Obrzydliwy Arsenal przepchnął wygraną z beniaminkiem

Maciej Piętak

07 listopada 2026, 18:08 • 3 min czytania 1

Reklama
Obrzydliwy Arsenal przepchnął wygraną z beniaminkiem

Oczy bolą, ale Arsenal znów zapunktował za trzy. Kanonierzy długo męczyli się przed własną publicznością z Hull City, ale jeden z kilku przebłysków Noniego Madueke zagwarantował im komplet oczek i utrzymanie pozycji lidera.

Reklama

Arsenal wygrał, ale ta gra…

W pierwszej części spotkania długimi fragmentami mieliśmy problem, żeby odróżnić, która drużyna jest mistrzem kraju, a która dopiero co awansowała do elity. Dość powiedzieć, że Kanonierzy oddali pierwszy celny strzał dopiero po ponad pół godzinie gry. I to po rzucie wolnym wykonanym przez Rice’a.

Generalnie pomocnik Arsenalu był najbliżej zdobycia bramki przed przerwą. Kilka minut przed celną próbą huknął z dystansu tuż obok słupka. Z kolei tuż przed przerwą doszedł do dośrodkowania Madueke, ale główkował wprost w Tzolakisa.

Poza tym Kanonierzy nie mieli za wiele do zaoferowania. Tzolis z dziesiątego metra wyraźnie przestrzelił, Konsa oddał niecelny strzał głową, natomiast Mendy powalił na ziemię Havertza, a sędziowie uznali, że stoper Hull złamał przepisy, ale na jego szczęście Niemiec znajdował się na ofsajdzie.

I to wszystko. 0,35 xG po pierwszej połowie domowego starcia z beniaminkiem. Mizeria.

Reklama

Tym bardziej że Hull początkowo grało dość odważnie i nie było schowane za podwójną gardą. Miało nawet swoje okazje. Najbliżej było w dziewiętnastej minucie, kiedy to Timber zrezygnował z atakowania Strouda, a próbę wahadłowego gości sparował Raya, natomiast dobitkę Iroegbunama zblokował Calafiori. Poza tym stworzyło kilka szans po stałych fragmentach gry.

Odegaard za trzy punkty

Jedną z nielicznych postaci w ataku Arsenalu, którą można było wyróżnić, był Noni Madueke. Prawy skrzydłowy Kanonierów szarpał, był aktywny, skutecznie dryblował i ostatecznie po jego akcji zespół sięgnął po trzy punkty. Anglik zdołał zejść do środka i znalazł trochę przestrzeni na strzał, jednak uderzył przeciętnie. Na jego szczęście Tzolakis wypluł futbolówkę przed siebie i dopadł do niej Odegaard, który zmieścił ją w siatce.

Reklama

Po zdobyciu bramki gra ofensywna Kanonierów wyglądała zdecydowanie lepiej. Zbiegło się to też w czasie z zejściem z boiska kontuzjowanego Semiego Ajayiego. Stoper Hull był w defensywie prawdziwym potworem, oczywiście w pozytywnym znaczeniu tego słowa. Siedem wygranych pojedynków na dziesięć, cztery udane odbiory, jeden zablokowany strzał, kilka ważnych interwencji… Chyba nie będzie nadużyciem, jeśli napiszemy, że trzymał w ryzach defensywę Tygrysów.

Fakty są takie, że przed zejściem z boiska Nigeryjczyka Arsenal miał po zmianie stron dwie niezłe szanse (próby ze skrzydeł Madueke i Tzolisa), a potem okazje mieli Eze, Merino czy Gyokeres. Najlepszą zmarnował Madueke, któremu niewiele zabrakło, a minąłby Tzolakisa i wsadził piłkę do pustaka. Grek umiejętnie jednak wstawił nogę i powstrzymał rywala.

Co do ofensywy Tygrysów w drugiej połowie, tutaj nie ma nawet o czym pisać. Jeden zablokowany strzał na początku i to byłoby na tyle. Niby potrafili momentami utrzymać się przy piłce na połowie rywala, ale nic z tego nie wynikało, a golem nie „śmierdziało” nawet przez moment.

Finalnie Kanonierzy mają to, co jest dla nich najważniejsze – komplet oczek i obecnie już sześć punktów zapasu nad Manchesterem City. Hull z kolei po raz kolejny w tym sezonie pokazało, że potrafi być świetnie zorganizowane w obronie, jednak na nic to nie starczyło.

Reklama

Arsenal – Hull City 1:0 (0:0)

  • 1:0 – Martin Odegaard 72′

Fot. Newspix

1 komentarz
Maciej Piętak

Liczy, pisze i komentuje - nie zawsze w tej kolejności. Studiuje matematykę, a wcześniej przewinął się przez redakcje 90minut, FutbolNews oraz Żyjemy Futbolem. Prywatnie kibic Wisły Kraków oraz Chelsea. Ma beznadziejny gust muzyczny, jeszcze gorsze poczucie humoru, ale tyle dobrego, że czasem napisze jakiś niezły tekst

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Nie żyje wieloletni pracownik Legii Warszawa. Klub przekazał smutną wiadomość

Wojciech Piela
9
Nie żyje wieloletni pracownik Legii Warszawa. Klub przekazał smutną wiadomość
Piłka nożna

EURO 2012: 2 tiry wódki i bigosu – jak Polska i Ukraina walczyły o turniej? | Piłkast #6

Wojciech Piela
1
EURO 2012: 2 tiry wódki i bigosu – jak Polska i Ukraina walczyły o turniej? | Piłkast #6

Piłka nożna

Reklama
Ekstraklasa

Nie żyje wieloletni pracownik Legii Warszawa. Klub przekazał smutną wiadomość

Wojciech Piela
9
Nie żyje wieloletni pracownik Legii Warszawa. Klub przekazał smutną wiadomość
Piłka nożna

EURO 2012: 2 tiry wódki i bigosu – jak Polska i Ukraina walczyły o turniej? | Piłkast #6

Wojciech Piela
1
EURO 2012: 2 tiry wódki i bigosu – jak Polska i Ukraina walczyły o turniej? | Piłkast #6