Trudno się spodziewać, by Atletico z Arsenal, dwie drużyny słynące raczej z dyscypliny taktycznej stworzyły show na miarę wczorajszego starcia PSG – Bayern. Wierzymy jednak, że ranga spotkania zrobi swoje i emocji nie zabraknie. Śledźcie to spotkanie w naszej relacji LIVE!
Atletico Madryt – Arsenal 0:1
Do piłki podchodzi Julian Alvarez.
Rzut karny dla Atletico!
Tak też się dzieje, Atletico przed wymarzoną okazją na wyrównanie.
Oho, możemy mieć rzut karny dla Atletico! Po uderzeniu Marcosa Llorente piłka trafiła w rękę Bena White'a! Sędzia idzie sprawdzić sytuację na monitorze, ale nie mamy wątpliwości, to będzie jedenastka.
Znów blisko gola Atletico! Dobry, szybki atak gospodarzy, ale Lookman uderzył prosto w Rayę. Dobitkę Griezmanna zablokował Gabriel.
Zadrżały serca fanów gospodarzy! Alvarez uderzył bezpośrednio na bramkę, pomylił się nieznacznie.
Pierwsza okazja dla Atletico - gracze Diego Simeone mają rzut wolny.
Zaczynamy drugą połowę
Wracamy po przerwie! Nie pasuje nam to do tych drużyn, ale może Atletico nieco się otworzy w poszukiwaniu wyrównania i zobaczymy nieco odważniejszej gry. Jedna zmiana w przerwie w zespole gospodarzy: za Giuliano Simeone na boisku zameldował się Robin Le Normand.
W taki oto sposób Kanonierzy wyszli na prowadzenie:
Kącik statystyczny. Squwka zwraca uwagę, że Arsenal w ostatnich 19 meczach Ligi Mistrzów, w których pierwszy strzelał gola, 18 razy wygrywał. Nie udało się tylko z PSV w marcu 2025 roku (był remis 2:2).
Cóż, na razie możemy powiedzieć, że opłaciła się Arsenalowi cierpliwość. Nie szarżowali goście, czekali swoją okazję i wreszcie ją znaleźli. Zobaczymy, czym po przerwie odpowie Atletico.
Koniec pierwszej połowy
W transmisji zobaczyliśmy jak chłop na stadionie składa kanapki, a tymczasem piłkarze schodzą na przerwę.
GOL! Arsenal prowadzi 1:0!
Viktor Gyokeres pewnie wykorzystuje jedenastkę!
Ładnie pograli gracze Arsenalu, w ostatniej fazie akcji piłka trafiła do Gyokeresa, w którego w polu karnym wpadł Hancko. Według sędziego Słowak przekroczył przepisy.
Rzut karny dla Arsenalu!
Jedenastka dla gości! Faulowany Viktor Gyokeres!
Ten mecz w pigułce: Arsenal miał szansę na kontrę, ale prawie nikt za nią nie ruszył. Odegaard nie miał opcji do zagrania, więc Kanonierzy zwolnili akcję i wrócili do ataku pozycyjnego.
Z drugiej strony, gdy Atletico przejmuje piłkę i ma szansę na szybki atak, to chce chce jak najszybciej znaleźć okazję do strzału. Tu trzeba oddać Arsenalowi, że na razie dobrze radzi sobie z neutralizowaniem poczynań gospodarzy. Fajnie byłoby jednak obejrzeć coś ciekawszego niż udane interwencje w defensywie.
Nie żebyśmy oczekiwali nie wiadomo jakich fajerwerków, ale wczoraj na tym etapie meczu mieliśmy już trzy bramki. A tu na razie mamy jeden celny strzał. "Widać, że Arsenal szanuje piłkę" stwierdził komentator spotkania, co było dość życzliwym podsumowaniem kolejnej pozbawionej jakiejkolwiek dynamiki akcji Arsenalu.
Mamy kolejne strzały z obu stron. Alvarez uderzył dość wysoko nad bramką, chwilę później zza pola karnego uderzył Madueke i to już wyglądało naaawet całkiem groźnie.
Co tam mówiliśmy o żwawym tempie z początku? Nieaktualne.
I... nic. Piłka wybita przez gracza Atleti.
Goście mają rzut rożny. Skoro na razie nie szło po ataku pozycyjnym, to w ten sposób gracze Artety stworzą poważne zagrożenie? Ponoć w miarę w te kornery umieją. Poczekamy jednak na ten stały fragment gry, bo Gyokeres potrzebował pomocy medycznej.
Arsenal szybko się odgryzł. Po niezłej akcji Kanonierów uderzał Odegaard, ale jego strzał został zablokowany.
A teraz lepszy moment wykonaniu Atletico. Swoją okazję miał Julian Alvarez i oddał pierwszy celny strzał w tym meczu, obroniony przez bramkarza Arsenalu. Argentyńczyk sprawdził refleks Davida Rayi strzałem z linii pola karnego.
Arsenal ma inicjatywę. Zawodnicy Mikela Artety rozgrywają piłkę na połowie Atleti i szukają sposobu na skruszenie muru wokół pola karnego gospodarzy, ale nie są to prób szczególnie energiczne. Granie po obwodzie bez większej ruchliwości musi więc kończyć się łatwą do rozczytania wrzutką.
Winni wam jesteśmy jeszcze składy na ten mecz. Oto goście:
Po pierwszych minutach trudno mówić o fajerwerkach, ale tempo jest całkiem żwawe. Oczywiście, obie drużyny są skoncentrowane w defensywie, nie ma mowy o takiej frywolności w obronie, jaką obejrzeliśmy w Paryżu. Ale w ofensywie akcenty już były - pierwsze niecelne próby już za obiema drużynami.
Dzień dobry! Startujemy z drugim półfinałowym spotkanie Ligi Mistrzów! Czy Atletico i Arsenal będą w stanie dać nam emocje porównywalne do tego, co zaoferowały nam PSG i Bayern? Liczymy, że starcie w Madrycie nie zawiedzie.
Fot. Newspix