Polacy po mistrzostwie Europy. „Długie mecze nam służą”

Marcin Ziółkowski

27 września 2026, 00:44 • 4 min czytania 1

Reklama
Polacy po mistrzostwie Europy. „Długie mecze nam służą”

Polacy obronili tytuł mistrzów Europy w siatkówce i wywalczyli tym samym olimpijską kwalifikację do Los Angeles. Biało-Czerwoni wygrali z Francją w Mediolanie 3:1, przegrywając w całej imprezie jedynie trzy sety. Siatkarzom Nikoli Grbicia i całemu sztabowi szkoleniowemu gratulujemy tego osiągnięcia. A oto, co po meczu mieli do powiedzenia główni bohaterowie mediolańskiego widowiska.

Reklama

Polacy mistrzami Europy w siatkówce!

W najlepszej drużynie turnieju nie mogło zabraknąć Polaków. Wilfredo Leon został wybrany najlepszym siatkarzem całej imprezy oraz najlepszym przyjmującym, Jakub Popiwczak został doceniony na pozycji libero, a Bartłomiej Lemański i Szymon Jakubiszak jako najlepsi środkowi. Najlepszym trenerem wybrano, a jakże, Nikolę Grbicia, opiekuna Biało-Czerwonych.

Zebraliśmy dla Was wypowiedzi Bartłomieja Bołądzia, Wilfredo Leona, Jakuba Popiwczaka, Jana Firleja oraz Marcina Komendy.

Reklama

Bartłomiej Bołądź po finałowym meczu powiedział w rozmowie w międzynarodowym przekazie telewizyjnym.

– To niesamowite uczucie, panowała tutaj niesamowita atmosfera. Dziękujemy naszym kibicom. Co mogę więcej powiedzieć? Mieliśmy trudnego przeciwnika, nie było tak łatwo na początku meczu, ale jesteśmy bardzo szczęśliwi z tego trofeum (…) Jest z nami wielu kibiców, możemy być im wyłącznie bardzo wdzięczni (…) To niesamowite uczucie.

Z Marcinem Lepą z Polsatu Sport porozmawiał też na temat wywalczonej kwalifikacji olimpijskiej.

– Olimpiada to inny level. Czuliśmy doping naszych kibiców (…) Ważna była końcówka tego pierwszego seta. Powiedziałem kiedyś w Gliwicach, że ciężko nas złamać, nie pękamy na robocie i to dziś potwierdziliśmy.

Reklama

– Coś fantastycznego. Będzie krótki oddech, żeby wprowadzać młodszych zawodników, dać im więcej szans. No i jedziemy dalej.

W rozmowie z Polsatem Sport, zachwycony był też Wilfredo Leon.

Reklama

– Naprawdę niesamowite, że kończymy tak jak dzisiaj. Przed nami kolejne sukcesy, ale jestem bardzo zadowolony i dumny z tej drużyny (…) Powoli wpływaliśmy na głowę rywalom. Dziś akurat nie 3:0, a 3:1.

Leon wyróżnił nagrodzonych środkowych – Bartłomieja Lemańskiego i Szymona Jakubiszaka. Wierzy, że to będzie dla nich duży kop mentalny, przynajmniej na kolejne miesiące.

– Dla nich to bardzo dużo. Dostaną więcej pewności siebie, także przed kolejnym sezonem.

Jakub Popiwczak był pełen entuzjazmu. Przyznał, że wiele było meczów, w których przeciwnicy nie sprawiali Polakom większych problemów, choć Biało-Czerwoni także błędów się nie wystrzegli.

Reklama

– Czuliśmy się pewnie, aczkolwiek były gorsze momenty. Momentami nie byliśmy w najlepszej formie. Przeciwnicy czasem nie wymagali zbyt wiele, a czasem było męcząco. Od ćwierćfinału byliśmy „locked-in”, graliśmy pewnie i zrobiliśmy to, czego się po sobie spodziewaliśmy.

Po dwóch setach siatkarze poczuli się bardzo pewnie. Libero stwierdził, że… możliwe, że za bardzo.

– Po 2:0 można było tak pomyśleć, ale po początku trzeciego seta zrobiło się trochę inaczej…. (śmiech) To jakość naszej drużyny. Te długie mecze zazwyczaj nam służą i dziś znowu tak było.

Reklama

Jan Firlej wywalczył za to złoty medal ME w dniu swoich urodzin. Finał był więc dla niego podwójnie wyjątkowy.

– To jest coś nieprawdopodobnego, mieć urodziny w taki dzień, dostać taki prezent. Bardzo się cieszę z tej drużyny, ten sezon reprezentacyjny jest świetny, ta drużyna będzie dawała jeszcze wiele radości.

Przyznał, że nie będzie wcale łatwo załapać się do olimpijskiej kadry, ale już jego w tym rola, aby ułatwić Nikoli Grbiciowi podjęcie decyzji.

Reklama

– Trzeba grać dobrze, by dać trenerowi argumenty, no i zasada bij mistrza zawsze jest obecna (…) Być zdrowym, w dobrej formie i reszta zależy od trenera.

Marcin Komenda wyraził wielkie uznanie wobec swoich kolegów, wyróżnił również gamechangera spotkania z Francją – Bartłomieja Lemańskiego.

– Myślę, że ten medal bardzo dużo waży. Mieliśmy taką odpowiedzialność, rolę faworyta w każdym meczu. Mimo, że kilku osób z nami nie ma, to ta kadra się zmieniła a nadal możemy wygrywać. Udźwignęliśmy trudne momenty, jako rozgrywający dużo z tego wyniosę.

– Największą pochwałą dla mnie jest jak drużyna wygrywa. Ja jestem raczej osobą krytyczną niż chwalącą sam siebie, ale myślę, że wykonałem kawał dobrej roboty przez ten czas, jest dobrze.

Reklama

A oto droga polskich siatkarzy po złoty medal.

Faza grupowa:

  • Polska – Portugalia 3:0
  • Polska – izrael 3:0
  • Macedonia Północna – Polska 0:3
  • Polska – Ukraina 3:0
  • Polska – Bułgaria 2:3

Faza pucharowa:

  • Polska – Łotwa 3:0
  • Polska – Niemcy 3:0
  • Słowenia – Polska 0:3
  • Francja – Polska 1:3

W meczu o trzecie miejsce Finowie pokonali Słowenię 3:0.

Reklama

 

 

Fot. Newspix

1 komentarz
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Inne sporty

Reklama