Kyrgios na drodze do życiowego sukcesu? Skandalista zachwyca w Wimbledonie

Kacper Marciniak

04 lipca 2022, 19:59 • 3 min czytania

Reklama
Kyrgios na drodze do życiowego sukcesu? Skandalista zachwyca w Wimbledonie

Żadnemu miłośnikowi tenisa nie trzeba tłumaczyć, kim jest Nick Kyrgios. To wielki talent, którego głowa od lat nie nadążała za wyjątkowymi umiejętnościami. W tym roku jednak już raz się przełamał – sięgając wspólnie z Thanasim Kokkinakisem po wielkoszlemowy tytuł w Australian Open. A teraz ma szansę odnieść życiowy sukces również w singlu. Bo odprawia kolejnych rywali w Wimbledonie.

Reklama

Jeśli ktoś nie jest przekonany do tenisa, najlepiej polecić mu obejrzenie meczu z udziałem Kyrgiosa. Ale akurat takiego Kyrgiosa, jakiego widzimy teraz w Wimbledonie. Zmotywowanego (co nie zawsze było regułą), cieszącego się rywalizacją.

27-latek do zawodów w Londynie przystępował jako 40. tenisista świata. Trudno było zatem wymieniać go w gronie największych faworytów do triumfu (czy też zawodników, którzy mogą zagrozić Novakowi Djokoviciowi), choć trzeba przyznać, że korty trawiaste wyjątkowo mu służą. Przed Wimbledonem dotarł chociażby do półfinału zawodów w Halle, gdzie musiał uznać wyższość Huberta Hurkacza. Świetnie mu szło też w Stuttgarcie, ale tam trafił na rozpędzonego wówczas Andy’ego Murraya.

Ubiegłe porażki czy pozycja w rankingu obecnie nie mają już znaczenia. Kyrgios w pierwszej rundzie Wimbledonu poradził sobie – nie bez problemów – z niżej notowanym Paulem Jubbem. W czasie tego meczu nazwał sędzinę liniową „kapusiem”, splunął w kierunku fana na trybunach, który podobno mu ubliżał, a także wyrzucił piłkę poza stadion, za co otrzymał ostrzeżenie. Na konferencji prasowej mówił natomiast o braku szacunku ze strony niektórych kibiców (co najlepsze – na spotkanie z dziennikarzami przyniósł… sushi, które potem wcinał widelcem).

Reklama

To był – można powiedzieć – falstart, który nie zapowiadał tego, co zobaczyliśmy w kolejnych pojedynkach Kyrgiosa.

Co za tenis!

Dwa dni później Nick absolutnie rozgromił Filipa Krajinovicia, „oddając” mu łącznie sześć gemów w trzech setach (po meczu mówił, że chciał przypomnieć wszystkim, że jest „całkiem dobry”). W trzeciej rundzie trafił natomiast na Stefanosa Tstisipasa, czyli jednego z najlepszych tenisistów na świecie. I stoczył z nim pasjonujący pojedynek, który możemy spokojnie uznać za – jak na razie – najlepszy w całym turnieju. W jego czasie m.in. zaskoczył Greka serwisem z dołu.

Reklama

Dzisiaj Kyrgios przeszedł natomiast kolejny etap turnieju. Wygrał z Brandonem Nakashimą w pięciu setach (4:6, 6:4, 7:6, 3:6, 6:2). W czasie tego pojedynku jeden z najsłynniejszych dziennikarzy w USA, Bill Simmons, zatweetował: – Kyrgios sprawił, że 4 lipca kibicuję przeciwko amerykańskiemu zawodnikowi i nawet nie czuje się z tym źle. 

To dobrze pokazuje, jaką postacią jest Australijczyk. Można go nie cierpieć, ale też można uwielbiać. Dla tych, którzy preferują drugie podejście, pojawiła się dobra informacja – bo w ćwierćfinale Wimbledonu Kyrgios zagra z Cristianem Garinem. Czyli tenisistą, który zajmuje jeszcze niższe miejsce w rankingu ATP i generalnie – nie należy do tenisowych tuzów. Jeśli Nick go pokona, odniesie swój życiowy sukces, bo jeszcze nigdy nie awansował do półfinału zawodów wielkoszlemowych w singlu.

Inna sprawa, że już podczas meczu z Nakashimą Kyrgios miał problemy z ramieniem (wzywał nawet medyków na kort). Pojawia się zatem kwestia zdrowia – jak poważny jest jego uraz, czy nie spowolni go w kolejnym (lub kolejnych) meczach? Na te pytania wkrótce poznamy odpowiedzi, natomiast – w przypadku, gdyby wszystko było w porządku – 27-latek może stać się jednym z największych zagrożeń (obok Rafy Nadala czy Jannika Sinnera, z którym Nole zagra jutro) dla Novaka Djokovicia w drodze do kolejnego wimbledońskiego tytułu.

Fot. Newspix.pl

Reklama
Kacper Marciniak

Na Weszło chętnie przedstawia postacie, które jeszcze nie są na topie, ale wkrótce będą. Lubi też przeprowadzać wywiady, byle ciekawe - i dla czytelnika, i dla niego. Nie chodzi spać przed północą jak Cristiano czy LeBron, ale wciąż utrzymuje, że jego zajawką jest zdrowy styl życia. Za dzieciaka grywał najpierw w piłkę, a potem w kosza. Nieco lepiej radził sobie w tej drugiej dyscyplinie, ale podobno i tak zawsze chciał być dziennikarzem. A jaką jest osobą? Momentami nawet zbyt energiczną.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama
Ekstraklasa

Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany

Mikołaj Duda
0
Raków był już dogadany na duży transfer. Kontuzja pokrzyżowała plany
Ekstraklasa

Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Mikołaj Duda
15
Angel Rodado zagra dla… reprezentacji Polski? „To byłby zaszczyt”

Inne sporty

Reklama