Demolka Barcelony w Lidze Mistrzyń. Pajor z kolejnym golem

Jan Broda

Autor:Jan Broda

30 października 2026, 00:19 • 2 min czytania 0

Reklama
Demolka Barcelony w Lidze Mistrzyń. Pajor z kolejnym golem

Ewa Pajor ciągle udowadnia, że jest jedną z najlepszych piłkarek świata. Polka błysnęła w trzecim meczu fazy ligowej Ligi Mistrzyń. Pajor w spotkaniu przeciwko Koge (8:0) zdobyła bramkę i dołożyła do niej asystę. Żeńska Blaugrana idzie jak burza w Champions League i wyrasta na faworyta do obrony tytułu. 

Reklama

Na początek 5:2 z Paris FC, potem 6:0 z AS Romą, a teraz aż 8:0 z Koge. Trzeba przyznać, że wyniki Barcelony w tegorocznej edycji Ligi Mistrzyń są doprawdy imponujące. Choć to i tak mało powiedziane, biorąc pod uwagę fakt, że zawodniczki ze stolicy Katalonii po trzech kolejkach fazy ligowej są liderkami z kompletem punktów i bilansem bramkowym 19:2.

Spora w tym zasługa Ewy Pajor, która w trzecim kolejnym meczu Champions League zaliczyła ofensywny konkret. Tym razem reprezentantka Polski zdobyła bramkę i dołożyła do niej asystę. W sumie Pajor ma na swoim koncie 4 gole i 3 asysty w tej edycji. Lepszy dorobek ma tylko Marie-Antoinette Katoto z Lyonu, która legitymuje się pięcioma trafieniami.

Demolka Barcelony w Lidze Mistrzyń. Pajor z kolejnym golem

Dziennik „Sport” dał jej za występ z Koge drugą najwyższą notę w całej drużynie.

Reklama

– Jest utrapieniem dla obrony. Bardzo waleczna bez piłki, przewodzi w pressingu, odbiera piłki wysoko na połowie rywala i wychodzi na pozycję, oferując koleżankom opcje do zagrania. Nie zawiodła i tym razem wpisała się na listę strzelców po charakterystycznym dla siebie wyjściu na pozycję i wykończeniu akcji, a także zaliczyła asystę przy szóstej bramce dla Barçy – czytamy.

FC Barcelona jest na dobrej drodze, by obronić tytuł mistrzyń Europy. Dla Pajor powtórzenie tego sukcesu ma podwójne znaczenie, bo przyszłoroczny finał kobiecej Champions League odbędzie się na Stadionie Narodowym w Warszawie. W kolejnym spotkaniu podopieczne Pere Romeu zmierzą się z Arsenalem.

Fot. Newspix

Reklama
0 komentarzy
Jan Broda

Pasją do futbolu zaraził go tata, za co jest mu dozgonnie wdzięczny - głównie dlatego, że pierwszym meczem, jaki zaliczył z trybun, był bezbramkowy paździerz Wisły ze Śląskiem jesienią 2010 roku. Skoro przetrwał tamto 0:0, przetrwa już wszystko. Dumny wychowanek Bronowianki Kraków, którego nieuchronny marsz po Złotą Piłkę brutalnie zweryfikował chroniczny brak talentu i drewniane nogi. Zamiast więc w piłkę grać, zaczął o niej pisać. Z wykształcenia politolog, którego bardziej niż cyrk odbywający się w Sejmie interesuje wpływ rządów Nicolae Ceaușescu na sukcesy Steauy Bukareszt w latach 80. XX wieku. Kręci go piłkarski plankton, outsiderskie historie spoza mainstreamu i wersy Kaza Bałagane. Baczny obserwator zjawisk na styku świata sportu i brudnej dyplomacji. Z ciekawości nauczył się kilku języków, w tym rumuńskiego, ale najwięcej do powiedzenia ma chyba po polsku. W przeszłości związany m.in. z Tygodnikiem „Piłka Nożna".

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama