Trener Górnika gotowy na finał. „Widziałem tam pełne zaufanie”

Antoni Figlewicz

Opracowanie:Antoni Figlewicz

30 kwietnia 2026, 09:12 • 2 min czytania 3

Reklama
Trener Górnika gotowy na finał. „Widziałem tam pełne zaufanie”

Powoli możemy żyć nadchodzącym finałem Pucharu Polski. Górnik Zabrze staje przed wielką szansą na zdobycie trofeum po latach posuchy, lecz na drodze ekipy Michala Gasparika stanie Raków, który w ostatnich sezonach okrzepł i wie, jak wygrywać najważniejsze mecze. Trener Zabrzan wierzy jednak, że i na to znajdzie się jakaś recepta.

Reklama

W rozmowie z „Przeglądem Sportowym” trener Gasparik trochę unika przyznania, że krajowe puchary to jego specjalność, ale faktom nie da się zaprzeczyć. Dla Słowaka będzie to piąty kolejny finał, po czterech w ojczyźnie. I szansa na czwarte zwycięstwo.

Michal Gasparik to spec od krajowych pucharów. „Zawodnicy mają do nas większe zaufanie”

Tyle że już z Górnikiem. Szkoleniowiec Zabrzan przyznaje, że musiał „kupić” sobie szatnię, bo zwykle niełatwo wprowadzać nowe porządki.

Niektórzy się dziwili, ale potem zobaczyli, że to, co robimy, ma sens, efekty widać na boisku i pewnie zmienili zdanie. Dziś czujemy, że zawodnicy mają do nas większe zaufanie niż na początku. Trudno się dziwić, że latem szczególnie starsi piłkarze podchodzili do tego z rezerwą. Przyszedł nowy trener, jego metody pracy różnią się od poprzednika. Ale to są mądrzy, kumaci chłopcy, do tego profesjonaliści. Wiedzą, że wiele rzeczy pozaboiskowych również jest ważnych, żeby drużyna i cały klub się rozwijali – mówi Gasparik.

Może się okazać, że wkrótce zespół jeszcze bardziej polubi się ze swoim trenerem. Sukces w finale Pucharu Polski miałby w tym na pewno spory udział, choć i na przestrzeni sezonu wielu mogło zauważyć, że Górnik faktycznie walczy o najwyższe cele:

Reklama

Widziałem u nich przekonanie, że Górnik jest mocniejszy, zespół staje się lepszą organizacją, świadomą celu. Końcówkę jesieni mieliśmy nieco słabszą, szczególnie dwa ostatnie mecze, kiedy było kilka kontuzji w drużynie. Wiosnę rozpoczęliśmy od zwycięstwa z Piastem i znów mieliśmy trudniejszy moment, punktów nie zdobywaliśmy tyle, ile byśmy chcieli. Wtedy przełom nastąpił w meczu z Rakowem, czyli naszym najbliższym rywalem. Wygraliśmy 3:1, zawodnicy znów poczuli się pewni siebie. Teraz jesteśmy w czołówce, przed nami finał, zobaczymy, jak to się zakończy – podsumowuje Słowak.

Finał z Rakowem już 2 maja na Stadionie Narodowym.

Fot. Newspix

Reklama
3 komentarze
Antoni Figlewicz

Wolałby pewnie opowiadać komuś głupi sen Davida Beckhama o, dajmy na to, porcelanowych krasnalach, niż relacjonować wyjątkowo nudny remis w meczu o pietruszkę. Ostatecznie i tak lubi i zrobi oba, ale sport to przede wszystkim ciekawe historie. Futbol traktuje jak towar rozrywkowy - jeśli nie budzi emocji, to znaczy, że ktoś tu oszukuje i jego, i siebie. Poza piłką kolarstwo, snooker, tenis ziemny i wszystko, w co w życiu zagrał. Może i nie ma żadnych sportowych sukcesów, ale kiedyś na dniu sąsiada wygrał tekturowego konia. W wolnym czasie głośno fałszuje na ulicy, ale już dawno przestał się tego wstydzić.

Rozwiń
[email protected]

Najnowsze

Reklama

Piłka nożna

Reklama