili ich wykorzystać. Sam Anthony Gordon trzykrotnie testował Andrija Łunina, który jeszcze kilkadziesiąt godzin wcześniej nie spodziewał się, że w ogóle zagra.

W dniu meczu Real Madryt poinformował jednak o grypie Thibaut Courtois, która wyeliminowała go z Klasyku. Dla Łunina był to pierwszy mecz w tym sezonie! Wracając natomiast do strzałów Anglika – ukraiński bramkarz nie miał z nimi żadnych problemów.

Reklama

Barca zawodziła. Zawodził Pedri, który rozegrał bardzo słabą pierwszą połowę. Zawodził też ogólnie atak Blaugrany – Raphinha ograniczał się do strzałów zza pola karnego, a tuż przed przerwą stuprocentową okazję zmarnował Lamine Yamal, który uderzył obok bramki.

Gospodarze częściej utrzymywali się przy piłce i Realowi w sumie taki scenariusz pasował. Raz po raz ofensywni zawodnicy Królewskich dostawali podania za linię obrony. Część z nich skończyła się spalonym, jak to przeciwko Barcelonie bywa, ale jedno zagranie Marca Cucurelli do Yana Diomande przyniosło oczekiwany rezultat. Młody skrzydłowy dośrodkował wtedy w pole karne, a pierwszy przy piłce był Gerard Martin. Wybijał piłkę jednak tak niefrasobliwie, że nabił Kyliana Mbappe i piłka zatrzepotała w siatce.

Reklama

Ogólnie jednak pierwsza część była dość rozczarowująca. W to graj Realowi Madryt.

Który po zmianie stron kontynuował to samo, co przed przerwą – próbował wykorzystywać miejsce za wysoko ustawioną linią obrony Barcy i już po kilku minutach Jude Bellingham i Kylian Mbappe znaleźli się w sytuacji dwóch na jednego z Gerardem Martinem. Anglik zawahał się jednak z zagraniem do Francuza i po chwili stracił piłkę. Mogło to słono kosztować, to po prostu trzeba było zrobić lepiej…

Real powinien w tej sytuacji oddać przynajmniej strzał, który mógł dać prowadzenie 2:0. Nie zrobił tego i to się zemściło, kiedy z zaświatów wrócił Pedri i popisał się kapitalnym podaniem do Raphinhi. Brazylijczyk, który jest w tym sezonie w kosmicznej formie, nie zwykł marnować takich okazji i zamiast 0:2, mieliśmy 1:1. Kibice Realu mogą się tylko zastanawiać, czy lepiej w tej sytuacji zachowałby się Courtois – Łunin miał piłkę na rękawicy, ale nie zdołał jej zatrzymać.

Reklama

Gol gospodarzy odmienił nieco obraz meczu – Barcelona zaczęła stwarzać coraz większe zagrożenie pod bramką Królewskich i już po chwili mogła prowadzić. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzał głową oddał Gerard Martin, ale tym razem Łunin zaliczył interwencję klasy światowej, zbijając piłkę dosłownie na wysokości linii bramkowej. To była doskonała parada.

Ukrainiec utrzymał tą obroną swój zespół w grze, podobnie jak chwilę później zrobił to Dean Huijsen, który dwukrotnie zablokował groźne strzały rywali. ale Barcelona złapała tzw. momentum.

I tutaj do akcji weszła czutka doświadczonego Jose Mourinho, który w końcówce wprowadził na boisko Eduardo Camavingę. W 87. minucie świetną ruletą popisał się Jude Bellingham, w pole karne Barcelony z piłką pomknął właśnie Francuz, który wypatrzył Mbappe. Zagrał do niego w tempo i Real znów wyszedł na prowadzenie.

Reklama

Tego prowadzenia Królewscy z rąk już nie wypuścili. Jose Mourinho wziął udział pierwszym El Clasico od marca 2013 roku i wygrał. Zrobił to bez Courtois i Viniciusa. Diomande zagrał takie spotkanie, że Brazylijczyk po powrocie z zawieszenia powinien usiąść na ławce.

FC Barcelona miała szansę stać się pierwszą drużyną w historii La Ligi, która wygrała 10 pierwszych meczów, ale nic z tego. Realowi smakuje więc to podwójnie, że to on taką serię zakończył i trzeba liczyć od nowa. Skończyła się także inna passa, czyli 23 domowych zwycięstw.

Reklama

FC Barcelona – Real Madryt 1:2 (0:1)

  • 0:1 – K. Mbappe 41′
  • 1:1 – Raphinha 61′
  • 1:2 – K. Mbappe 87′

Fot. Newspix

11 komentarzy
Braian Wilma

Miłośnik piłki w każdej postaci. Dziennikarskie szlify zbierał w portalu Futbol News. Od dziecka śledził rozgrywki Premier League, jednak z wiekiem dorósł do prawdziwego futbolu rodem z Ekstraklasy. Jako, że lepiej mu w niebieskim, to szczególnie obserwuje poczynania Lecha i Chelsea.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Antybohater meczu w Szczecinie zabrał głos. „Zawiodłem wiele osób”

Mikołaj Duda
0
Antybohater meczu w Szczecinie zabrał głos. „Zawiodłem wiele osób”

La Liga

Reklama
La Liga

700 zł za gola w meczu FC Barcelona – Real Madryt w Lebull! (Stawka: 2 zł)

Damian Maniecki
0
700 zł za gola w meczu FC Barcelona – Real Madryt w Lebull! (Stawka: 2 zł)
La Liga

Alarm w Realu Madryt. Courtois wypada z El Clasico!

Braian Wilma
0
Alarm w Realu Madryt. Courtois wypada z El Clasico!