Mariusz Misiura nie krył zadowolenia po zwycięskim dla jego drużyny meczu I rundy Pucharu Polski. Motor po raz pierwszy od 36 lat ograł Legię. Trener gospodarzy rozpoczął jednak pomeczową konferencję prasową od apelu do dziennikarzy i lokalnego środowiska piłkarskiego. Pojawił się też wątek Goncalo Feio i tu Misiura znów zaskoczył.
– Rozpocznę od prośby do środowiska, żebyśmy dali czas spokojnie popracować. Żebyśmy nie dali się wciągnąć w prowokacyjne rzeczy, które się dzieją w opinii publicznej i które mają wywołać naszą słabość. Dziś przez niektóre rzeczy prawie wysypał nam się transfer. Bo zawodnik przeczytał w jakimś artykule, że będzie zmiana trenera – uderzył na początek Misiura.
– Wszyscy widzimy, jaki mamy terminarz. Mimo tego trudnego terminarza bardzo doceniam te pięć punktów, które mamy. Czujemy niezadowolenie z tego tytułu. Zobaczmy, co się dzieje. Dzisiaj wszyscy są zachwyceni Jagiellonią, a my byliśmy tutaj trzy, cztery tygodnie temu od Jagiellonii lepsi – dodał.
„Proszę wierzyć w proces”
Trener Motoru apelował przy tym, by nie oceniać drużyny skrajnie po pojedynczych spotkaniach: – Nie bądźmy ludźmi, którzy…Bo przegraliśmy mecz z Piastem Gliwice, jesteśmy fatalni, a bo wygraliśmy z Legią Warszawa, jesteśmy fantastyczni.
Był też apel rodem z Mikela Artety:
– Więc moja prośba jest taka, proszę wierzyć w ten proces, proszę być z nami na dobre i na złe.
Misiura odniósł się też do nieuznanej przez sędziego Piotra Lasyka bramki na 3:0.
– Czuję taki dziwny niesmak. To, co się dzieje z bramkami nieuznanymi albo uznanymi, już mnie zaczyna męczyć. Powiem szczerze: 1:0 bramka z Pogonią, 1:0 bramka z Piastem w Gliwicach. Teraz zamknięta sytuacja na 3:0. Moim zdaniem troszeczkę za dużo tego się dzieje w stosunku do naszej drużyny, co ma później wpływ na punkty.
Misiura nie krytykował jednak samego arbitra, lecz sposób podejmowania decyzji przez VAR.
– Cenię sobie pracę akurat tego sędziego, który dzisiaj nami sędziował, kibicuję mu. Mnie tylko zastanawia, dlaczego w takich sytuacjach trzy minuty trwa analiza. Dlaczego to nie jest taki moment, że idę jako główny sędzia, sam chcę to zobaczyć, ocenić sytuację, tylko daję w ręce osobom, które są na VAR-ze, żeby one zdecydowały. Później ciężko jest o zaufanie. Przecież my też dysponujemy kamerami, też czytamy przepisy. I potem nie idziemy jedną drogą – piłkarze, trenerze i sędziowie. Bo czujemy się najnormalniej w świecie oszukani. Ja się dziś tak czułem.
Misiura odniósł się też do taktyki swojej drużyny.
– Legia dzisiaj trafiła na dobrze dysponowany i przygotowany Motor. Bardzo dobrze budowaliśmy nisko, mieliśmy sprecyzowane momenty, kiedy chcemy ściągnąć Legię na swoją połowę i wtedy, kiedy mieliśmy przewagę liczebną, chcieliśmy atakować. To działało, wychodziło. Przed przyjściem do Motoru cztery lata grałem z systemem 5-3-2, takim jak dzisiaj gra Legia Warszawa. Zagrałem około 200 meczów na różne systemy. Doskonale zdawałem sobie sprawę, w tej mechanice, gdzie są największe problemy, jak my musimy się zachowywać.
Papszun jest najlepszym trenerem w Polsce
Już za kilka dni obie drużyny czeka swoisty rewanż – tym razem mecz o ligowe punkty.
– Legia teraz z tego meczu, z tego, jak chcieliśmy grać, wyciągnie wnioski, przygotuje się na rewanż. My teraz musimy znaleźć te same rozwiązania, żeby zaskoczyć lepiej. Wierzę, że są bardzo dobrzy ludzie w sztabie Legii i będą widzieli nasz plan i przygotują się na to. Dajemy sobie cel, żeby przygotować się równie dobrze jak do tego meczu, więc spodziewam się meczu na jeszcze wyższym, intensywniejszym poziomie.
Misiura nie szczędził komplementów trenerowi Legii.
– Dla mnie trener Papszun jest najlepszym trenerem w Polsce. I nie mówię tego z czystej kurtuazji, tylko patrząc, że w jakim zespole się nie znajduje, gdzieś zdobywa wielkie rzeczy, duże rzeczy.
Trener żółto-biało-niebieskich wspomniał też o nowym zawodniku swojej drużyny, Ronym Lopesie.
Misiura potwierdził, że zawodnik znajdzie się w kadrze na sobotni mecz z Legią.
– W kadrze meczowej na pewno będzie w sobotę. Jego kondycja nie jest najgorsza, ale trenował tylko indywidualnie od swojego ostatniego meczu w lidze portugalskiej. Miał już trening z zawodnikami, którzy nie byli w kadrze meczowej. Miał spotkanie ze sztabem, żeby wytłumaczyć szczegóły i detale naszego modelu gry.
Misiura zdradził też, na jakich pozycjach zamierza wykorzystywać nowego zawodnika.
– Będziemy go wykorzystali na trzech pozycjach: jako prawa ósemka, prawy skrzydłowy i jako taka fałszywa dziewiątka. Jesteśmy przekonani do jego jakości.
Ciekawe są też kulisy sprowadzenia tego zawodnika do Lublina i… wątek Goncalo Feio.
– Jak pojawił się temat Roniego, to dla mnie najważniejsze pytanie było, czy Roni jest głodny. Widzimy w jego CV fantastyczne kluby, wygraną Ligę Europy, wygraną Premier League. Moje najważniejsze pytanie było, czy Roni dzisiaj przyjeżdżając do Motoru również jest na tyle głodny, żeby chcieć z nami coś zrobić. Goncalo powiedział mi, że ten zawodnik dawał mu nadzieję, że mógł się utrzymać w tej Ekstraklasie, że był fantastyczny na treningach, świetna mowa ciała, duża jakość. Ale właśnie ten głód… Ja mu bardzo ufam. Goncalo to dla mnie świetny trener, bardzo dobrze czyta przeciwnika, bardzo dobrze czyta zawodników, więc jego opinia była kluczowa.
Misiura i Feio razem?
Misiura zdradził również ciekawostkę dotyczącą współpracy z byłym trenerem Legii i Motoru. Padło pytanie, czy widziałby Feio w swoim sztabie, tutaj w Motorze.
– Mogę zdradzić taką historię od kuchni. Kiedyś rozmawiałem z Goncalo o tym przed jego pracą w Legii. Tylko że to się wydarzyło w momencie, kiedy ja trzy dni wcześniej podpisałem kontrakt z Wartą Poznań, więc ta nasza konwersacja nie miała ciągu dalszego.
Nie wykluczył przy tym wspólnej pracy w przyszłości.
– Nigdy nie mów nigdy. Dla mnie Goncalo jest świetnym trenerem. Bardzo dużo mnie rozwinęła sama rywalizacja z nim na poziomie drugiej ligi czy pierwszej ligi. Goncalo jest młodszy ode mnie, więc może za jakiś czas ja już nie będę miał siły prowadzić zespołu jako pierwszy trener, to wtedy gdzieś tam będę obok Goncala spokojnie patrzył i przyglądał się, jak on będzie prowadzić drużynę.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
fot. Newspix