Górnik balansował na burcie. Przez karne przedziera się dalej!

Antoni Figlewicz

27 października 2026, 23:41 • 5 min czytania 1

Reklama
Górnik balansował na burcie. Przez karne przedziera się dalej!

Kolejny ekstraklasowicz za burtą, ale tutaj mowy o sensacji nie ma, tym bardziej, że innej opcji w meczu dwóch ekstraklasowiczów nie było. Niedawny lider najwyższej klasy rozgrywkowej i zarazem zdobywca ostatniego Pucharu Polski w rzutach karnych rozprawił się z, nie boimy się tego słowa, rewelacją tego sezonu. Piast Gliwice przyzwyczaił nas już na przestrzeni ostatnich tygodni do dobrej postawy, ale na ekipę Górnika to nadal troszeczkę za mało. Choć faktycznie mówimy o różnicy w skali maluteńkiej, w dodatku na tle meczu przez długi czas niezbyt przyjemnego w odbiorze.

Reklama

W lidze, nieco ponad tydzień temu, w meczu obu tych zespołów mieliśmy remis. Piast pojechał do Zabrza, musiał się trochę wysilić w obronie, ale ostatecznie wytrwał z punktem na koncie mimo bardziej licznych akcji zaczepnych rywali. Tym razem Gliwiczanom przyszło grać na własnym boisku i warunki były trochę inne. Znów jednak dostaliśmy całkiem wyrównane widowisko z nieznacznym tylko wskazaniem na jedną ze stron.

Problem w tym, że dziewięćdziesiąt minut tego meczu mogliby pokazywać za karę w Guantanamo. Ciekawa i naprawdę emocjonująca była dopiero dogrywka…

Puchar Polski. Piast – Górnik 0:0 k. 1:3. Mecz trudny dla trzech stron

Że oglądało się kiepsko, to jedna kwestia. Kiepsko się też jednak grało i jednym, i drugim. Odnotowujemy jednak, że choć w pierwszej połowie trudno było wskazać stronę wyraźnie bliższą wygranej, to Zabrzanie mieli lepsze okazje od gospodarzy. W 19. minucie po chwili zamieszania sytuacyjna piłka spadła na nogę Kubickiego, który pomylił się nieznacznie. Nieco później skórę Gliwiczan musiał ratować Gril, który zachował przytomność umysłu po zbyt krótkim podaniu od Lewickiego i zdołał jeszcze rzucić się pod nogi Prekopa. Obie te sytuacje zrodziły się jednak z przypadku, a poza nimi Piast nie pozwolił na wiele.

Stąd pewnie szybka – i jak się wydaje także potrzebna – decyzja trenera Gasparika o wymienieniu aż trzech piłkarzy już w przerwie. Po 45 minutach z boiskiem pożegnali się na dobre Prekop, Chłań i Ikia Dimi, którzy ustąpili miejsca grającym ostatnio od pierwszej minuty przeciwko Widzewowi – Lisethowi, Federico i Inoussie. Z nowymi siłami Górnik przejął inicjatywę. W pamięć zapadła nam akcja Federico, który zakończył swój mały rajd zablokowanym strzałem. W rywala trafił też Inoussa, któremu Federico dogrywał w polu karnym. A Liseth? On sprawdził formę Grila przy bliższym słupku, a poza tym, jak to Liseth, walczył za trzech i parokrotnie dawał się we znaki stoperom Piasta. Piasta, który nie chciał realizować scenariusza z poprzedniego meczu obu zespołów i próbował nękać defensywę Górnika szybkimi atakami.

Reklama

Próbował, bo wychodziło tak sobie. Z korzyścią taką, że udawało się w ten sposób oddalić zagrożenie od własnej bramki. Mieliśmy więc drużynę kontrolującą grę, drużynę dobrze na tę kontrolę odpowiadającą i wszystkich tych, którzy postanowili obejrzeć to spotkanie – każda z tych trzech stron zaliczyła ciężki wieczór.

Ntamack strzela w aut, Liseth podaje sam do siebie

Co nie znaczy, że nie było momentów, które widowisko urozmaiciły. Na kwadrans przed końcem regulaminowego czasu gry piłkę na nodze w doskonałej okazji miał Ntamack. Napastnika Piasta dobrym podaniem obsłużył Sanca, linię spalonego złamał Janicki i wystarczyło już tylko pokonać Loskę. Proste? Nie, gdzie tam, absolutnie nie. Ntamack strzelił tak, że piłka zamiast w światło bramki powędrowała za linię boczną.

Kilka chwil później działo się już w polu karnym Piasta. Długie podanie od Bochniewicza przyjął Liseth, ale był w tym wszystkim osamotniony. Wrócili rywale, robiło się gęsto – szukał Norweg opcji podania. Wyszło mu z tego jednak podanie do… niego samego – klepką wspomógł piłkarza Górnika wracający za akcją Boisgard, a Liseth niewiele się namyślając strzelił i pokonał Grila. Wszystko to jednak po tym, jak sędziowie dopatrzyli się spalonego jeszcze przy podaniu Bochniewicza.

Był to jednak ten fragment spotkania, w którym działo się zdecydowanie najwięcej. W 81. minucie słupek uratował Zabrzan po mocnym strzale Boisgarda i – tak się wydaje po powtórkach – interwencji Loski. Nic jednak nie było w stanie uratować nas przed dogrywką.

Reklama

Daremna dogrywka. Górnik potrzebował rzutów karnych

Wielu podchodzi do dogrywek z dużą rezerwą i po takich dziewięćdziesięciu minutach też byliśmy pełni obaw. Mogli się dziś w sumie umówić nie na cały mecz, a na serię jedenastek i nie truć ludziom dupy. Rzeczywistość okazała się jednak bardzo łaskawa. W ostatecznym rozrachunku dostaliśmy bowiem dodatkowych trzydzieści minut, które gola nie przyniosły, ale miały swoją temperaturę i w końcu zapewniły nam więcej rozrywki.

Blisko szczęścia był Sanca, który po dośrodkowaniu Limy strzelał na bramkę Loski głową, ale przycelował tak sobie. Bramkarz Górnika dobrze się przesunął, pojawił się akurat tam, gdzie padł strzał piłkarza Piasta. Zabrzanie też mieli swoją niezłą szansę, kiedy jak z armaty sieknął Urbański. Wówczas wykazał się po raz kolejny Gril, który mocny strzał złapał bardzo pewnie. Najlepiej wyglądała jednak okazja, którą zmarnował obsłużony przez Urbańskiego doskonałym zagraniem Antiste. Strzał był, jak na dobrą pozycję, dosyć słaby, ale nie odbiera to zasług Grilowi, który zrobił to, co do niego należało. Tak jak parę minut później Loska, który na rzut rożny sparował próbę Vallejo. Działo się więc, dogrywka oddała tym, którzy postanowili na przekór wszystkiemu do niej doczekać.

A ostatnim jej głośnym akordem była bomba, którą w słupek bramki Piasta posłał Zmrzly – kawał strzału, który potwierdził tylko, że to nie było zmarnowane pół godziny. Gole jednak po w sumie dwóch godzinach gry nie padły, więc musieliśmy uzbroić się jeszcze w odrobinę cierpliwości i poczekać na karne. Te znów stawiały w rolach głównych Grila i Loskę.

Bramkarz gospodarzy zaczął z wysokiego C, wyłapując jedenastkę Urbańskiego. Na mocną odpowiedź nie miał okazji Loska, bo Łabojko… po prostu podał mu piłkę, próbując czegoś na kształt klasycznej „panenki”. Dopiero trzeci karny, Janickiego, znalazł drogę do bramki, ale efektownością swojego uderzenia obrońca Górnika nie przebił podchodzącego do piłki chwilę później Ntamacka. Napastnik Piasta wziął króciutki rozbieg i pokonał Loskę właściwie „z kroka”.

Reklama

Okazało się jednak, że to był jedyny rzut karny, z którego Gliwiczanie zrobili dobry użytek. Później Loska obronił strzał Vallejo, a na sam koniec na wiwat, wysoko nad poprzeczką, załadował Rivas. Tym samym Górnik przedarł się do kolejnej rundy Pucharu Polski i nadal może liczyć na obronę tytułu. Co nie znaczy, że ten mecz zaliczy do udanych.

Piast Gliwice – Górnik Zabrze 0:0 k. 1:3

Fot. Newspix

1 komentarz
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

To była katastrofa! Piłkarz Piasta zmarnował karnego w absurdalny sposób [WIDEO]

Wojciech Piela
1
To była katastrofa! Piłkarz Piasta zmarnował karnego w absurdalny sposób [WIDEO]
Piłka nożna

GKS i Motor odpadają! Górnik gra dalej! Kowal, Białek i Domagała po Pucharze Polski

Wojciech Piela
0
GKS i Motor odpadają! Górnik gra dalej! Kowal, Białek i Domagała po Pucharze Polski

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

To była katastrofa! Piłkarz Piasta zmarnował karnego w absurdalny sposób [WIDEO]

Wojciech Piela
1
To była katastrofa! Piłkarz Piasta zmarnował karnego w absurdalny sposób [WIDEO]
Piłka nożna

GKS i Motor odpadają! Górnik gra dalej! Kowal, Białek i Domagała po Pucharze Polski

Wojciech Piela
0
GKS i Motor odpadają! Górnik gra dalej! Kowal, Białek i Domagała po Pucharze Polski