Radosław Majewski odejdzie ze Znicza Pruszków. Pomocnik spadkowicza z Betclic 1. Ligi potwierdził tę informację w mediach społecznościowych. 39-letni zawodnik nie zamierza jednak kończyć przygody z piłką nożną.
Oficjalnie: Majewski odszedł ze Znicza
W 2006 roku Dyskobolia Grodzisk Wielkopolski wypatrzyła 19-letniego wówczas piłkarza ze Znicza i tak rozpoczęła się wielka kariera Majewskiego. Niedługo potem trafił do Polonii Warszawa, skąd wypromował się do lig angielskich. Rozegrał ponad 150 spotkań w drugiej lidze angielskiej, ale do Premier League nigdy nie udało mu się awansować, choć dwa razy był w barażach. Na Wyspach Brytyjskich występował w Nottingham Forest oraz Huddersfield Town.
Po epizodzie w lidze greckiej wrócił do Polski, gdzie występował w Lechu Poznań oraz Pogoni Szczecin. Następnie rok spędził w lidze australijskiej, a potem pomagał Wojciechowi Kwietniowi w wydostaniu się z niższych lig w Wieczystej.
Zimą 2024 roku, po osiemnastu latach, wrócił do Znicza, gdzie łączył grę w piłkę z pracą… w samorządzie. Znalazł się w Radzie Miasta Pruszkowa, ale nie przeszkodziło mu to brylować na zapleczu Ekstraklasy. Przez dwa i pół sezonu wystąpił w sumie w 75 meczach, w których zdobył 19 bramek i zanotował 25 asyst.
W zakończonym sezonie strzelił 11 goli i dorzucił do tego siedem asyst, co dało mu miejsce w jedenastce sezonu Betclic 1. Ligi według TVP Sport. Nie wystarczyło to jednak do utrzymania – Znicz spadł z ligi, zajmując finalnie 16. miejsce.
Na trzecim poziomie rozgrywkowym Majewski nie pomoże już jednak Pruszkowianom.
– Są takie miejsca i takie momenty w życiu, których nie da się opisać kilkoma słowami. Dla mnie takim miejscem na zawsze pozostanie Znicz Pruszków. Po 2,5 roku nadszedł czas, by zamknąć ten rozdział. Odchodzę z ogromną wdzięcznością i wzruszeniem, bo wiem, jak wiele ten klub mi dał. Przede wszystkim dziękuję za to, że ktoś uwierzył we mnie i dał mi szansę ponownie po ciężkiej kontuzji. Szansę, by znów wrócić do „domu”. Niewiele osób wierzyło, że będę jeszcze mógł wrócić na boisko i rywalizować na tym poziomie. Dlatego tym bardziej jestem wdzięczny, że znalazły się osoby, które dostrzegły we mnie coś więcej niż tylko metrykę – napisał 39-latek.
Przynajmniej trener został
– Dziękuję zarządowi, sztabowi szkoleniowemu, wszystkim pracownikom klubu, a przede wszystkim chłopakom z szatni. Dziękuję za każdą rozmowę, każdy wspólny trening, każdy mecz, każdą chwilę radości i każdą trudną chwilę, przez którą przechodziliśmy razem. Także dziękuję kibicom. Za wsparcie, za obecność i za to, że byliście zarówno wtedy, gdy świętowaliśmy zwycięstwa, jak i wtedy, gdy trzeba było podnieść głowę po porażkach – dodał.
– To były trzy zupełnie różne sezony. Trzy lata pełne emocji, wspomnień i doświadczeń. Tysiące kilometrów spędzonych w drodze. Dziesiątki meczów. Wiele zwycięstw, które dawały ogromną radość, i porażek, które uczyły dużej pokory. Najbardziej cieszę się jednak z jednego, że przez ten czas mogłem udowodnić sobie, ale również wielu innym, że to jeszcze nie był moment, by kończyć karierę. I dziś wiem to jeszcze mocniej niż wtedy, gdy wracałem. To nie koniec. Nadal mam w sobie głód, pasję i radość z gry. Z tego miejsca mówię po prostu: dziękuję. Dziękuję za zaufanie. Dziękuję za szansę i za wspólną drogę. Znicz na zawsze pozostanie ważną częścią mojej historii – zakończył.
To kolejny zawodnik, który opuścił Znicza. Wcześniej z zespołem pożegnał się Mateusz Mak. W klubie pozostał za to trener Łukasz Smolarow, który związał się nową umową, obowiązującą do 2027 roku.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix