Ranking najciekawszych zimowych sportów olimpijskich Weszło

AbsurDB

Autor:AbsurDB

13 lutego 2026, 11:02 • 15 min czytania 11

Ranking najciekawszych zimowych sportów olimpijskich Weszło

Ranking zimowych sportów olimpijskich. Skoki czy biathlon? Narciarstwo alpejskie czy łyżwy figurowe? Tradycyjne panczeny czy short track? Curling na miejscu pierwszym czy ostatnim? Jaki sport wybrałby zwykły Kowalski do oglądania przy niedzielnym obiedzie? Klasyfikujemy wszystkie dyscypliny zimowe od najciekawszej do najnudniejszej.

Reklama

 

Ranking najciekawszych sportów olimpijskich wg Weszło

Zbliżając się do półmetka igrzysk przedstawiamy ranking sportów zimowych według atrakcyjności dla przeciętnego kibica. Które dyscypliny ogląda się z wypiekami na twarzy, a które są nudniejsze nawet od „Tańca z gwiazdami”?

Reklama

Bierzemy pod uwagę opinię zwykłych niedzielnych kibiców. Nie zawodników, ich rodzin, czy działaczy. Po prostu przeciętnego Polaka i to, jaki sport włączyłby Kowalski w niedzielne popołudnie do rosołu i kotleta. Staramy się z kolei zupełnie nie brać pod uwagę tego, jak w danej dyscyplinie radzą sobie Polacy dziś albo w przeszłości. Innymi słowy: próbujemy wyłuskać po prostu czystą atrakcyjność każdego sportu.

Kolejność na liście została stworzona przez obserwujących z platformy X, którzy wzięli udział w ankiecie. Po redakcyjnych konsultacjach zamieniliśmy jedynie sporty na dwóch pierwszych miejscach.

1. Biathlon

Połączenie dwóch zupełnie różnych dyscyplin może dać albo eliksir na najcudowniejszy sport zimowy świata, albo najbardziej usypiającą konkurencję wszech czasów. W przypadku biathlonu zdecydowanie się udało.

Bieg indywidualny? Cały czas ktoś jest na strzelnicy, więc nie trzeba oglądać biegu, jeśli ktoś nie lubi. Każdy strzał się liczy. Każde pudło dodaje ci automatycznie karną minutę, a zatem przesuwa cię o kilka miejsc w dół klasyfikacji. Jednocześnie dla ostatecznej lokaty bardzo ważne jest to, jak poradzisz sobie z trasą narciarską. W dodatku każdy startuje w swoim czasie, zatem nigdy nie wiadomo, czy ktoś po tobie nie pobije twojego wyniku.

Chcesz czegoś szybszego? Jest sprint, w którym strzelania są tylko dwa, za to nie wiadomo ile będzie kosztowało pudło. Za każde musisz bowiem przejechać rundę karną. Za krótko? Po sprincie czeka cię bieg pościgowy, w którym zawodnicy startują w odstępach wynikających z poprzedniego wyścigu i na żywo widać kto jest pierwszy, a kto ostatni.

Do tego masz bieg masowy, w którym najlepsi walczą ramię w ramię. Strzelając kątem oka widzą, czy ich rywal do medalu trafił czy nie. Wielka presja i bezpośrednia rywalizacja. A do tego jeszcze sztafety, w których po pudle musisz dobrać dodatkowy nabój. Jeden słabszy zawodnik może zaprzepaścić wysiłek pozostałych.

Po prostu zimowy sport idealny.

Fantastycznie biegasz, ale nie potrafisz strzelać? Nie masz szans. Rewelacyjnie trafiasz do celu, ale narty sprawiają ci kłopoty? Też nie dasz rady. Ani Justyna Kowalczyk, ani Renata Mauer-Różańska nie zdobywałyby medali w biathlonie. Potrzebne jest idealne wyważenie umiejętności.

Perfekcyjny jest też w biathlonie balans między losowością a stałą hierarchią. Z jednej strony zawody może wygrać absolutnie każdy. To jest to, czego nie ma w saneczkarstwie, narciarstwie dowolnym czy hokeju. Nie spudłujesz w biegu indywidualnym i możesz zakręcić się wokół naprawdę wysokiej lokaty. Przykład? Proszę bardzo.

Nie dalej jak wczoraj medal wywalczyła Bułgarka. Jeden z ekspertów od biathlonu nie wymienił jej w gronie… czterdziestu kandydatek do sprawienia niespodzianki. Była w ósmej dziesiątce klasyfikacji Pucharu Świata, a dotąd jej wielkim sukcesem było znalezienie się w czołowej czterdziestce:

Jednocześnie przy takiej losowości nie brak miejsca na zawodników, którzy wygrali naprawdę wiele zawodów. Ich królem jest oczywiście Ole Einar Bjørndalen, który zdobył czternaście medali na igrzyskach, z czego osiem złotych. Zupełnie inaczej jest chociażby w golfie, w którym na pięćdziesiąt zawodów PGA Tour w zeszłym roku mieliśmy… trzydziestu pięciu różnych zwycięzców.

Biathlon wyróżnia się także zróżnicowaniem geograficznym. Nie ma tu dominacji Niemców, jak w saneczkach, Norwegów jak w biegach czy Austriaków i Szwajcarów w narciarstwie alpejskim. Medale olimpijskie zdobywały w nim dotąd aż dwadzieścia cztery kraje, w tym Słowacja, wspomniana Bułgaria, Kazachstan, Polska czy Chorwacja.

Jest to sport ciekawy niezależnie od tego czy startują w nim i akurat zajmują czołowe miejsca Polacy, czy też nie. Obojętnie czy to igrzyska, czy Puchar IBU. Ten sport można oglądać z wyłączonym dźwiękiem. No właśnie. Od zwykłego biathlonu, nawet bez komentarza, lepsza jest jednak tylko jedna zimowa konkurencja. Biathlon z Tomaszem Jarońskim i Krzysztofem Wyrzykowskim.

Rola dwóch ekspertów pracujących przez lata wspólnie dla Eurosportu dla popularyzacji tego sportu jest nieoceniona. Potrafili przestawiać go milionom Polaków w niezwykle interesującej formule. W sumie to trochę… bez sensu. Najlepsi komentatorzy wyznaczeni zostali do najlepszego sportu. Gdyby dostali kombinację norweską lub narciarstwo dowolne, pewnie pokochalibyśmy te dyscypliny. A tak sprawili po prostu, że najciekawszy sport stał się jeszcze ciekawszy.

2. Skoki narciarskie

Oczywiście polscy kibice stawiają je na zdecydowanie pierwszym miejscu, ale musimy spróbować spojrzeć obiektywnie. To jeden z najwspanialszych sportów świata. Jeżeli w egzotycznych krajach ogląda się jakieś dyscypliny na zimowych igrzyskach, to najczęściej w pierwszej kolejności są to skoki.

W Brazylii srebro Tomasiaka widziało dziewięć milionów ludzi:

 

Zawodnicy przekraczają niewyobrażalne bariery. W sumie nie ma chyba sportu, w których uczestnicy dokonywaliby tak niebezpiecznych rzeczy. Lecieć w wiele metrów nad ziemią, z prędkością ponad stu kilometrów na godzinę przez sto metrów? To już wyzwanie.

A przecież to nie wystarczy. Trzeba to zrobić stylowo. Tak ekwilibrystyczną czynność należy wykonać elegancko, lądując telemarkiem, by przypodobać się sędziom.

Połączenie elegancji z kompletnym szaleństwem. Każdy z nas próbując swoich sił choćby na skoczni trzydziestometrowej, połamałby nogi. Skoczkowie realizują coś, co jest marzeniem ludzkości od zarania dziejów. Oderwać się  od ziemi i szybować, patrząc na resztę z góry, jak ptak.

Pozostaje nam tylko cieszyć się, że po Małyszu przyszedł Stoch, a teraz po nim Tomasiak sprawił nam olbrzymią niespodziankę zdobywając medal jako najmłodszy zimowy polski olimpijczyk w historii.

3. Łyżwiarstwo szybkie

Tu pierwsza niespodzianka. Zarówno koledzy z redakcji, jak i czytelnicy umieszczają łyżwiarstwo szybkie nawet wyżej, niż oczekiwałem, bo aż na podium.

Tu zaletą jest wielka wymierność. Każdy przemierza ten sam dystans, a decydują setne sekundy. Jest to także sport, który nie wymaga ani gór, a ani śniegu. W Polsce jest przecież wspaniały tor w Tomaszowie Mazowieckim. Są też odkryte obiekty w Warszawie i Sanoku. W Zakopanem, co prawda z problemami, ale powstaje nowa kryta hala. Małe tory są też w Elblągu i Lubinie, zatem praktycznie każdy Polak ma jakieś miejsce do treningu w akceptowalnej odległości od domu.

Jest to też sport, w którym nie ma wielkiej dominacji Europy. Oczywiście potęgą jest Holandia. Jednak złoto zdobywają także często Amerykanie, Kanadyjczycy czy Japończycy. Osiągane prędkości są imponujące. Sięgają nawet sześćdziesięciu kilometrów na godzinę.

Ważny jest start, ale też odpowiednia pozycja, kontrola równowagi, a przede wszystkim nabieranie prędkości na zakrętach, dzięki którym wygrywa się zawody.

Polska zaczyna odgrywać ważną rolę w tym sporcie. W ostatnich pięciu sezonach zaliczyliśmy kilkadziesiąt (!) podiów w Pucharze Świata w łyżwiarstwie szybkim, z czego większość w konkurencjach olimpijskich.

Wszyscy pamiętamy też legendarny występ Zbigniewa Bródki:

4. Narciarstwo alpejskie

Kwintesencja zimowych igrzysk. Masz wielką górę – zjedź z niej jak najszybciej. Coś dla każdego. Możesz nie zakręcać prawie wcale, jak w zjeździe, troszeczkę – jak w supergigancie, dużo – w slalomie gigancie i bardzo dużo w slalomie.

Piękne widoki, gigantyczne prędkości, wyborny styl jazdy. Przede wszystkim jest to jednak sport, który może uprawiać każdy z nas. Po obejrzeniu transmisji z igrzysk chce się złapać za deski i jechać na najbliższy stok, by kręcić carvingowe zakręty jak gwiazdy z telewizji.

Jeden z niewielu sportów zimowych, który jeszcze przyjemniejsze niż do oglądania, jest do uprawiania.

Wady? Trochę zbyt duża dominacja krajów alpejskich i Stanów Zjednoczonych. I kolejność startu, która jest często niezrozumiała dla niedzielnych kibiców. Praktycznie zawsze po najlepszych jedzie jeszcze kilkudziesięciu outsiderów. Niby można się cieszyć z medalu, ale właściwie ktoś jeszcze teoretycznie może nam go odebrać.

W Pucharze Świata zdarzały się sensacyjne występy zawodników z końcowymi numerami startowymi. Jednak mimo wszystko psuje to napięcie. To tak, jakby po czołowej dziesiątce w skokach narciarskich trzeba było jeszcze czekać na zawodników spoza pierwszej trzydziestki. Niestety, inaczej się nie da. Stan trasy po przejeździe wszystkich uczestników byłby katastrofalny i wypaczałby wyniki.

5. Short track

Ze względu na klasykę i historię wyżej stawiamy obecne od zawsze na igrzyskach łyżwiarstwo szybkie. Jednak widowiskowość i spektakularność short tracku stawia go w czołowej piątce sportów zimowych.

Ma to, czego nie mają tradycyjne panczeny, czyli walkę wręcz. Nie jedziesz po swoim torze, oddzielony od rywala, spokojnie walcząc tylko z lodem i czasem. Ramię w ramię przepychasz się z przeciwnikiem. I to nie z jednym. Z czterema, a nawet… sześcioma na raz!

Może trochę zbyt losowy? Może nieco zbyt niesprawiedliwy? Pewnie tak. Ale wskażcie mi inny sport, w którym złoto można zdobyć w taki sposób:

 

6. Hokej na lodzie

Hokej to taka zimowa piłka nożna. To jedyna prawdziwie bezpośrednia dyscyplina drużynowa uprawiana poza letnimi igrzyskami. Mamy tu prawdziwą współpracę wielu graczy reprezentujących swój kraj.

Wyśmienita technika jazdy, walka wręcz, taktyka, szybkość, efektowne zagrania i kosmiczne interwencje bramkarzy. Za to kochamy hokej. Na igrzyskach po latach perturbacji znów możemy śledzić składy z udziałem zawodników najlepszej ligi świata – NHL.

Gole, dogrywki, rzuty karne, wykluczenia, bijatyki. W letnich sportach się to zdarza. Jednak żaden inny zimowy nie ma tego, co hokej.

Wady? Trochę zbyt duża przepaść między potęgami a średniakami. My na igrzyska chyba już nigdy nie pojedziemy. Najważniejszy problem to jednak krążek. Często po prostu go nie widać.

7. Curling

To nie miało prawa się udać. Faceci i kobiety na zmianę puszczają czajniki po lodzie, a koledzy z drużyny szczotkują miotłami. Kto będzie bliżej celu – ten wygrywa. Ktoś, kto próbował zareklamować curling Międzynarodowemu Komitetowi Olimpijskiemu trzydzieści lat temu miał niezwykle trudne zadanie. Ale udało mu się i dzięki temu mamy najdziwniejsze z możliwych zawodów olimpijskich.

Curling można tylko kochać albo nienawidzić. Głosujący umieszczali go prawie wyłącznie albo w ścisłej czołówce, albo na samym końcu. Na pierwszy rzut oka pewnie nie porywa. Ale gdy da się mu szansę, nie można się już oderwać.

Każdy kamień jest ważny. Każda osoba w drużynie ma swoją rolę. Każdy błąd rodzi konsekwencje, ale jednocześnie wybitne zagrania potrafią odwrócić sytuację w końcówce. Niezwykle duże znacznie ma też taktyka. Trzeba planować na wiele zagrań do przodu i przewidywać, co zrobi rywal. Przykład z wczoraj:

Nikogo do oglądania curlingu żadnymi argumentami nie przekonam. Mam zatem wiadomość dla tych, którzy go uwielbiają: jest was bardzo wielu.

Polacy też się rozwijają – grali nawet w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk. Przyszłość tego sportu w naszym kraju rysuje się coraz lepiej. Po wielu latach kompletnej katastrofy organizacyjnej udało się w końcu doprowadzić do powstania nowej Polskiej Federacji Klubów Curlingowych, która została członkiem światowego związku i jest uznawana przez ministerstwo.

8. Snowboard

Tu mamy pewien problem definicyjny, bo na snowboard składają się zarówno konkurencje freestyle’owe uprawiane na pojedynczej desce, jak i zawody o charakterze alpejskim. Trudno wydać im jedną ocenę.

Slopestyle to jazda po rampach i skoczniach. Big air to skok na olbrzymiej rampie. W half-pipie chodzi o zjazd rynną i wykonywanie trików na jej brzegach. Jeżeli ktoś na co dzień nie interesuje się tym sportem, to trzeba przyznać, że trudno mu oceniać poszczególnych zawodników i można ekscytować się jedynie efektownością przejazdu. Dla zwykłego polskiego kibica… zapewne trochę to nudne, bo nie do końca wiadomo, co się właściwie dzieje.

Co innego slalom gigant równoległy i przede wszystkim cross. W pierwszym dwóch uczestników zjeżdża równolegle do siebie po stoku na czas. Drugi jest jeszcze bardziej efektowny. Czterech uczestników ramię w ramię walczy na specjalnie przygotowanym torze. To te dwie konkurencje wybiły snowboard na dość wysokie miejsce w rankingu.

9. Biegi narciarskie

Najbardziej klasyczna z klasycznych dyscyplin. Masz narty i biegniesz. Kto pierwszy ten lepszy. Żadnych kombinacji, ocen za styl, udziwnień. Trochę długawe, szczególnie maratony, ale jak komuś to nie pasuje, to dla niego wprowadzono sprinty, w których wszystko załatwione jest w kilka minut.

Olbrzymia tradycja, historia i sport dość powszechnie uprawiany w bardzo wielu krajach. U nas zdecydowanie mniej popularny, niż skłaniałyby do tego okoliczności pogodowo-geograficzne. Choć trwająca zima pokazuje, że można go uprawiać prawie wszędzie.

Mimo tego wszystkiego, pozycja w rankingu jest dość niska. Dlaczego? Może chodzić o nużącą dominację nacji z północy Europy. W obecnej klasyfikacji Pucharu Świata Norwegowie zajmują trzy pierwsze miejsca, a w czołowej dziewiątce jest ich sześciu. Na osiemnaście zawodów wygrali w tym sezonie… szesnaście.

Wśród kobiet w dziesiątce są trzy Szwedki, dwie Finki i dwie Norweżki. Te nacje wygrały piętnaście z osiemnastu zawodów, a statystykę popsuła im tylko Amerykanka Jessie Diggins.

Kiedyś w przełamaniu tego trendu pomagała Justyna Kowalczyk. Dziś nie mamy zawodników na jej poziomie.

10. Boblseje/saneczki/skeleton

Zdajemy sobie sprawę, że to oddzielne sporty i że saneczki są organizowane przez zupełnie inną federację sportową. Jednak chodzi o ranking dla niedzielnego kibica, więc nie ma sensu ich dzielić. Wiadomo o co chodzi. Zjeżdżamy po lodowym torze.

Zawody są dość szybkie, zdarzają się efektowne wypadki i kraksy, walka często jest zacięta nie tylko do setnej, ale wręcz do tysięcznej części sekundy. Każda z trzech dyscyplin ma swoje zalety.

  • Saneczkarstwo – każdy z nas je kiedyś uprawiał. Każdy zjechał na sankach może nie po torze, ale z mniejszej lub większej górki. Polewaliśmy trasy wodą by zamarzła, wsiadaliśmy w kilka osób, ale stu na godzinę jak olimpijczycy raczej nie przekraczaliśmy.
  • Skeleton – sanki dla wariatów. Jedziemy lodowym torem, tyle że głową w dół!
  • Bobsleje – bolidy, w których kilka osób razem pędzi na złamanie karku. No właśnie. Dotąd było to zawsze kilka osób, ale od poprzednich igrzysk w programie są też kobiece monoboby jednoosobowe.

Bobsleje pozwalają na wykazanie się zimą wielu lekkoatletom, którzy przydają się przy pchaniu boba. Do tego dochodzi oczywiście historia jamajskich sportowców, którzy od trzydziestu lat na przekór temu, że w ich kraju śnieg nie pada, próbują się w tej dyscyplinie.

Największą wadą tych sportów jest to, że szanse mają praktycznie tylko kraje posiadające tor lodowy. Odpychająca jest też dominacja Niemców. W Pekinie zdobyli dziewięć z dziesięciu możliwych złotych medali.

W tym kontekście trzeba tym bardziej docenić świetne szóste miejsce polskich saneczkarek. O ich problemach pisał Sebastian Warzecha.

11. Narciarstwo dowolne

Przechodzimy do strefy dyscyplin, przy których potrafią usnąć nawet pasjonaci igrzysk. Niby wszystko się zgadza. Nowoczesny i efektowny sport, ukłon w kierunku młodzieży. Tyle, że nikogo nie pociąga. Trochę jak breakdance na letnich igrzyskach.

Problem w tym, że wszystkie (poza crossem) są kompletnie nieprzejrzyste dla przypadkowego kibica. Half-pipe, slopestyle i big air to te same konkurencje, co w przypadku snowboardu, tyle że na nartach.

Aerials to ekwilibrystyczne skoki akrobatyczne. W Pekinie zdominowali je Chińczycy, którzy po prostu trenują gimnastykę, a jak się już porządnie wyuczą, to dopina się im narty i każe skakać na nich. Plotka głosi, że nie za bardzo nawet potrafią jeździć na deskach.

Jazda po muldach to już w ogóle pomieszanie z poplątaniem. Jeździsz po stoku, który wygląda jak w typowym polskim ośrodku narciarskim, to znaczy – jest nieutrzymany. W środku zjazdu wykonujesz skok wokół swojej osi. Do tego mierzą ci czas. Ale on się właściwie prawie nie liczy.

Pasuje na X-Games, ale czy na igrzyska olimpijskie?

12. Łyżwiarstwo figurowe

Przepraszamy wszystkie mamy, babcie, ciocie, siostry i kuzynki. Łyżwy figurowe to pewnie dla was wspaniała rozrywka. Uwielbiacie to oglądać. To często jedyna dyscyplina, podczas której zasiadacie w czasie zimowych igrzysk z wypiekami na twarzy przed telewizorem.

No ale dajcie spokój. Jesteśmy w stanie z przymrużeniem oka uznać, że to w ogóle sport, ale właściwie nie da się tego oglądać. Albo nie dałoby, gdyby nie komentarz. Przemysław Babiarz robi wszystko co może, by zarazić widownię swoją pasją do łyżwiarstwa. Pani Halina Gordon-Półtorak cudownie tłumaczy wszelkie zawiłości regulaminowe. Gdyby taki ekspert był dostępny w każdym sporcie, świat byłby piękniejszy.

Łyżwiarstwo figurowe byłoby pewnie ostatnie w rankingu, gdyby nie zmiany. Nowy system punktacji powoduje, że wszystko jest znacznie bardziej przejrzyste niż dawniej, gdy wydawało się, że oceny sędziowskie odzwierciedlają wyłącznie to, kto więcej zapłacił.

Ilia Malinin wykonuje zakazane niegdyś salto

13. Kombinacja norweska

To ten przykład, gdy mieszanie dwóch sportów przyniosło defekt genetyczny. Nie, nie i jeszcze raz nie. Teoretycznie same skoki narciarskie są w ścisłej czołówce. Biegi to też fajny sport. Jednak ich połączenia kompletnie nie przemawia do publiczności.

Znacie kogoś, kto dla przyjemności włączył sobie kombinację norweską? Sport niszowy, który niestety nie porywa tłumów.

14. Skialpinizm

Od tego roku na igrzyskach znalazł się też skialpinizm, nazywany także narciarstwem wysokogórskim. Ponieważ nikt normalny nigdy tego nie oglądał, na razie musi być na końcu. Jednak obiecujemy, że obejrzymy zawody w Bormio i zweryfikujemy naszą opinię. Biorąc pod uwagę, kto jest na wyższych miejscach, skialpinizm może bez większych problemów podskoczyć w rankingu.

***

Każdy sportowiec uprawiający sport, szczególnie olimpijski, powinien spotykać się z wyrazami szacunku i uznania. Niezależnie od tego, czy zajmuje pierwsze, czy ostatnie miejsce w zawodach. To, że łyżwiarstwo figurowe, kombinację norweską czy skiaplinizm umieszczamy na końcu listy nie oznacza, że nimi gardzimy. Ktoś musi znaleźć się na ostatnim miejscu.

Ja nie usunąłbym żadnego sportu z igrzysk. Chętnie oglądam nawet te, które umieściłem na ostatnich miejscach. Dziś po prostu bawimy się w ocenę, które z nich są najciekawsze dla zwykłego kibica. Zmiany regulaminowe mogą sprawić, że dana dyscyplina stanie się znacznie bardziej interesująca.

Tak było choćby z pięciobojem nowoczesnym na letnich igrzyskach, który z jednego z najmniej ciekawych stał się wyjątkowo atrakcyjny.

CZYTAJ WIĘCEJ O ZIMOWYCH IGRZYSKACH OLIMPIJSKICH NA WESZŁO:

Fot. Newspix.pl

11 komentarzy
AbsurDB

Kocha sport, a w nim uwielbia wyliczenia, statystki, rankingi bieżące i historyczne, którymi się nałogowo zajmuje. Kibic Górnika Wałbrzych.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Boks

Agnieszka R. oskarżona! Była mistrzyni świata stanie przed sądem

Maciej Piętak
7
Agnieszka R. oskarżona! Była mistrzyni świata stanie przed sądem
Reklama
Reklama