Polonia nie dała rady. Spory zawód w stolicy

Kacper Korpak

23 października 2026, 20:42 • 4 min czytania 0

Reklama
Polonia nie dała rady. Spory zawód w stolicy

W pierwszym starciu 12. kolejki 1. ligi Polonia Warszawa podejmowała u siebie Miedź Legnica. Obie ekipy przystępowały do spotkania w pozytywnych nastrojach. Czarne Koszule zanotowały trzy zwycięstwa z rzędu, a potencjalne czwarte sprawiłoby, że w Warszawie cieszyliby się z lidera. Inny plan mieli za to podopieczni trenera Kroczka, którzy po ostatniej wygranej znów pokazali, że są w stanie walczyć z najlepszymi w lidze. I udało im się przy Konwiktorskiej zwyciężyć. 

Reklama

Jeden klarowny cel

W Warszawie wreszcie liczono, że Polonia zasiądzie na fotelu lidera. Już w poprzedniej kolejce Czarne Koszule pokazały, że stać ich na wiele. Polonia wygrała z pierwszą w tabeli Pogonią Grodzisk Mazowiecki. Zwycięstwo to było trzecim z rzędu w lidze. Ekipa trenera Piotra Stokowca z każdym kolejnym meczem wygląda lepiej, a w Warszawie zaczyna myśleć się nawet o powrocie do elity.

Aby wykonać kolejny mały krok w kierunku Ekstraklasy trzeba było odnieść domowe zwycięstwo z Miedzią Legnica. W tym przypadku można nawet rzec, że kroczek, gdyż trenerem ekipy z Dolnego Śląska od końcówki września jest Dawid Kroczek. Młody polski szkoleniowiec w swoim ostatnim starciu wreszcie mógł cieszyć się z ligowego zwycięstwa. Ta sztuka nie udała mu się bowiem w Rakowie Częstochowa, z którego został dość szybko zwolniony. Jednak biorąc pod uwagę, ile w klubie pracował jego następca – Tomasz Kaczmarek, można stwierdzć, że wcale nie był to taki krótki epizod.

Jak czarna koszula na byka

Od początku starcia było widać, któremu zespołowi bardzo zależy na zwycięstwie. Polonia ekspresowo weszła w ten mecz i już w trzeciej minucie, kibice zgromadzeni na stadionie przy ulicy Konwiktorskiej 6 mogli cieszyć się z bramki. Po lekkim zamieszaniu w polu karnym świetnie znalazł się German Barkowskiy, który zamienił podanie Patryka Janasika na swojego pierwszego gola w tym sezonie. Polonia chciała pójść za ciosem. Podopieczni trenera Stokowca próbowali podwyższyć prowadzenie, ale w Miedzi objawił się prawdziwy maestro.

Reklama

Asier Cordoba stwierdził, że zatańczy z obróncami rywala. Czarne koszule zadziałały na niego jak czerwona płachta na byka. Obrońców Polonii mijał jak tyczki i po pięknym dryblingu znakomicie wykończył sytuację. Jak się później okazało, było to jedyne celne trafienie jego drużyny w pierwszej połowie.

Reklama

W późniejszych minutach znów Polonia wcisnęła pedał gazu, ale efektów większych nie było. Na przerwę obie ekipy schodziły więc przy wyniku remisowym.

Nieskuteczne próby

Drugą połowę Czarne Koszule chciały zacząć tak samo, jak zaczęły pierwszą. Już kilkanaście sekund po rozpoczęciu swoich sił próbował Jakub Paszkowski. Młody skrzydłowy chciał zakręcić popularnego rogala w samo okienko bramki strzeżonej przez Dmytro Sydorenkę. Pozostając przy klimatach cukierniczych, można powiedzieć, że nie udało mu się poprawnie przygotować tej pyszności. Na tym strzale Polonia jednak nie poprzestała. Dwie minuty później dublet chciał zanotować Barkowskiy. Jego strzał jednak nie był już tak znakomity jak uderzenie z samego początku spotkania. Ataki Czarnych Koszul trwały mniej więcej do 60. minuty. Potem musieliśmy podziwiać piłkarskie szachy, które o dziwo przerwała Miedź. W końcówce to właśnie ekipa trenera Kroczka coraz częściej „dochodziła do zdania”. Najlepszą okazję miał na głowie Stanclik, który został znakomicie obsłużony przez Igora Korczakowskiego. Zabrakło jednak dosyć sporo, aby Miedź cieszyła się z trzech punktów. W końcówce swoją okazję miała jeszcze Polonia, ale Dave Gnasse główkował zdecydowanie za słabo. Co ciekawe środkowy pomocnik błyszczy ostatnio swoją strzelecką formą. W pięciu ostatnich meczach zdobył aż trzy gole. Jednak tym razem przy jego nazwisku nie zapiszemy kolejnego trafienia.

Reklama

Spotkanie zakończyło się więc podziałem punktów. Z perspektywy gospodarzy można mówić jednak o sporym rozczarowaniu. Mimo dziewięciu celnych strzałów Czarne Koszule tylko raz zdołały trafić do siatki rywali. Na lidera w Warszawie wciąż trzeba więc będzie poczekać. Kibice Polonii są jednak znani z cierpliwości, bo przecież doskonale wiemy jak długo czekają na nowy stadion.

Polonia Warszawa – Miedź Legnica 1:1 (1:1)

  • 1:0 – German Barkovskiy 3′
  • 1:1 – Asier Cordoba 16′

Fot. Newspix

0 komentarzy
Kacper Korpak

Pasjonat polskiej ligi. Wierzy jedynie w Boga i w prawa Ekstraklasy. Nie pogardzi dobrym jedzeniem i polskim żużlem. W przeszłości zamiast grać z kolegami w Minecrafta, oglądał jak Emilijus Zubas w pojedynkę próbował utrzymać GKS Bełchatów w Ekstraklasie. Twierdzi, że dzieci chętniej czytałyby książki, gdyby lekturą w szkole był Hrabia Monte Christo. W życiu chce jedynie pracować przy Ekstraklasie, spełniać marzenia i założyć szczęśliwą rodzinę.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Ojrzyński po meczu Motor – Zagłębie. „Końcówka była tragiczna”

Adrian Mańko
0
Ojrzyński po meczu Motor – Zagłębie. „Końcówka była tragiczna”

Betclic 1. Liga

Reklama