Arka miała walczyć o Ekstraklasę? Zaraz będzie kandydatem do spadku

Mikołaj Duda

18 października 2026, 23:02 • 4 min czytania 2

Reklama
Arka miała walczyć o Ekstraklasę? Zaraz będzie kandydatem do spadku

Przed sezonem zapowiedzi w Gdyni były ambitne. Klub miał się oczyścić, przeprowadzono spore zmiany, postawiono na współpracę ze Slavią Praga, z której de facto przyszedł także trener Marek Jarolim. Jego w Arce już nie ma, a marzenia o awansie coraz bardziej się oddalają. Przy takim tempie zaraz trzeba obawiać się drugi z rzędu spadku. 

Reklama

Przypomnijmy od jakiego momentu startowały oba zespoły, Lechia była w totalnej rozsypce, długo bez trenera, wielu piłkarzy czekało tylko na możliwość odejścia, a na nowych trzeba było trochę poczekać. W pierwszych meczach grali właściwie juniorzy bez żadnego doświadczenia i niegotowi na ten poziom, co kończyło się wysokimi porażkami.

Z kolei Arka szybko zatrudniła nowego szkoleniowca, przeprowadziła rewolucję kadrową i wydawało się, że jak na pierwszoligowe realia stworzyła całkiem interesujący zespół, który powinien kręcić się w górnych rejonach tabeli. Zaczęła od trzech zwycięstw w czterech meczach, co było takim sygnałem, że trzeba będzie się z nią liczyć.

Tymczasem teraz mocno się to rozjechało. Arka zaraz na poważnie będzie musiała myśleć o tym, jak uniknąć spadku do drugiej ligi.

Lechia Gdańsk – Arka Gdynia 2:1. Rozjazd trójmiejskich ekip

Oczywiście, Lechia jest takim klubem, że nigdy nie można być pewnym tego, co przyniesie kolejny dzień i czy nie pojawi się coś, co rozsadzi ją od środka, ale czysto sportowo budzi podziw, jak Władysław Łupaszko tak szybko i dobrze poukładał swój zespół. Ze sporą przyjemnością patrzy się na grę Gdańszczan. Nie ma już Camilo Meny czy Tomasa Bobcka, ale są inni magicy, na których warto zawiesić oko.

Reklama

A tu przede wszystkim myślimy o dwóch zawodnikach – Arturze Szachu oraz Kevinie Dodaju. Obaj już wcześniej pokazywali swoje możliwości, ale meczem z Arką jeszcze bardziej się uwiarygodnili. To właśnie za ich sprawą padły oba gole dla Lechii.

Przy pierwszym uderzał Albańczyk, a Ukrainiec zaczaił się na piłkę odbitą przez Jędrzeja Grobelnego i wpakował ją do siatki.

Reklama

Przy drugiej role się odwróciły. Artur Szach dogrywał, a Kevin Dodaj nienagannie wykończył. Swoją drogą przy obu golach, ale przy drugim szczególnie, obrona Gdynian pozostawiła wiele do życzenia. Młodzieżowy reprezentant Albanii miał niezwykle dużo miejsca, by jeszcze sobie poprawić piłkę i zapytać bramkarza, w którym miejscu bramki chciałby, żeby wylądowała piłka.

Arka też miała swoje momenty. Właściwie to jeden moment, a też nie do końca Arka, tylko po prostu Vladislavs Gutkovskis. Fenomenalne uderzenie idealnie pod poprzeczkę to była jedyna chwila, po której kibice gości mieli prawo się szerzej uśmiechnąć.

Reklama

I prawdę mówiąc wynik Derbów Trójmiasta jest jak najbardziej zasłużony. Lechia w tym momencie to sportowo zwyczajnie lepszy zespół. Oddała więcej strzałów, więcej celnych, miała wyższe posiadanie piłki i na jakąkolwiek statystykę, by nie spojrzeć, to gospodarze wypadają lepiej. Trenerze Łupaszko, chapeau bas. Jesteśmy pod szczerym wrażeniem, jak szybko tak dobrze naoliwił tę maszynę.

Arka niby mogłaby się poskarżyć, że częste przerwy w grze spowodowane dymem ze środków pirotechnicznych wybijały ją z rytmu. Mogłaby, ale nie może, bo nawet bez zadymienia żadnego rytmu w jej grze nie było. Niby miała momenty optycznej przewagi, ale było to o wiele, wiele za mało. Zresztą, najlepiej to podsumować faktem, że piłkarze Tomasza Grzegorczyka oddali jeden celny strzał przez całe 90 minut.

Reklama

Przy gonieniu wyniku niby utrzymywała się dłużej przy piłce, jednak ani przez moment nie mieliśmy poczucia, że jest w stanie jakoś zagrozić rywalowi. Przede wszystkim nie było na to żadnego pomysłu. Jedyne co się mogło wydarzyć, to jakiś uśmiech szczęścia, stały fragment, zamieszanie w polu karnym albo indywidualny błysk tak jak przy pierwszym golu. Ale nic z tego się nie wydarzyło i prawdę mówiąc, jakbyśmy pograli jeszcze parę minut, to raczej szybciej Lechia podwyższyłaby prowadzenie niż doszłoby do wyrównania.

Arka z 11 punktami jest piętnasta, ale ma tyle samo w dorobku, co szesnaste Podbeskidzie oraz siedemnasta Puszcza. Jeśli tak miała wyglądać walka o awans, to serdecznie gratulujemy optymizmu, ale po drodze coś zdecydowanie poszło nie tak, jak powinno.

Lechia Gdańsk – Arka Gdynia 2:1 (1:0)

  • 1:0 – Artur Szach 36′
  • 1:1 – Vladislavs Gutkovskis 47′
  • 2:1 – Kevin Dodaj 51′

Fot. Newspix

2 komentarze
Mikołaj Duda

Legenda w rodzinie głosi, że piłka podobno towarzyszyła mu już podczas narodzin. Jego pierwsze wspomnienia sięgają do MŚ w Brazylii w 2014 roku, kiedy jako siedmiolatek z zafascynowaniem oglądał jak przyszły piłkarz Górnika Zabrze sięga po trofeum. 100% na 100% jego uwagi zajmuje polska piłka. Przy trzeciej godzinie monologu o rezerwowym Radomiaka jego słuchacze często tracą cierpliwość. We wtorek i środę zbiera siły przed czwartkowym wieczorem, spędzanym wspólnie z jego ulubioną Ligą Konferencji. Gdy ktoś się go zapyta o piłkarza o imieniu Lamine, to bez zawahania odpowie Diaby-Fadiga

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
La Liga

Festiwal pięknych goli na Bernabeu. Real wypunktował Sevillę

Jan Broda
0
Festiwal pięknych goli na Bernabeu. Real wypunktował Sevillę

Betclic 1. Liga

Reklama