Duży krok Manchesteru United po podium. Profesor Bruno Fernandes

Patryk Idasiak

15 marca 2026, 17:04 • 5 min czytania 1

Reklama
Duży krok Manchesteru United po podium. Profesor Bruno Fernandes

Wiadomo, że nikt Arsenalu i Manchesteru City nie dogoni, ale w Premier League trwa walka o to, kto zajmie najniższe miejsce na podium. Po hicie kolejki bliżej jest Manchester United, który wykorzystał kiepską formę Aston Villi i wygrał 3:1. Nie zawiódł Bruno Fernandes, który ma już na koncie 16 ligowych asyst. A Casemiro nigdy nie był tak skuteczny. Matty Cash nie grał. 

Znów bez Casha

Matty Cash znów nie znalazł się w kadrze meczowej. Może nas martwić, że nabawił się urazu akurat tuż przed zgrupowaniem reprezentacji i nie będzie w grze. Polski prawy obrońca zszedł w przerwie spotkania z Chelsea. Nie dość, że bardzo słabo radził sobie tam z Garnacho i przegrywał prawie wszystkie pojedynki, to jeszcze przypałętał się uraz. Cash nie grał w Lidze Europy i do ostatniej chwili ważyło się, czy znajdzie się w kadrze na mecz z United. No i go w niej zabrakło.

Reklama

Obie ekipy walczą o to, żeby znaleźć się na koniec sezonu w TOP 5 (dodatkowe miejsce Anglia wywalczy za wyniki w pucharach z tego sezonu) i są na dobrej drodze, by to osiągnąć. Taka lokata da później grę w Lidze Mistrzów. The Villans muszą się jednak mieć na baczności, bo ostatnio ich forma gdzieś uleciała – porażka z ostatnim Wolverhampton czy remis z Leeds United oraz sromotna klęska aż 1:4 z Chelsea chluby nie przynoszą.

A za plecami czają się jeszcze właśnie Chelsea i Liverpool i dla którejś z tych ekip miejsca w Lidze Mistrzów zabraknie.

Pierwsze połowa? Raczej ziewanko

Zdecydowanie nie rozpieściły nas obie drużyny w pierwszej połowie. Zresztą, dobitnie świadczy o tym liczba celnych strzałów, która wyniosła zawrotną, niesamowitą liczbę… aż jeden. Amad Diallo uderzył głową w 22. minucie. Harry Maguire wygrał pojedynek przy rzucie rożnym, a Diallo zaczaił się na wprost bramki. Efektowną paradą popisał się jednak Emiliano Martinez.

Reklama

Tempo meczu nie było jakieś totalnie ospałe, ale na pewno brakowało klarownych sytuacji. Częściej próbował Manchester United, lecz wszystkie próby – oprócz tej Diallo – były niecelne, choć Diogo Dalot miał naprawdę dogodną pozycję. Pokazał, że lewą nogą to może co najwyżej przechodzić przez próg. Jeśli jednak kogoś mielibyśmy wyróżnić po stronie Czerwonych Diabłów, to odbiorami i wybiciami popisywał się Leny Yoro. To on też w bardzo ważnym momencie popisał się odważnym wślizgiem i powstrzymał Olliego Watkinsa.

To ewidentnie nie jest sezon napastnika Aston Villi. Cały czas kuleje jego forma, miał tylko dobry moment na przełomie grudnia i stycznia, a tak… no nie jest to ten sam Watkins. Tu też nie był. Dostał nawet idiotyczną żółtą kartkę za odkopnięcie piłki po hektarowym ofsajdzie i zmarnował dobrą szansę (tę z wślizgiem Yoro).

Chcesz asystę? To zgłoś się do Bruno Fernandesa

Żeby zdobyć bramkę wystarczył do tego po prostu precyzyjnie wykonany rzut rożny przez Bruno Fernandesa i wygrana główka Casemiro. Trzeba przyznać, że Brazylijczyk w swoim ostatnim sezonie w United zamienił się w jakiegoś snajpera, bo to już jego gol numer siedem.

Reklama

Aston Villa obudziła się dopiero po stracie bramki. Najpierw Senne Lammens obronił próbę Amadou Onany, który zrobił na zamach dwóch przeciwników, poślizgnął się, zdążył szybko wstać i oddać strzał. Warto zanotować, że to pierwszy celny w wykonaniu gościu. Na zegarze była 63. minuta. Ten drugi celny znalazł się już w siatce, choć pewnie nie zabraknie dyskusji.

Onana w ostatniej chwili się uchylił, ale znajdował na pozycji spalonej. VAR musiał rozstrzygnąć, czy przeszkadzał w tej sytuacji Lammensowi i uznał, że nie.

Reklama

Mecz się w drugiej połowie rozkręcił. Wreszcie zaczęły padać bramki. Prawdziwe „ciasteczko” posłał Bruno Ferndandes. Chcesz dobre podanie? Zgłoś się do Portugalczyka. Albo przynajmniej rusz na wolne pole, to on od razu to zauważy. I dokładnie to zrobił, znajdując Matheusa Cunhę. Ten walnął po długim i Manchester United prowadził 2:1.

A dla Fernandesa była to asysta numer 16 w tym sezonie Premier League. Rekord, który współdzielą ze sobą Kevin De Bruyne i Thierry Henry, wynosi 20. Meczów jeszcze trochę zostało, więc jest co gonić.

Reklama

W 81. minucie było już po meczu. Prowadzenie podwyższył ten, który miał trudne przetarcie w Premier League w pierwszej części sezonu, w drugiej za to wyrósł na prawdziwego jokera. Benjamin Sesko znów nie zawiódł. Fulham, West Ham, Everton i teraz Aston Villa – to przeciwnicy, którym strzelał gola po wejściu z ławki. Tym razem mocno pomogli mu przeciwnicy, którzy wręcz komediowo interweniowali w obronie, a grający za Casha Lamare Bogarde zrobił to nawet dwa razy (raczej zagrożeniem dla Polaka nie będzie).

Bruno Fernandes mógł mieć nawet hat-tricka asyst, ale tym razem Sesko nie chciał być egoistą i zamiast strzelać, próbował jeszcze szukać wbiegającego kolegi. Portugalczyk był wyraźnie zdziwiony, że jego kolega nie uderzał.

Reklama

Manchester United odskoczył od Aston Villi na trzy punkty przewagi i zdaje się być faworytem do zajęcia najniższego miejsca na podium.

Manchester United – Aston Villa 3:1

  • 53′ – Casemiro – 1:0
  • 64′ Barkley – 1:1
  • 71′ Cunha – 2:1
  • 81′ Sesko – 3:1

CZYTAJ WIĘCEJ O PREMIER LEAGUE NA WESZŁO:

Fot. Newspix

1 komentarz
Patryk Idasiak

Jeżeli akurat nie pisze o piłce nożnej, to na pewno o niej czyta lub z kimś o niej rozmawia. Człowiek paradoksów, bo z jednej strony ma zarośnięte pajęczyną, osławione zero tituli, a z drugiej... mnóstwo tituli w ostatnich latach. Co to oznacza? Że mocniej bije jego serce, gdy na bramkę strzela Kamil Grosicki lub Erling Haaland. Ten mniej znany z rodziny Idasiak. Pogadasz z nim o filmowych klasykach lub starych teleturniejach. Uważa "Lot nad kukułczym gniazdem" za najwybitniejsze dzieło w historii. Chciałby zagrać kiedyś w "Milionerach", ale paraliżuje go możliwość ośmieszenia się na pierwszym pytaniu dotyczącym kulinariów. Może się przełamie, daj mu Boże.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

La Liga

Prezes Barcelony mówi wprost: Chce Lewandowskiego na dłużej

Mikołaj Duda
3
Prezes Barcelony mówi wprost: Chce Lewandowskiego na dłużej

Piłka nożna

La Liga

Prezes Barcelony mówi wprost: Chce Lewandowskiego na dłużej

Mikołaj Duda
3
Prezes Barcelony mówi wprost: Chce Lewandowskiego na dłużej