Radomiak wyleciał z pucharu! Avia gra dalej po wielkiej kontrowersji

Marcin Długosz

29 października 2026, 15:19 • 5 min czytania 8

Reklama
Radomiak wyleciał z pucharu! Avia gra dalej po wielkiej kontrowersji

Trwa fatalna passa Johna Carvera w roli trenera Radomiaka Radom. Anglik doznał czwartej porażki w czwartym meczu na czele tego zespołu. Ekstraklasowicza z Pucharu Polski wyrzuciła drugoligowa Avia Świdnik, która wygrała 2:1 po dogrywce. Tych dodatkowych 30 minut jednak by nie było, gdyby nie kontrowersyjna decyzja sędziowska z samej końcówki.

Reklama

Carver poszukiwał przełamania

Dotychczasowa przygoda angielskiego trenera z Radomiakiem nie była zbyt udana. W Ekstraklasie zespół pod jego wodzą poniósł komplet porażek, kolejno 2:3 z Motorem Lublin, 0:1 z Wisłą Płock oraz 3:4 z Pogonią Szczecin. To ostatnie spotkanie wywołało też mnóstwo kontrowersji, z zachowaniem Ibrahimy Camary na czele, który po otrzymaniu czerwonej kartki, a potem jeszcze uderzeniu Darko Czurlinowa został ukarany półrocznym zawieszeniem we wszystkich rozgrywkach!

Na papierze wyjazd do drugoligowca przy okazji Pucharu Polski wyglądał na idealną okazję do przełamania się. Avia zajmuje 12. miejsce w tabeli Betclic 2. Ligi, ale w pucharze już w poprzedniej edycji pokazała, że potrafi sobie radzić z wyżej notowanymi rywalami. Doszła aż do ćwierćfinału i dopiero po dogrywce przegrała tam z Rakowem Częstochowa, wcześniej wyrzucając za burtę Polonię Bytom czy Ruch Chorzów.

Jeden celny strzał w pierwszej połowie, ale skuteczny

Pierwsze minuty spotkania w Świdniku upływały dość spokojnie. Aż nadeszła 13. minuta i Radomiakowi przed oczami stanęły przez chwilę wszystkie demony. Dave Assuncao zgrał piłkę Szymonowi Kamińskiemu, który z bliska pokonał Bartłomieja Gradeckiego. Sędzia Damian Krumplewski słusznie jednak trafienia nie uznał, bowiem strzelec znajdował się na spalonym.

Ten ostrzegawczy zimny prysznic dobrze zrobił drużynie z Ekstraklasy. Na chwilę nieco odsunęła Avię od swojego pola karnego, a w 25. minucie objęła prowadzenie. Elves Balde dośrodkował z rzutu rożnego, a Abdoul Tapsoba oddał strzał głową stojąc na wysokości bliższego słupka i strzelił gola.

Reklama

Drużyna ze Świdnika jednak się nie poddała, a w jej barwach wyróżniał się zwłaszcza Andrij Remeniuk. Ukrainiec był aktywny pod bramką Radomiaka, po strzale z dystansu „upolował” nawet poprzeczkę. Próbował także z rzutu wolnego podyktowanego dla gospodarzy w pobliżu pola karnego gości, ale uderzenie zablokował Tapsoba.

Do przerwy Radomianie utrzymali jednobramkowe prowadzenie, które zapewnił im jedyny celny strzał w pierwszych 45 minutach na stadionie Avii. Drugoligowiec częściej utrzymywał się przy piłce i aktywniej szukał pozycji strzałowych, ale miał ogromny problem z precyzją, przez co Gradecki nie musiał się niepokoić.

Reklama

Kryspin Szcześniak z fatalną kontuzją

Druga połowa zaczęło się dość mocno. Najpierw minimalnie niecelnie strzelił Remeniuk, po chwili bramkarz Radomiaka musiał interweniować po uderzeniu Assuncao. W odpowiedzi Radomiak był bliski podwyższenia prowadzenia. Łukasz Jakubowski świetnie jednak interweniował dwukrotnie, w obu przypadkach po próbach Tapsoby, a dodatkowo zadania nie ułatwiły mu rykoszety.

W 55. minucie wydarzyła się bardzo przykra sytuacja. Kryspin Szcześniak bez kontaktu z rywalem upadł na murawę walcząc o piłkę, a po chwili złapał się za kolano. Po reakcji piłkarza zespołu z Radomia widać było, że bardzo cierpi, dodatkowo opuścił boisko na noszach. Carver musiał dokonać zmiany, a teraz trzeba poczekać na diagnozę, ale niestety wyglądało to fatalnie.

Reklama

W kolejnych fragmentach gry Avia wciąż kręciła się w pobliżu pola karnego Radomiaka, ale nie wystarczało jej mocy, żeby przejść do konkretów. Dość powiedzieć, że na tym etapie gry zespół ze Świdnika miał czternaście oddanych strzałów, z czego tylko jeden był celny. A goście na kwadrans przed końcem mogli i powinni zamknąć sprawę, jednak Manu w sytuacji sam na sam z Jakubowskim trafił tylko w poprzeczkę.

Kontrowersyjny karny i wyrównanie

Avia do samego końca ambitnie probowała coś wskórać i opłaciło jej się to w 90. minucie. Nie zabrakło jednak kontrowersji. Marcin Pigiel przewrócił się w polu karnym po starciu z Kacprem Karaskiem i sędzia początkowo pokazał piłkarzowi drugoligowca żółtą kartkę za symulację. Został jednak wezwany do analizy VAR i po dłuższym zastanowieniu zmienił swoją decyzję.

Żadna powtórka telewizyjna nie wykazała klarownie, że Karasek faktycznie kopnął Pigiela. Co więcej, sam rzekomo poszkodowany nie miał nawet specjalnych pretensji, że jego zachowanie zakwalifikowano jako udawanie. Tym niemniej po podejściu do monitora arbiter uznał, że faul faktycznie miał miejsce. Kartkę za symulację anulował, a jednocześnie podyktował rzut karny dla gospodarzy. Gradeckiego z jedenastu metrów pokonał Grzegorz Aftyka i w takich okolicznościach doszło do dogrywki.

Reklama

Z samego przebiegu meczu można to uznać za sprawiedliwie, bo zespół ze Świdnika na pewno nie odstawiał od Radomiaka. Z perspektywy telewizyjnej nie da się jednak ze stuprocentową pewnością powiedzieć, że rzut karny został przyznany Avii faktycznie słusznie.

Avia górą po dogrywce

Dogrywka długo nie była szczególnie interesująca. Ale w 114. minuta wydarzyła się sytuacja, która ostatecznie rozstrzygnęła ten mecz. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego najlepiej przed bramką Gradeckiego zachował się Kacper Wełniak, który z bliska trafił na 2:1. Wykorzystał słabe krycie Ronaldo Lumungo, który chwilę wcześniej zmarnował dobrą sytuację. Saotomejczyk zdecydowanie się nie popisał, dokładając jeszcze okropne pudło w doliczonym czasie gry.

Niespodzianka ostatecznie stała się faktem. Avia wyeliminowała Radomiaka, pokonując go 2:1 po dogrywce. Z perspektywy całego meczu nie można powiedzieć, że ten wynik jest niezasłużony. Drugoligowiec oddał więcej strzałów i był zdecydowanie aktywniejszy od gości, które swoje korzystne sytuacje na ogół marnowali.

Reklama

Na wszystkim cieniem kładzie się jednak sytuacja z 90. minuty. Biorąc pod uwagę to, co widzieliśmy w transmisji, Radomiak ma prawo czuć się pokrzywdzony. A Carver nawet wkurzony, bo w czwartym meczu na ławce radomskiej drużyny doznał czwartej porażki, dodatkowo w takich okolicznościach.

Pogrom Ekstraklasy w Pucharze Polski

W 1/8 finału Pucharu Polski są na razie tylko cztery drużyny z Ekstraklasy – Górnik Zabrze, Raków Częstochowa, Wisła Płock oraz Jagiellonia Białystok. Do tego grona spośród Ekstraklasowiczów mogą dołączyć jeszcze tylko Korona Kielce i Śląsk Wrocław, o ile pokonają na wyjeździe Polonię Warszawa oraz Odrę Opole. Szykuje się wyjątkowy sezon z potencjałem na niespodziankę.

Reklama

Avia Świdnik – Radomiak Radom 2:1 pd. (0:1, 1:1)

0:1 – Tapsoba 25′

1:1 – Aftyka 90+5′ (k.)

2:1 – Wełniak 114′

Fot. Newspix

Reklama
8 komentarzy
Marcin Długosz

Serie A, Serie B, Włosi w europejskich pucharach - kocha wszystko, co spod znaku calcio. Za Milanem przemierzył sporo kilometrów, kocha zapach San Siro i będzie płakał przy wyburzeniu (które jest konieczne). Nie zapomina o starej, dobrej Ekstraklasie. Na weszlo.com i w WeszłoTV opowiada głównie o piłce włoskiej i polskiej.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Słodko-gorzkie wieści dla Pogoni. Jeden obrońca wraca, drugi ma kontuzję

Maciej Piętak
0
Słodko-gorzkie wieści dla Pogoni. Jeden obrońca wraca, drugi ma kontuzję
MLS

Lewandowski zaciął się na dobre. Krok od wyrównania niechlubnej serii

Maciej Bartkowiak
9
Lewandowski zaciął się na dobre. Krok od wyrównania niechlubnej serii

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Słodko-gorzkie wieści dla Pogoni. Jeden obrońca wraca, drugi ma kontuzję

Maciej Piętak
0
Słodko-gorzkie wieści dla Pogoni. Jeden obrońca wraca, drugi ma kontuzję
MLS

Lewandowski zaciął się na dobre. Krok od wyrównania niechlubnej serii

Maciej Bartkowiak
9
Lewandowski zaciął się na dobre. Krok od wyrównania niechlubnej serii