Połowa Radomiaka w Badziewiakach, kapitalny debiut Federico [KOZACY I BADZIEWIACY]

Wojciech Górski

10 sierpnia 2026, 18:03 • 5 min czytania 7

Reklama
Połowa Radomiaka w Badziewiakach, kapitalny debiut Federico [KOZACY I BADZIEWIACY]

Rzadko zdarza się, żeby połowa zespołu lądowała w Badziewiakiach, ale gratulujemy – ta sztuka udała się właśnie Radomiakowi! Winna – nomen omen – połowa, pierwsza, z meczu z Górnikiem Zabrze. Walka o miano najgorszego była zacięta: ostatecznie Adrian Dieguez o włos wyprzedził Marcusa Haglinda-Sangre. Najlepsi? Chyba Górnicy, choć i taki Mario Garcia z Widzewa może być z siebie mocno zadowolony.

Reklama

Największym ekstraklasowym kumplem Petera Federico musi być na razie Adrian Dieguez. Obrońca Radomiaka zafundował debiutującemu w Ekstraklasie skrzydłowemu Górnika dublet, dwukrotnie „asystując” przy jego trafieniach.

Ale żeby nie było – bramki w tym wypadku były tylko wisienką na torcie. 24-latek z Madrytu pokazał, że Zabrzanie mogą mieć z niego naprawdę sporo pożytku w tym sezonie. Nominacja do grona Kozaków więcej niż zasłużona.

Reklama

Górnik na fali, Drągowski i Garcia ponieśli Widzew

Zresztą Górnik Zabrze, który dość łatwo ograł Radomiaka (gospodarze walkę nawiązali jedynie w drugiej połowie) ma najwięcej swoich przedstawicieli w gronie Kozaków. Poza Federico, który ustrzelił dublet trzeba docenić Kacpra Urbańskiego, bo coraz pewniej rozpycha się w zespole Michala Gasparika oraz Sondre Lisetha, który wyszedł w ten weekend na szpicy i pokazał się z bardzo dobrej strony.

Z Norwegiem łatwo nie miał Dieguez (do niego jeszcze sobie przejdziemy…), zgłosił akces do tego, by Gasparik mógł liczyć na niego też z Ferencvarosem, a Urbański do niezłej gry dołożył także konkret w postaci gola. Na razie z rzutu karnego, ale to zawsze dobry początek. Przynajmniej wykonał go bardzo pewnie, całkowicie zmylił bramkarza.

Chwalić będziemy też graczy Widzewa, choć głównie tych defensywnych. Miejsce w bramce przyznajemy bowiem Bartłomiejowi Drągowskiemu, który ponowne wejście do Ekstraklasy miał trudne, ale akurat przeciwko swojej byłej drużynie wspiął się na wyżyny umiejętności.

Tylko jemu Widzew zawdzięcza, że w meczu z Jagą udało się nie stracić gola. Najpierw podwójną interwencją obronił uderzenia Imaza i Szmyta, po przerwie świetnie spisał się przy strzale Sylli. „Zagrał jak reprezentant Polski” – pisaliśmy w pomeczowej relacji Widzew – Jagiellonia, co należy odebrać jako spory komplement.

Reklama

Znakomite zawody rozegrał też Mario Garcia, który przeciwko Jagiellonii miał udział przy obu bramkach, a do tego dorzucił inne kapitalne liczby: wygrał dziewięć z dziesięciu pojedynków (!), zaliczył jedenaście skutecznych interwencji i trzy razy skutecznie dryblował (na trzy próby). Chapeau bas, senor Garcia. To może być naprawdę konkretne wzmocnienie Widzewa.

Kto jeszcze zasłużył na wyróżnienie? Allahyar Sayyadmanesh wszedł na boisko z ławki i mocno przyczynił się do zwycięstwa Lecha nad Piastem, z piłkarzy Kolejorza – którzy po przerwie nie mieli już litości dla Piasta – wyróżniamy też Luisa Palmę.

Pierwszy raz od początku mecz Ekstraklasy w wyjściowym składzie rozpoczął Angel Rodado. Biała Gwiazda ma w swoich szeregach kawał napastnika, ale to wszyscy już wiedzą. Z płockiej Wisły warto wyróżnić za to Daniego Pacheco, który przez cały mecz imponował świetnym czytaniem gry, dzięki czemu zaliczył zresztą piękną asystę przy golu Hamulicia.

Wyróżnienia trafiają też do obrońców – coraz pewniejszego Brahima Traore z Cracovii i Atilli Szalaia z Pogoni. Obaj świetni w obronie, a Węgier do tego skuteczny pod bramką rywala. Strzelił gola, a miał nawet okazję na drugiego.

Reklama

Kozacy 3. kolejki Ekstraklasy

Zakręcony Radomiak, Haglind-Sangre do poprawy

S̶z̶y̶m̶o̶n̶ ̶J̶a̶n̶c̶z̶y̶k̶ ̶n̶a̶ ̶u̶r̶l̶o̶p̶i̶e̶,̶ ̶w̶i̶ę̶c̶ ̶d̶o̶ ̶B̶a̶d̶z̶i̶e̶w̶i̶a̶k̶ó̶w̶ ̶w̶r̶e̶s̶z̶c̶i̶e̶ ̶m̶o̶ż̶e̶m̶y̶ ̶w̶r̶z̶u̶c̶i̶ć̶ ̶p̶o̶ł̶o̶w̶ę̶ ̶R̶a̶d̶o̶m̶i̶a̶k̶a̶.̶  Ale dobra, bez żartów – to był okropny dzień dla wielu piłkarzy z Radomia. Po przerwie drużyna trenera Kaczmarka jeszcze nawiązała walkę z Górnikiem, choć momentami do comebacku próbowała doprowadzić komicznie (jak wtedy, gdy Luqinhas zamiast do pustej bramki trafił w kolegę z zespołu), ale w pierwszej połowie była absolutnie bezradna.

Na największego przegranego kolejki wyrósł Adrian Dieguez. Pierwszy gol Federico – po podaniu Diegueza. Drugi gol Federico – po podaniu Diegueza i to do pustej bramki. No dobrze, fajnie, ale jeden gra w Radomiaku, a drugi w Górniku Zabrze.

Dieguezowi nie pomagał też Filip Majchrowicz, który momentami mógł chyba poruszać się nieco żwawiej (trzeci gol), a po raz drugi (na trzy kolejki) w Badziewiakach ląduje też Conrado (choćby za sprokurowany rzut karny – ale nie tylko). Z przodu fatalnie wyglądali też Nunnely i Goure, a gra Radomiaka ruszyła dopiero, gdy ta dwójka zeszła z boiska.

Reklama

Radomiak w tym meczu przed przerwą wyglądał po prostu badziewnie. Gracze Kaczmarka byli stłamszeni, zepchnięci do defensywy, o skleceniu groźnej akcji nie było nawet mowy. Po przerwie było już lepiej, ale to za późno na odrabianie strat.

O miano Badziewiaka Kolejki z Dieguezem próbował powalczyć Marcus Haglind-Sangre, o którym w pomeczowej relacji pisaliśmy tak:

  • Po jego pechowej interwencji padła bramka dla Wisły Kraków.
  • Ostro wszedł w nogi Jordiego Sancheza, co mogło (a nawet powinno) skutkować czerwoną kartką za przerwanie DOGSO.
  • Przegrał pojedynek z Jordim Sanchezem, po którym Hiszpan strzelił gola.

I to wszystko w pierwszej połowie. Później Kolegium Sędziów orzekło, że Haglind-Sangre powinien obejrzeć czerwoną kartkę za faul na Sanchezie.

Badziewiakami w niedzielę byli też Martin Minczew i Kaveh Zahiroleslam, przez których Cracovia dalej nie ma żadnej zdobytej bramki w tym sezonie. Bo co z tego, że Ajdin Hasić dwoi się i troi, skoro ta dwójka ze Śląskiem marnowała każdą dogodną okazję. Bez napastnika ani rusz. A do tego Zahiroleslam popisał się fantastycznym wynikiem jednego celnego podania w pierwszej połowie (na osiem prób).

Reklama

W tym meczu podobnie „błyszczał” też bezproduktywny Luka Marjanac. Do natychmiastowej poprawy wzywamy też Ronaldo z Motoru Lublin, który po „ciasteczku” od Ndiaye powinien tylko dołożyć stopę, głowę, klatkę czy cokolwiek, a zagrał piłkę ręką, no i Emę Twumasiego z Piasta Gliwice.

Badziewiacy 3. kolejki Ekstraklasy

7 komentarzy
Wojciech Górski

Uwielbia futbol. Pod każdą postacią. Lekkość George'a Besta, cytaty Billa Shankly'ego, modele expected Goals. Emocje z Champions League, pasja "Z Podwórka na Stadion". I rzuty karne - być może w szczególności. Statystyki, cyferki, analizy, zwroty akcji, ciekawostki, ludzkie historie. Z wielką frajdą komentuje mecze Bundesligi. Za polską kadrą zjeździł kawał świata - od gorącej Dohy, przez dzikie Naddniestrze, aż po ulewne Torshavn. Korespondent na MŚ 2022 i Euro 2024. Głodny piłki. Zawsze i wszędzie.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Polecane

Tyle zarobiła Chwalińska w Wuhan. Wypłata wciąż może wzrosnąć

Marcin Długosz
0
Tyle zarobiła Chwalińska w Wuhan. Wypłata wciąż może wzrosnąć

Ekstraklasa

Reklama
Ekstraklasa

Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…

Mikołaj Duda
22
Niemczycki robił co mógł, ale Motoru nie zatrzymał. Koledzy nie pomogli…