Korona już powoli witała się z pierwszym domowym zwycięstwem w tym sezonie, jednak praktycznie w ostatniej chwili Wisła Kraków doprowadziła do wyrównania i wywiozła z Kielc cenny punkt. Na pomeczowej konferencji prasowej Jacek Zieliński nie krył rozgoryczenia z wyniku, chociaż dodał, że z przebiegu spotkania nie uznaje, że jest on niesprawiedliwy.
Trener Kielczan był mocno niepocieszony faktem, że w jednej z ostatnich akcji spotkania z krakowskim beniaminkiem jego podopieczni wypuścili z rąk trzy punkty. Dodajmy, że dla Korony byłoby to trzecie zwycięstwo w ostatnich dniach. Wcześniej pokonała w lidze Wisłę Płock oraz wyeliminowała Widzew z Pucharu Polski.
– Co można powiedzieć po tak dramatycznym zakończeniu meczu? Wszyscy jesteśmy na siebie źli, bo w ostatnich sekundach daliśmy sobie wyrwać z rąk niezwykle ciężko wypracowane zwycięstwo. Taka strata w samej końcówce ogromnie boli. To wyłącznie nasza wina – w kluczowym momencie daliśmy się zaskoczyć i popełniliśmy kosztowny błąd. Pamiętajmy, że graliśmy z klasowym zespołem, bo Wisła jest w naprawdę świetnej formie. Ogromna szkoda, bo wygrana w takich okolicznościach smakowałaby wyjątkowo. Nie mamy jednak czasu na rozpamiętywanie – przełykamy tę gorzką pigułkę i gramy dalej – stwierdził na pomeczowej konferencji prasowej Jacek Zieliński, cytowany przez portal cksport.pl.
Jacek Zieliński ocenił mecz z Wisłą Kraków: Nie będę opowiadał bajek
Mimo bramki Alana Urygi już w doliczonym czasie gry, Jacek Zieliński nie przyznaje, że końcowy wynik był niesprawiedliwy. Jego zdaniem obie drużyny z przebiegu meczu zasłużyły na remis, stwarzając sobie wiele dobrych okazji. Żałuje jednak, że w samej końcówce Korona straciła pierwszą domową wygraną w tym sezonie.
– Mieliśmy swoje okazje, aby podwyższyć prowadzenie i zamknąć to spotkanie, ale Wisła również dochodziła do groźnych sytuacji. Nie zamierzam opowiadać bajek o naszej rzekomej dominacji – to był twardy, wyrównany mecz, w którym obie drużyny postawiły na otwartą grę. Niezwykle boli nas ta stracona w końcówce bramka i nad zarządzaniem końcówkami meczów musimy w najbliższym czasie bardzo mocno popracować.
Remis nie zmienia jednak faktu, że Jacek Zieliński może znaleźć pozytywy w tym meczu. Takim na pewno będzie występ Ondreja Lingra, który z Ekstraklasą przywitał się w najlepszy możliwy sposób. W debiutanckim występie w lidze popisał się fenomenalnym golem. Pierwszy raz dla Korony zagrał także Michael Ameyaw.
𝐖𝐎𝐎𝐎𝐎𝐖! 😍 𝐎𝐍𝐃𝐑𝐄𝐉 𝐋𝐈𝐍𝐆𝐑! 🎯 Piękne uderzenie z dystansu! Korona prowadzi z Wisłą Kraków!
📺 Transmisja: https://t.co/Khg2yEVJUo pic.twitter.com/5xUw7mkh9B
— CANAL+ SPORT (@CANALPLUS_SPORT) September 5, 2026
– Obaj nowi zawodnicy zaprezentowali się dziś z bardzo dobrej strony. Ondrej dał zespołowi ogromny impuls i mnóstwo energii. Strzelił piękną bramkę, a oprócz tego pojawiał się w innych dogodnych sytuacjach podbramkowych – to był naprawdę udany występ w jego wykonaniu. Z góry umawialiśmy się z nim na określoną liczbę minut i zagrał dokładnie tyle, na ile pozwalała mu obecnie dyspozycja fizyczna. Z kolei Michael pokazał dużą odwagę, wchodząc w wiele pojedynków. Wynik jest, jaki jest, ale jestem przekonany, że obaj panowie będą dla naszej drużyny naprawdę dużym wzmocnieniem – ocenił trener Kielczan.
Korona z dziewięcioma punktami na koncie po sześciu meczach plasuje się na ósmym miejscu w tabeli. Wisła Kraków jest czwarta.
ZOBACZ RÓWNIEŻ
Fot. Newspix