Multiliga spudłowanych karnych! Jeden z nich przyczynił się do spadku

Marcin Ziółkowski

23 maja 2026, 20:28 • 2 min czytania 7

Reklama
Multiliga spudłowanych karnych! Jeden z nich przyczynił się do spadku

Multiliga w Ekstraklasie to za każdym wiele bramek i mnóstwo emocji. Nie da się jednak uciec w takim momencie od negatywnych emocji i pomyłek. W 34. kolejce naszych elitarnych rozgrywek doszło do trzech pudeł z rzutów karnych. W przypadku jednego z nich – miało ono sporą wagę, bowiem skuteczne wykonanie jedenastki mogło doprowadzić do możliwej remontady. Oto jedni z największych pechowców ostatniej serii spotkań.

Reklama

Nemanja Mijusković (Wisła Płock) w meczu z Lechem Poznań

Po dośrodkowaniu z bocznej strefy boiska w pole karne, Mateusz Skrzypczak zagrał piłkę ręką. Sędzia Marcin Szczerbowicz podyktował rzut karny dla Nafciarzy. w 65. minucie na posterunku był jednak Bartosz Mrozek, który obronił uderzenie Czarnogórca. Skuteczna interwencja oznaczała, że piłkarz z Bałkanów nie trafił w tym sezonie do siatki w Ekstraklasie. Finalnie na koniec spotkania Płocczanie wyrównali i popsuli co nieco nastroje na koniec sezonu w Poznaniu.

Marcel Reguła (Zagłębie Lubin) w meczu z Jagiellonią Białystok

Reklama

W Białymstoku kibice skupieni byli głównie na godnym pożegnaniu Afimico Pululu. Piłkarz z Demokratycznej Republiki Konga trafił do siatki w pierwszej połowie z jedenastu metrów. Co innego po przerwie Marcel Reguła. Łączony niedawno z transferem do Benfiki przegrał korespondencyjny pojedynek ze Sławomirem Abramowiczem. Zagłębie Lubin mimo świetnych rozgrywek 2025/26 nie awansowało do europejskich pucharów. Jagiellonia dowiozła trzecią lokatę.

Tomas Bobcek (Lechia Gdańsk) w meczu z Bruk-Betem Termalicą Nieciecza

Reklama

A oto ostatni rzut karny, który nie znalazł drogi do siatki. Prawdopodobnie najważniejszy, który został wykonany 23 maja na polskich boiskach bez podziału na klasy rozgrywkowe. Tomas Bobcek stanął na jedenastym metrze celem poprawy sytuacji Lechii w meczu w Niecieczy. Przesadził jednak z siłą strzału i trafił w poprzeczkę.

Choć Słowak został królem strzelców Ekstraklasy 2025/26 z 20 bramkami, Lechia spadła z ligi na koniec drugiego sezonu od powrotu do elity. Pudło jakże bolesne, bo przy wyniku 1:3 i na 20 minut do końca meczu. Lechia finalnie przegrała pięć ostatnich meczów w Ekstraklasie i w Niecieczy przegrała jednym golem (2:3).

Fot. Newspix

Reklama
7 komentarzy
Marcin Ziółkowski

Człowiek urodzony w roku stulecia swojego przyszłego ulubionego klubu. Schodzący po czerwonej kartce Jens Lehmann w Paryżu w finale Ligi Mistrzów 2006 to jego pierwsze piłkarskie wspomnienie. Futbol egzotyczny nie jest mu obcy. Przykład? W jednej z aplikacji ma ustawioną gwiazdkę na tajskie Muangthong United, bo gra tam niejaki Emil Roback. Inspiruje się Robertem Kubicą, Fernando Alonso i Ottem Tanakiem, bo jest zdania, że warto dać z siebie sto i więcej procent, nawet mimo niesprzyjających okoliczności. Po szkole godzinami czytał o futbolu na Wikipedii, więc wybudzony nagle po dwóch godzinach snu powie, że Oleg Błochin grał kiedyś w Vorwarts Steyr. Potrafi wstać o trzeciej nad ranem na odcinek specjalny Rajdu Safari, ale nigdy nie grał w Colina 2.0. Na meczach unihokeja w szkole średniej stawał się regenem Lwa Jaszyna. Esencją piłki jest dla niego styl rodem z Barcelony i Bayernu Flicka, bo Zdenek Zeman i jego podejście to życie, a posiadanie piłki jest przehajpowane

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Ekstraklasa

Reklama