„Okienko Kopciuszka”. Papszun podsumował transfery Legii

Wojciech Piela

10 września 2026, 16:05 • 5 min czytania 18

Reklama
„Okienko Kopciuszka”. Papszun podsumował transfery Legii

W środowy wieczór 9 września zamknęło się okienko transferowe w Ekstraklasie. Legia Warszawa pozyskała w nim choćby Ivana Brkicia, Zorana Arsenicia, Roberta Deziela Jr. czy Łukasza Zjawińskiego. Sporo zawodników jednak również odeszło, na czele z tymi, którymi wygasały kontrakty, jak Juergen Elitim oraz Radovan Pankov. Ostatnie tygodnie pod kątem budowania kadry na nowy sezon podsumował trener Marek Papszun. 

Reklama

Legia znajduje się aktualnie w trudnej sytuacji finansowej. W związku z brakiem awansu do europejskich pucharów obniżony o 20 milionów złotych został budżet płacowy. Klub z Warszawy nie mógł również poszaleć, jeśli chodzi o kwoty odstępnego. Nie dziwi więc to, że podstawą na liście wzmocnień są zawodnicy wypożyczeni oraz tacy, którym w poprzednich klubach skończyły się kontrakty.

Papszun podsumował transfery Legii. „Okienko Kopciuszka”

– Fakty są takie, że z klubu odeszło piętnastu zawodników. Klub zarobił na tych transferach kilka milionów euro, a jednocześnie do zespołu dołączyło ośmiu piłkarzy. Siłą rzeczy nastąpiła więc również redukcja kosztów wynagrodzeń. Trzeba też pamiętać, że kolejnych czterech zawodników ma zgodę na odejście, więc ta grupa jest naprawdę duża. Na dziś nadal są z nami, ale taka możliwość istnieje – zaznaczył Marek Papszun, mając zapewne na myśli przede wszystkim Antonio Colaka, Wahana Biczachczjana czy Kacpra Chodynę. Klub opuścił już kilka tygodni temu z kolei choćby Jan Leszczyński, który kosztował Borussię Monchengladbach 3 miliony euro.

Papszun odniósł się również do zawodników przychodzących. – Jeśli chodzi o nowych piłkarzy, czterech trafiło do nas jako wolni zawodnicy – Brkić, Arsenić, Deziel Junior i Zjawiński, a kolejnych czterech zostało wypożyczonych: Sevcik, Kuchta, Fukuda i Wjunnyk. Widać więc wyraźnie, że nie wydaliśmy dużych pieniędzy na transfery. Patrząc na to, jak rozwija się dziś Ekstraklasa pod względem ekonomicznym i jakich zawodników sprowadzają inne kluby, można powiedzieć, że mieliśmy okienko „Kopciuszka”. Pytanie tylko, czy ten Kopciuszek zamieni się w księżniczkę. Zrobimy wszystko, żeby tak właśnie było – powiedział trener Legii.

Na początku czerwca ogłoszono, że Fredi Bobic obejmuje w klubie funkcję dyrektora sportowego. Wcześniej z Legią pożegnał się Michał Żewłakow. To było więc pierwsze pełne okienko, kiedy Papszun miał okazję tak ściśle współpracować już tylko z byłym reprezentantem Niemiec. – Pracuje mi się z nim dobrze, choć nie jest to łatwe ze względu na naszą sytuację ekonomiczną, sposób zarządzania klubem jako całością, komunikację i wizję budowania drużyny. To nie jest proste. Jestem jednak doświadczonym trenerem i człowiekiem, dlatego staram się odnaleźć w tej sytuacji. Skupiam się przede wszystkim na tym, na co mam wpływ, czyli na pracy z drużyną, jak najlepszym przygotowaniu zespołu oraz rozwoju sztabu szkoleniowego. 

Reklama

– Jednocześnie trzeba docenić pracę wszystkich ludzi w klubie. Nie można nikogo oceniać w sposób ogólny. Trzeba byłoby analizować nazwisko po nazwisku, a nie czuję się do tego kompetentny. Faktem jest jednak, że w ubiegłym sezonie podnieśliśmy się z bardzo trudnej sytuacji. Z mojej perspektywy robimy postęp. Czy moglibyśmy rozwijać się szybciej? Uważam, że tak. Dzisiaj robimy małe kroki, choć być może powinniśmy stawiać większe. Wierzę jednak, że z czasem będą one coraz śmielsze – zauważył trener wicelidera Ekstraklasy.

Papszun mówi, że taka kadra to ryzyko

Patrząc na głębie składu Legii na poszczególnych pozycjach może zwrócić uwagę dosyć mała liczba środkowych obrońców. Spośród nominalnych stoperów aktualnie Papszun ma do dyspozycji jedynie Kamila Piątkowskiego, Zorana Arsenicia, Roberta Deziela Jr. i Rafałą Augustyniaka. Grając systemem z trzema stoperami i mając do dyspozycji czterech środkowych obrońców, na pewno podejmujemy ryzyko. Mamy dwóch zawodników grających w centrum i dwóch po bokach, do tego młodego, niedoświadczonego chłopaka Deziela, który – jak choćby w meczu z Motorem w Pucharze Polski – będzie zdobywał doświadczenie.

Reklama

– Musimy odpowiednio zarządzać tymi zawodnikami, zadbać o ich zdrowie i dyspozycję, aby byli gotowi do kolejnych spotkań. Co będzie dalej? To pytanie bardziej do dyrektora sportowego. To klub powinien określić kierunek dalszej budowy kadry. Moje zdanie w tej sprawie jest znane i wielokrotnie je przedstawiałem. Dzisiaj jednak zostaliśmy z czterema stoperami – stwierdził Papszun.

Jednym z ostatnich nabytków jest z kolei Shinnusoke Fukuda. Został on wypożyczony z Kyoto Sanga i ma wzmocnić rywalizację na pozycji prawego wahadłowego. Papszun pozytywnie zapatruje się na tę współpracę. – Wcześniej nie miałem okazji pracować z japońskimi zawodnikami. Uważam jednak, że zarówno jako piłkarze, jak i ludzie powinni dobrze odnaleźć się w moim środowisku pracy. To kultura oparta na organizacji, dyscyplinie i szacunku do zasad, a są to wartości bardzo mi bliskie. Początek wygląda bardzo dobrze. Fukuda jest pozytywnie nastawiony, pełen energii i otwarty.

– Potrzebuje jednak czasu. Dopiero przyleciał do Polski i – podobnie jak pozostali wypożyczeni zawodnicy – dołącza do zespołu już w trakcie rundy. Taka adaptacja zawsze wymaga cierpliwości. Najłatwiej odnaleźli się Czesi, dlatego tak szybko weszli do pierwszego składu. Wjunnyk również nie powinien potrzebować dużo czasu, choć w poprzednim sezonie grał niewiele, więc zobaczymy, jak będzie wyglądała jego sytuacja. Sam jestem ciekawy, jak Fukuda odnajdzie się w Legii – powiedział 52-letni trener.

Legia aktualnie zajmuje drugie miejsce w tabeli Ekstraklasy z dorobkiem 15 punktów po siedmiu kolejkach. W najbliższym meczu zmierzy się u siebie z Widzewem Łódź. Początek rywalizacji w niedzielę 13 września o godzinie 17:30.

Reklama

fot. Newspix

18 komentarzy
Wojciech Piela

Uwielbia sport, czasem nawet próbuje go uprawiać. W przeszłości współtworzył legendarne radio Weszło FM, by potem oddawać się pasji do Premier League na antenie Viaplay. Formaty wideo to jego żywioł, podobnie jak komentowanie meczów, ale korzystanie z języka pisanego również jest mu niestraszne. Wytężone zmysły, wzmożona czujność i mocne zdrowie – te atrybuty przydają mu się zarówno w pracy, jak i życiu codziennym. Żyje nadzieją na lepsze jutro słuchając z zamiłowaniem utworów Andrzeja Zauchy czy Krzysztofa Krawczyka – bo przecież bez przeszłości nie ma przyszłości.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama