Piękne gole i zwroty akcji. Co działo się we wtorkowych meczach LM?

Aleksander Rachwał

05 sierpnia 2026, 00:35 • 5 min czytania 1

Reklama
Piękne gole i zwroty akcji. Co działo się we wtorkowych meczach LM?

Przyjdzie jeszcze taki czas, że o tej porze roku będziemy pisać o meczach polskich drużyn w Europie również we wtorki, a nie tylko w czwartki (i okazjonalnie w środy, jak w przypadku najbliższego meczu Górnika Zabrze). Na razie jednak trzeba uzbroić się w cierpliwość i podpatrywać, jak poszło innym. Ciekawe starcia miały miejsce choćby w Pradze czy na Węgrzech.

Reklama

I zanim napiszecie: dobra, kogo tam obchodzi jakiś mecz Araratu z Celje, rzućcie tylko okiem na bramkę, jaką załadowała w tym meczu ekipa z Armenii, a konkretnie jej skrzydłowy Artur Serobyan.

Ararat-Armenia – Celje 2:1

  • 0:1 – Svit Seslar 22′
  • 1:1 – Artur Serobyan 38′
  • 2:1 – Franca Carlos 70′

No dobra, nie będziemy was kłamać, że poza tym pięknym golem powinniście zapamiętać z tego spotkania coś jeszcze. Ale z drugiej strony – to mało?

Reklama

Mjallby – Slovan Bratysława 1:2

  • 1:0 – Elliot Stroud 61′
  • 1:1 – Suleiman Camara 78′
  • 1:2 – Manasse Kianga 90+4′

Już po wymienionych strzelach goli widać, w jak dramatycznych okolicznościach mistrzowie Szwecji stracili korzystny rezultat. Bramka na wagę zwycięstwa rywala w doliczonym czasie gry, na własnym stadionie? Auć. A do tego jeszcze decydujący gol padł w taki sposób:

Hapoel Beer Szewa – Crvena zvezda 1:0

  • 1:0 – Zahi Ahmed 38′

Rozgrywający swój mecz domowy w węgierskim Szombathely Hapoel Beer Szewa ograł zeszłorocznych pogromców Lecha Poznań, Crveną zvezdę, 1:0. Drużyna, która w niedawnym sparingu przegrała z Legią, a w poprzedniej rundzie nie bez problemów awansowała po dwumeczu z Vikingurem Reykjavik, ograła ekipę, która po dwumeczu z mistrzem Polski wydawała się zespołem poza zasięgiem polskich drużyn.

Reklama

Patrząc na gola dla Hapoelu, możemy napisać jedno: Crvena? To jest przeszłość.

A już zupełnie serio, rzeczywiście wystarczyło, że Hapoel nacisnął rywala i zmusił go do błędu przy rozegraniu od bramki. Gigantyczny błąd serbskiej drużyny, który finalnie kosztował ją porażkę.

Reklama

Mecz w wyjściowej jedenastce Crvenej zaczął wypożyczony z Widzewa Osman Bukari. Ghańczyk ma już na koncie gola i asystę w tegorocznych eliminacjach Ligi Mistrzów, ale tym razem był to występ do jakich przyzwyczaił w Ekstraklasie – bez konkretu. Skrzydłowy został zmieniony w 73 minucie spotkania.

Lewski Sofia – Kajrat Ałmaty 1:0

  • 1:0 – Serginho 90+2′

Nie tylko Slovan wygrał swój mecz rzutem na taśmę. W doliczonym czasie gry zwycięstwo zapewnił sobie też Lewski. I to w wyjątkowo pechowych dla Kajratu okolicznościach, bo po rykoszecie przy strzale zza pola karnego, przy którym bramkarz został kompletnie zmylony.

Reklama

Dinamo Zagrzeb – Żalgiris Kowno 5:0

  • 1:0 – Miha Zajc 31′
  • 2:0 – Scott McKenna 33′
  • 3:0 – Mateo Lisica 51′
  • 4:0 – Luka Stojković 76′
  • 5:0 – Lukas Kacavenda 90+4′

Ładną historię napisał Żalgiris eliminując w pierwszej rundzie eliminacji kosowską Dritę i farerski Klaksvik (czyli najbliższego rywala Lecha Poznań) w drugiej, ale na tym ta piękna przygoda z Ligą Mistrzów raczej się dla Litwinów skończy. Po porażce 0:5 z Dinanem Zagrzeb ekipa z Kowna raczej nie zaserwuje nam akcji, jak jej imiennik z Wilna w ostanim dwumeczu z Dinamem Tbilisi.

Waszej uwadze polecamy gola na 1:0 dla Chorwatów, bo trafienie Mihy Zajca było przepięknej urody.

Reklama

Olympiakos – NEC Nijmegen 0:0

Jedyne bezbramkowe starcie we wtorkowej serii gier. Jeśli JAKIMŚ TRAFEM akurat je przegapiliście, chyba nie ma co oglądać z odtworzenia.

Royale Union Saint-Gilloise – Bodo/Glimt 3:3

  • 0:1 – Patrick Berg 20′
  • 1:1 – Raul Florucz 25′
  • 1:2 – Ole Blomberg 29′ (rzut karny)
  • 2:2 – Raul Florucz 45+4′
  • 3:2 – Promise David 88′
  • 3:3 – Odin Luras Bjortuft 90+1′

Za to jeśli już któryś z wtorkowych meczów rzeczywiście nadrobić, to zdecydowanie starcie Royale Union Saint-Gilloise z Bodo/Glimt. Na stadonie w Ostendzie zobaczyliśmy aż sześć goli i prawdziwą wymianę ciosów. Większość z nich padła co prawda w pierwszej połowie, ale końcówka drugiej to znów wielkie emocje – tuż przed końcem spotkania padł gol dla gospodarzy, ale dzielni Norwegowie zdołali wyrównać już w doliczonym czasie gry.

I oba te gole były świetne. Tutaj bramka dla Royale Union Saint-Gilloise:

Reklama

A tutaj wyrównanie Bodo:

Reklama

Sparta Praga – Olympique Lyon 2:1

  • 0:1 – Martin Suchomel 45′ (gol samobójczy)
  • 1:1 – Matej Rynes 63′
  • 2:1 – John Mercado 69′

Ciekawie zapowiadało się z pewnością starcie Sparty Praga z Olympique Lyon. Raz, że to dwie uznane marki, dwa, że w szeregach tej pierwszej drużyny występują znani nam doskonale Jonatan Braut Brunes i Lukas Haraslin. Pierwszy z nich zaczął mecz w wyjściowym składzie, drugi, kapitan zespołu, nieoczekiwanie zasiadł na ławce rezerwowych.

Były napastnik Rakowa trafił nawet do siatki w pierwszej połowie, ale po analizie VAR gol został anulowany ze względu na spalonego. Norweg ostatecznie skończył mecz bez bramki.

Wynik otworzył za to Martin Suchomel takim oto swojakiem:

Reklama

Sparta podniosła się jednak po tym błędzie i w drugiej połowie odwróciła wynik. Bohaterem drużyny w ciągu sześciu minut stał się Matej Rynes – najpierw wyrównał stan rywalizacji, a następnie zaliczył asystę przy golu na 2:1.

Reklama

Fot. Newspix

1 komentarz
Aleksander Rachwał

Zainteresowany futbolem od kiedy jako 10-latek wziął wolne w szkole żeby zobaczyć pierwszy w życiu mecz reprezentacji Polski na mistrzostwach świata. Na szczęście później zobaczył też Ronaldo wygrywającego mundial, bo mógłby nie zapałać uczuciem do piłki. Niegdyś kibic ligi hiszpańskiej i angielskiej, dziś miłośnik Ekstraklasy i to takiej z gatunku Stal Mielec – Piast Gliwice w poniedziałkowy wieczór.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Liga Mistrzów

Reklama
Ekstraklasa

Frederiksen o klęsce z Aarhus. „Nie zmieniłbym wielu rzeczy”

Braian Wilma
16
Frederiksen o klęsce z Aarhus. „Nie zmieniłbym wielu rzeczy”