W środę Lech Poznań nie wyleciał na Wyspy Owcze ze względu na panującą tam trudną sytuację pogodową. Lot został przełożony na czwartek rano, ale wciąż bez gwarancji, że warunki atmosferyczne pozwolą mistrzom Polski wylecieć w terminie. Na szczęście tym razem się udało.
Po środowym treningu Kolejorz udał się na poznańskie lotnisko Ławica, skąd planowo miał o 14:30 odlecieć do Vágar, gdzie znajduje się jedyne lotnisko na Wyspach Owczych. Z powodu warunków pogodowych na Wyspach Owczych wylot się opóźniał, drużyna spędziła w terminalu kilka godzin. Wreszcie zapadła decyzja o przełożeniu lotu na kolejny dzień, na ósmą rano.
Lech Poznań wyleciał na Wyspy Owcze. Ale nie doleciał na miejsce
Wylot w czwartek rano był ostatnim terminem, który umożliwiał dotarcie Lechowi na miejsce tak, aby nie trzeba było przekładać meczu z Klaksvik.
– Jeśli zespół wyleci rano, to nic się nie zmieni i zagramy o 19.30 czasu polskiego. Jeśli będzie kolejne opóźnienie, to może być przesunięcie. UEFA jest poinformowana i będzie reagować – przekazał w środę po południu Maciej Henszel, menedżer ds. komunikacji Lecha Poznań.
Finalnie Lech z opóźnieniem, ale już drobnym, bo ok. godziny 9:15, wystartował z Poznania. W tej sytuacji czas rozpoczęcia meczu z Farerami nie powinien ulec zmianie.
Lech już na pokładzie samolotu. Tym razem powinno się udać wylecieć 🙂 https://t.co/y7Nj9o9GIq
— Aleksander Rachwał (@Rachwal_A) August 13, 2026
AKTUALIZACJA 11:50
Warunki na Wyspach Owczych pozostają trudne. Samolot z drużyną Lecha na pokładzie po pokonaniu ponad połowy trasy wykonał kilka okrążeń, a następnie skierował się w stronę norweskiego Bergen.
AKTUALIZACJA 12:00
Lech wydał oficjalny komunikat.
– Warunki atmosferyczne, które panują aktualnie na Wyspach Owczych, uniemożliwiły lądowanie naszego samolotu w Vágar. Zostaliśmy przekierowani do Bergen w Norwegii i tutaj będziemy czekać na decyzje odnośnie dalszej podróży. Pozostajemy w kontakcie z UEFĄ w sprawie dokładnej godziny oraz terminu rozegrania meczu – przekazał klub.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix